Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci
Michał R. Wiśniewski
Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci
Michał R. Wiśniewski
To już moja druga książka autora, o czym nie wiedziałam, jakoś przegapiłam, poprzednia była bardzo słaba, więc zwyczajnie bym po nią nie sięgała. Ta książka nie dość, że jest słaba, to jest jeszcze denerwująca. "Zabójcze aplikacje" oceniłam na 3, co wydaje się być łaskawe dla warsztatu pisarza. Wiśniewski pisze źle, pisze tragicznie, styl kompletnie do niczego, jego maniera, oj koszmarne to wszystko razem. A moralizatorski ton woła o pomstę do nieba, się dziwię, że to w ogóle zostało wydane. Uważam to za dużą wpadkę wydawnictwa, które uważam za dobre. Jednak nie ma co bezkrytycznie wierzyć, że wszystko co wydają będzie przynajmniej umiarkowanie dobre. Książkę zdecydowałam się przeczytać po wywiadzie, który już sam w sobie mnie zdenerwował. Tak w telegraficznym skrócie, autor uważa, że jak dzieci wrzeszczą w restauracji i wszystkim przeszkadzają, to ich należy zachęcać do jeszcze aktywniejszej zabawy, bo świat będzie wtedy weselszy. Nóż się w kieszeni otwiera. Mój jest wesoły i bez tego, może mi wpaść trochę frustracji. A może autor jest nieszczęśliwy i chce, żeby inni też byli, to mu będzie lepiej? Czyta się to źle z kilku powodów. Na początku skupmy się na tych, które występują niezależnie od poglądów i wyborów życiowych czytelnika. Styl, warsztat, naprawdę, jest bardzo źle. Nawet jak na self-publishing by było źle. Na drugim miejscu postawię przekonanie autora o własnej wyższości. Tylko on wie wszystko najlepiej, dyktuje dogmaty i należy postępować tak jak on uważa, oraz także przejąć wszystkie jego przekonania jako własne, bo to jedyne słuszne. Serio, podczas czytania tych banialuk może wzrastać ciśnienie i agresja xD. Podpunkt trzeci to właśnie poziom bzdur. Autor proponuje tutaj mnóstwo śmiałych tez, zupełnie niczym niepopartych, a do tego forsuje swoje zdanie. Kubę Wojewódzkiego, którego bardzo cenię, nazywa patoinfluencerem. Ja rozumiem, że można kogoś nie lubić, tak jak np. ja autora, ale nie mogę go nazwać patoinfluencerem, bo to zwyczajnie nie będzie prawda. Między opinią, a wprowadzaniem w błąd jest spora różnica, nie można napisać, że tam jest cienka granica, jest gruba, ale pisarz i tak ją przekracza. Tak jak i granice dobrego smaku, wiele razy. Autor się powtarza w kółko, używa tych samych słów, niektóre frazy to już naprawdę mi się wryły w mózg. Ta książka jest cienka jak sik pająka, ale nie dosłownie, bo dosłownie to ma jakieś 3/4 treści za dużo. Podsumowując wszyscy nienawidzą dzieci, nie nienawidzą dzieci tylko ci, którzy uważają, że dzieciom wolno wszystko i ogólnie człowiek dorosły jest na tym świecie, żeby służyć dzieciom, poświęcać się im i absolutnie zapomnieć o sobie, swoim szczęściu, w ogóle egzystencja dorosłego powinna się skupić na dzieciach. Jakie to smutne. Autor wymaga empatii od wszystkich innych, poza sobą. Nie daje przyzwolenia na nielubienie dzieci, nie daje przyzwolenia na miejsca, do których dzieci nie mają wstępu (restauracje, hotele),czyli mówiąc krótko on nie chce, żeby inni ludzie byli wolni i postępowali wedle własnych upodobań. Jest popyt, jest podaż, ale nie, bo Pan Wiśniewski mówi nie. Ba, pisarzowi przeszkadza nawet strefa ciszy w Pendolino! Tu już naprawdę myślałam, że ja czytam jakąś satyrę, parodię dziennikarstwa i reportażu, ale niestety nie. Znowu, mamy wiele wagonów bez ciszy, jeden z, ale nie. Niech dzieci będą wszędzie, niech wszyscy cierpią! Przypomina mi to bardzo Kaję Godek. Ja mam przesrane, więc niech inni też mają! Pana oburzają rozwiązania wygodne dla osób, które nie mają dzieci i nie chcą ich mieć, nie lubią ich i kiedy mają wybór wolą przebywać z dala od ich towarzystwa. Dobijają mnie jego życiowe anegdotki. Bo widział, że jakieś dziecko będzie zaraz płakać, to porobił do niego śmieszne miny, uratował sytuację, nic go to nie kosztowało. A kto pytał? A ja nie mam ochoty robić żadnych min i mówiąc krótko mam głęboko gdzieś, że ktoś inny ma, albo nie ma. Co zatrważające to fakt iż autor uważa, że ma prawo tego wymagać. Otóż nie, nie można nikogo zmusić do zajmowania się dziećmi, do pomocy przy dzieciach. Po prostu nie. Jemu się w głowie nie mieści, o czym sam pisze, że ludziom przeszkadza dźwięk dzieci, a nie przeszkadza im np. dźwięk samochodów. Bo jemu nie przeszkadza dźwięk dzieci, a jak wiadomo, cały świat opiera się na upodobaniach Pana Michała R. Wiśniewskiego. Otóż proszę bardzo, mi nie przeszkadza dźwięk samochodów i miasta, a przeszkadza mi dźwięk dzieci. Teraz trochę prywaty. Nie lubię dzieci, nie chcę mieć dzieci i mieć ich nie będę. Szanuję dzieci, bo to mali ludzie, ale to nie oznacza, że będę rezygnować ze swoich granic - dlaczego miałabym to robić? W imię czego? Skoro ludzie, to ludzie, dorosłym też nie pozwalam na przekraczanie moich granic. Istniejemy w społeczeństwie, nie jesteśmy na bezludnej wyspie, ja muszę uszanować pewne kwestie, bo dzieci to dzieci i nie mogę wymagać, żeby zachowywały się jak dorośli. Ale-ale-ale, to nie tak, że dziecko może wszystko. Nie może, ja sobie np. nie życzę, żeby mnie dotykało. I kropka. Jestem osobą empatyczną, z wiekiem coraz bardziej, także dzięki literaturze. Nie zmienia to faktu, że wiele rodziców wcale nie wychowuje dzieci, po prostu pozwala im robić wszystko, przyzwyczajając ich do tego, że postawa roszczeniowa zawsze wszystko im załatwi i zagwarantuje powodzenie. Uprzykrzają życie wszystkim dookoła, więc 100 osób w restauracji ma cierpieć i zostać pozbawionych możliwości zjedzenia posiłku w spokoju, bo jakieś dziecko chce sobie pobiegać? Gratuluję logiki, serio. Zdaniem autora normy społeczne powinny istnieć tylko dla dorosłych, nie dla dzieci. Właśnie przez takich ludzi z bezdzietnych się potem robi potwory. Polaryzacja okrutna, albo kochasz, albo nienawidzisz, nic pomiędzy. Cóż, wolałabym, żeby człowiek od razu był dorosły, bo nie lubię przebywać wśród dzieci, nie widzę absolutnie żadnych plusów, dla mnie etap do przeczekania. Ale muszę się z tym godzić, bo tak wygląda świat. I nie, nie jest mi z tego powodu głupio. Można sobie pomyśleć, że autor prezentując skrajnie prorodzinną postawę oszczędzi chociaż rodziców, ale nie, gdzie tam. Oberwało się wszystkim, bezdzietnym, rodzicom, którzy cokolwiek dzieciom nakazują, zakazują, a najbardziej to antynatalistom. Jako iż sama należę do tej grupy, pozwolę sobie zacytować tę maksymalnie bucowatą wypowiedź, wstyd dla wydawnictwa: "Proponuję trzymać antynatalistów tam, gdzie ich miejsce - między miłośnikami antystresowych kolorowanek i wyznawców hipotezy płaskiej Ziemi. Niech siedzą cicho, gdy rozmawiamy o poważnych sprawach!". Ja pierniczę. Płaska Ziemia komentarza nie wymaga, stawianie obok niej antynatalistów też, ale ja się pytam, co tam robią kolorowanki antystresowe? Widać, że autor po prostu świat uważa za jedyny prawy takim, jakim on go widzi. Tak, jestem antynatalistką, powtórzę, żeby nie było wątpliwości. Czy mam znajomych z dziećmi? Nawet przyjaciół, którzy wiedzą, że mogą na mnie liczyć. To się serio nie wyklucza, trzeba tylko trochę rozszerzyć bardzo wąski horyzont myślowy. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z takim delulu podejściem w świecie literackim. Pierwszy raz widzę u kogoś taką fascynację dziećmi, jawi mi się ona jako niezdrowa. Nie podoba mi się też to, że autor zwraca uwagę na to, że dzieci kiedyś latały po plaży w gatkach, a teraz się zakłada im stroje kąpielowe, w tym staniki dziewczynkom. I bardzo dobrze! Ja naprawdę nie mam ochoty oglądać niczyjej gołej dupy, ani dziecięcej, ani dorosłej. Pomijam już nawet dyskusję o tym, że tak radzą psychologowie, żeby chronić dzieci przed pedofilami. To pierwszy autor, którego chętnie dodałabym do listy anty-ulubionych, gdyby taka była. Wyzwanie czytelnicze LC czerwiec 2025: Przeczytam książkę, której głównym bohaterem jest dziecko (4)
Szczegóły
Rok wydania
2024
Liczba stron
341 str.
Wydawnictwo
Czarne
Język
polski
Format
papier
Cykl
Poza serią
Gatunek
reportaż
ISBN
9788381919494
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
