Bookfolio
Zawsze mieszkałyśmy w zamku

Zawsze mieszkałyśmy w zamku

Shirley Jackson

horror

Nie z każdej książki, pisząc recenzję o niej, da się wycisnąć milion słów. Tym razem, jak widać będę oszczędny w słowach, ale jednocześnie postaram się zostawić jak najwięcej powodów, argumentów przemawiających za tym, aby bez wahania sięgnąć po tę książkę... Po pierwsze... Anormalny, wręcz maniakalny klimat książki zalewa naszą wyobraźnię schizofreniczną, obłąkaną treścią, w której nie brakuje wyszukanej, ironiczno - łagodnej treści, o wysublimowanej estetyce słów... Po drugie... Bohaterowi są tak fantastycznie naszkicowani, z tak wielką wyrazistością, intensywnością osobowości, charyzmą bijącą z daleka, że ręce same składają się do oklasków...Zachowują się jakby trwali w jakimś amoku, stanie dziwnej, niepokojącej psychozy, na wpół rąbnięci, konkretnie zwichnięci psychicznie. Izolują się przed światem, zamykając się niewidzialnym murem...Każde z nich ma ku temu określony i zgoła odmienny powód... Merricat Blackwood zatrzaśnięta we własnym ciele, snuje w myślach makabryczne sceny, brutalne w swym wymiarze, okryte płaszczem cierpienia, tortury. Wszystkie te jej wyobrażenia są pozbawione litości. Wychodząc poza teren swojej posiadłości, widząc i przechodząc obok ludzi, szczerze ich nienawidzi, życzy im jak najgorzej. Najchętniej rozdeptałaby wszystkich niczym robactwo. **** "Ich języki spłoną, pomyślałam, poczują się tak, jakby połykali ogień. Ich gardła spłoną wypowiadając słowa, a w brzuchach poczują pożar gorętszy niż tysiąc płomieni." ( str. 26 - 27 ) **** Jako jedyna w swym domu co jakiś czas, rytualnym zwyczajem wybiera się na zakupy do prowincjonalnego miasteczka, znajdującego się bardzo blisko jej posiadłości. W swym paranoicznym umyśli sądzi, że każdy się na nią gapi, a jej obecność przyciąga spojrzenia, każdego kogo napotka...Bardzo przywiązana do swojej równie wyobcowanej siostry Constance i wujka Juliana, sparaliżowanego, starszego człowieka, u którego poziom odosobnienia i poczucia alienacji jest tak samo, w chory sposób skrzywione i wyolbrzymione, jak u Merricat i Constance Po trzecie... Kot Jonasz tak charakterystyczny, tak osobliwy, niczym Church z "Cmętarza zwieżąt" Stephena Kinga... Kocia osobowość pasuje idealnie do tak odchylonej od normy i niezrównoważonej treści. Koty moją w sobie coś tak demonicznego, hipnotyzującego, makiawelicznego, opętańczego...Ich nikczemy, szyderczy, faryzejski, bałamutny charakterek jest ich znakiem rozpoznawczym. Nieraz byłem świadkiem sceny, w której wielki, potężny pies, z wściekłością wymalowaną na pysku doskakuje do kota i po chwili ucieka gdzie pieprz rośnie, porażony siłą psychiki, nic nierobiącego sobie z tego na pozór groźnego ataku...W relacjach z kotem i człowiek musi sobie zasłużyć na jego specjalne względy... Po czwarte... Posiadłość, której urok i magia przenoszą czytelnika w niezwykły świat wyobraźni. Czytając czujemy się jak w "Rebece" Daphne de Mourier albo "Draculi" Brama Stokera. Nasza obecność w tym domu, w tym miejscu jest tak namacalna, jakbyśmy kroczyli korytarzami jakiegoś nawiedzonego domu, gdzie każdy cień rzuca swe złowrogie spojrzenie... Po piąte... Makabryczny historia z przeszłości doczepiona do fabuły. Ona ciągnie się w treści. Bohaterowie cały czas do niej wracają. Osadzona jest tak żywo w ich pamięci, że wspomnienia, o których mówią malują, w umyśle czytelnika mrożące w żyłach sceny... Po szóste... Shirley Jackson..., autorka, która w czasie swojej twórczej esencji stawiana jest na czele z współczesnymi pisarzami, u których dominuje klimat grozy...Mianowicie porównuje się ją do Neila Gaimana, Richarda Mathesona, no i oczywiście Stephena Kinga. Wielkrotnie już, czytając książki Kinga spotkałem się z jego niezwykłym uznaniem dla jakości tej pisarki. Myślę, że w pewnej części, inspirował się trochę jej warsztatem literackim. Najbardziej wychwalał inną jej powieść "Nawiedzony", więc jeśli będę miał okazję, to po tę książkę również chciałbym sięgnąć. Gdyby nie on, przeszedłbym obok tej autorki obojętnie i przechadzając się korytarzami biblioteki nawet bym jej nie zauważył... Myślę, że dostarczyłem wystarczających powodów, by zachęcić do przeczytania tej książki... By jeszcze bardziej dosmakować moje uznanie dla tej książki, napiszę coś jeszcze...Otóż bohaterowie o takich osobowościach, mieszkający w takim, a nie innym miejscu, izolujący się od całej reszty to jedno...Po drugiej stronie medalu jest stanowisko mieszkańców tego prowinjonalnego miasteczka. Kto skusi się na tę książkę, będzie miał okazję przekonać się do jakich zachowań i do czego ogólnie jest zdolna niewielka społeczność wobec izolujących się od nich, jednocześnie bardzo bogatych, ukrywających pewną historię z przeszłości, ludzi... Jest coś w tej książce przyciągającego uwagę. Zabiera czytelnikowi rzeczywistość, przenosząc go w niezwykły, mroczny, niepokojący świat fikcji, który do złudzenia przypomina schemat naszej prawdziwej rzeczywistości...

Szczegóły

Rok wydania

2025

Liczba stron

220 str.

Wydawnictwo

Replika

Język

polski

Format

papier

Cykl

Klasyka w wydawnictwie Replika

Gatunek

horror

ISBN

9788368364187

Inne książki autora

Opinie czytelników

Oceń tę książkę

0/10
2026-08-14

Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.

Bezpłatne konto Bookfolio

Dodaj „Zawsze mieszkałyśmy w zamku" do swojej półki

Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.

Przykład: post o przeczytanej książce
Przykład: kalendarz miesiąca

Trzy półki czytelnicze

Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.

Oceny i recenzje

Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.

Statystyki i wyzwania

Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.

Rekomendacje i grafiki

Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.