Zapach truskawek. Rodzinne opowieści
Zacznę od tego, że rzeczą, która w głównej mierze zaważyła na moim odbiorze tej publikacji, jest to, że po prostu organicznie nie znoszę gotować. Wykonywanie jakichkolwiek czynności związanych z przygotowywaniem jedzenie generuje we mnie taki poziom nieszczęścia, że to zakrawa na cud, iż potrawy, które wychodzą z moich rąk, dają się zjeść i często są określane mianem „smaczne”. Jeść uwielbiam, ale szczerze mówiąc, gdyby ktoś mi zaproponował eksperymentalne wszczepienie chlorofilu pod skórę, bez zastanowienia poddałabym się takiemu zabiegowi. Uprawiam tutaj tę prywatę, ponieważ chcę się troszkę wytłumaczyć z mojego odbioru „Zapachu truskawek” – ta książka jest po prostu nie dla mnie. Pani Anna jest fascynatką gotowania i jedzenia. Jest też zakochana w swojej rodzinie i ma pewien rys ekshibicjonistyczny, który cechuje na ogół osoby nieśmiałe. No i miała marzenie – chciała napisać książkę. No i wyszło to coś, co istotnie ma formę książki. Ułożone porami roku wspomnienia autorki, kręcące się wokół gotowania i jedzenia, są swojego rodzaju laurką dla rodziny, ale wzbogacone to wszystko zostało przemyśleniami i poglądami pani Włodarczyk. Ileż tam tego ja, mi, mnie, mój…W dodatku ewidentnie są pewne sformułowania, które w piszącej taki zachwyt wzbudziły, że używa ich wielokrotnie. I czasami sama sobie przeczy, ale w końcu kobieta zmienną jest. Uważam, że tego typu wspominki przystoją kobiecie, która nieco większym bagażem doświadczenia życiowego dysponuje niż autorka. Owszem, w tych zapiskach jest dużo ciepła. Ja odnalazłam w tej książce wiele wspomnień pod którymi mogłabym się podpisać obiema rękoma. Nie można odmówić autorce lekkiego pióra i zmysłu poetyckiego w prezentowanych przez nią opisach, ale ja tego nie kupuję. Paradoksalnie, przy mojej awersji do gotowania, dla mnie najwartościowszymi elementami tej publikacji są przepisy zamieszczane na końcu każdego rozdziału – naprawdę doceniam ich klarowność i prostotę, choć i tak ręce mnie bolą na myśl, że miałabym któryś zrealizować. „Zapach truskawek” na pewno może się podobać, zwłaszcza tym osobom, dla których gotowanie jest niewysłowioną przyjemnością i cudowną podróżą w krainę smaków. Biorąc pod uwagę treść tej książki, myślę sobie, że przy dobrych chęciach i z pomocą dobrego redaktora, tego typu pisaninę mógłby popełnić każdy. Jak pokazali celebryci, pisać każdy może, co nie znaczy, że powinien. „Zapach truskawek” oblicza świata nie zmieni, na szczęścia autorka aż takich ambicji nie ma. Osoby, które nie są z góry do takiej tematyki uprzedzone jak ja, będą usatysfakcjonowane.
Szczegóły
Rok wydania
2014
Wydawnictwo
Black Publishing
Język
polski
Format
papier
Gatunek
literatura piękna
ISBN
9788375367331
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Zapach truskawek. Rodzinne opowieści" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
