Zima w Nałęczowie
Aneta Krasińska
Zima w Nałęczowie
Aneta Krasińska
„Zima w Nałęczowie” małymi kroczkami, wprowadziła mnie w klimat książek z zimową aurą i świętami w tle. Jej akcja rozpoczyna się bowiem jesienią, a żegnamy się z bohaterami powieści w bożonarodzeniowej scenerii. Autorka w swojej najnowszej powieści zaprasza czytelników do wyjątkowo urokliwego miasteczka uzdrowiskowego, położonego między Kazimierzem Dolnym a Lublinem, do Nałęczowa. W tym tomie poznajemy jesienno – zimową odsłonę tej miejscowości, a w planach autorki jest pokazanie czytelnikom niepowtarzalnego uroku tego miejsca w całorocznym cyklu zmieniających się pór roku. Ale to nie jedyne oblicze Nałęczowa ukazane przez autorkę. Aneta Krasińska, w drugim planie czasowym powieści, przenosi czytelników do lat trzydziestych ubiegłego wieku, ale w istniejące do dziś miejsca - do willi i pensjonatów, pijalni wody, parków, prowadzi nas również ścieżkami spacerowymi, którymi i dziś przechadzają się turyści. Opowieść o współczesnych bohaterach, i ta sprzed prawie wieku, splatają się ze sobą, połączone są nie tylko autentycznymi miejscami akcji, ale również tajemniczą broszką w kształcie pawia. Początek powieści wydawać się może nieco banalny. Młoda kobieta, z problemami w życiu osobistym, szuka wytchnienia w małym miasteczku turystycznym. Jednak zapewniam, że z każdą stroną powieści bardzo ona zyskuje, wzbogacona zostaje o nowe wątki, ciekawych bohaterów, bardzo interesującą historię z przeszłości. Jednak, moim zdaniem, wyjątkowej wartości tej powieści dodaje sam Nałęczów – jego współczesny, turystyczny klimat, jak również ten sprzed prawie stu lat, gdzie toczyło się bogate życie towarzyskie i gdzie z zabiegów wzmacniających zdrowie korzystała ówczesna elita. Lidia, główna bohaterka powieści, miała chyba w życiu wszystko, o czym zamarzyć może młoda kobieta – przystojnego narzeczonego, luksusowe (choć kupione na kredyt) mieszkanie na warszawskim Wilanowie, oraz dobrze płatną pracę w firmie zajmującej się handlem farmaceutykami. Kiedy jednak, przypadkowo odkrywa, że jej życiowy partner jest wobec niej nielojalny, jej stabilny świat ulega zachwianiu. Aby dać sobie czas na przemyślenia i zaplanowanie życia od nowa, korzysta z propozycji przyjaciółki Beaty i wyjeżdża do Nałęczowa. Dom, w którym zatrzymuje się Lidia, znacząco odbiega standardem od jej warszawskiego apartamentu. Jest to stara drewniana nieruchomość, od dawna nie remontowana, którą Beata otrzymała w spadku po zmarłej ciotce. Aby bezpiecznie w nim funkcjonować, nawet przez krótki czas, konieczne jest dokonanie kilku napraw. Z pomocą Lidce w usunięciu usterek przychodzi tutejsza „złota rączka” - Mateusz. Lidce bardzo przypadł do gustu klimatyczny Nałęczów, dlatego decyzję o powrocie do Warszawy i do pracy w korporacji odkłada na dalszy czas. Co rusz prosi przełożoną o możliwość wykorzystania zaległego urlopu, by jeszcze trochę nasycić się spokojem tego miejsca. W międzyczasie, w domu przyjaciółki, Lidka znajduje tajemniczą broszkę w kształcie pawia. Chcąc odnaleźć ślad po właścicielu tego jubilerskiego cacka, lub choć po części poznać historię tej wyjątkowej biżuterii, w tutejszej bibliotece przegląda ona miejscową prasę wydawaną przed laty. W archiwalnych gazetach, nie tylko udaje się jej odnaleźć informację o właścicielu broszki, którym okazał się być nałęczowski kuracjusz – młody pisarz Jeremi Kuligowski (w drugim planie czasowym wyjątkowo pięknie opisaną mamy historię jego uczuciowych perypetii). Dzięki dostępnej w bibliotece prasie, Lidia poznaje również barwny świat ówczesnych elit, jak również klimat organizowanych przed laty w Nałęczowie spotkań towarzyskich i kulturalnych. Pobyt Lidki w Nałęczowie przedłużył się aż do Świąt Bożego Narodzenia. W czyim towarzystwie spędzi ona Wigilię i świąteczny czas? Czy jesienno – zimowy okres spędzony w uzdrowiskowym miasteczku wystarczył jej do podjęcia decyzji odnośnie swojej dalszej przyszłości? „Zima w Nałęczowie” nie jest powieścią świąteczną, chociaż jej finałowe sceny odbywają się w bożonarodzeniowej atmosferze. Jednak, tak naprawdę, cała fabuła książki jest wyjątkowo ciepła, przyjemna w odbiorze, z pozytywnym wydźwiękiem. Do takiej aury powieści z pewnością przyczynili się jej bohaterowie – uczynni, życzliwi, skorzy do pomocy. A może zadziałała tu także magia samego Nałęczowa? Jeżeli szukacie powieści na chłodne wieczory, ciepłej, słodko – gorzkiej, jak czekolada z nałęczowskiej Pijalni Czekolady E.Wedel – sięgnijcie proszę po „Zimę w Nałęczowie”. Ja już z niecierpliwością czekam na kolejny tom „Czterech pór roku”. „Zima w Nałęczowie” została wydana pod Patronatem Burmistrza Nałęczowa.
Szczegóły
Rok wydania
2025
Liczba stron
336 str.
Wydawnictwo
Skarpa Warszawska
Język
polski
Format
papier
Cykl
Cztery pory roku (Aneta Krasińska) (tom 1)
Gatunek
literatura obyczajowa, romans
ISBN
9788384300121
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Zima w Nałęczowie" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
