Z biegiem dni. Pamiętnik minionego roku
Jerzy Stuhr
Lektura ostatniej książki Stuhra jest poruszająca, mistrz pisał ten dziennik przez cały rok 2023 r., a zmarł w lipcu 2024 r. Cieniem na ostatnich latach aktora położył się wypadek drogowy z 2022 r., kiedy to kierował samochodem, będąc pod wpływem alkoholu i potrącił motocyklistę – ale ofiara nie odniosła żadnych obrażeń. Aktor twierdzi, że zatrzymał się od razu i czekał na policję, ale zeznania świadków wypadku są inne – słowo przeciw słowu... W każdym razie Stuhr stał się obiektem wielkiej nagonki medialnej, prawie ukrzyżowano go za życia. To w ogóle ciekawe zjawisko, z jednej strony publika, podjudzana przez media, uwielbia pastwić się nad celebrytami przyłapanymi na zrobieniu czegoś złego; dochodziło do tego, że już po prawomocnym wyroku skazującym go na grzywnę, pan Jerzy dostawał nocne telefony o treści: „Stuhr, ty zmoro, zginiesz jak Aldo Moro”. Z drugiej strony ludzie ze świecznika uważają, że są lepsi: im wolno więcej, vide niedawna sprawa Maszy Potockiej. Ale zostawmy sprawę wypadku na boku i prześledźmy ostatni rok życia wielkiego aktora. Był to czas bardzo intensywny. Pracował nad sztuką Tadeusza Słobodzianka 'Stalin', w której grał Konstantego Stanisławskiego, swego mistrza i idola, wszak pan Jerzy był wielkim zwolennikiem metody Stanisławskiego w aktorstwie. Wróciła też, po dziewięciu latach, jego choroba nowotworowa, kolejne wyzwanie, któremu należało stawić czoła... Są tam fragmenty przejmujące, gdy leży w szpitalu po operacji i pisze: „W moim wypadku najbardziej upokarzającą sprawą jest unieruchomienie, kiedy muszę wszystkich ciągle o coś pytać i prosić. Od salowej po pielęgniarkę.” Jest też trochę zniesmaczenia życiem politycznym w naszym kraju, ale to są rzeczy mniej istotne. Ciekawsze są wrażenia z podróży Stuhra, opowieści o jego artystycznych fascynacjach i ostatnich filmach we Włoszech. Grał Stuhr w 'Stalinie' do czerwca 2024 r., potem trafił do szpitala i zmarł w lipcu 2024 r., można powiedzieć, że grał do końca. Tu ważny cytat: „Z podziwem patrzyłem na Tadeusza Łomnickiego. Odwiedziłem go w Zakopanem, kiedy grał w Ostatniej taśmie Krappa Samuela Becketta. Poszedłem po spektaklu za kulisy. Tadeusz śmiertelnie zmęczony i spocony. Mówię: „Tadziu, tak się męczysz? Tyle sił poświęcasz tu, na prowincji?”. Rozpromienił się tym swoim przepięknym uśmiechem: „Jurku... bo ja chcę umrzeć na scenie”. I umarł na scenie. Wielki aktor!” Myślę, że trochę tu pan Jerzy pisał o sobie... Trudno tę małą książeczkę oceniać w kategoriach artystycznych, zbyt świeża jest wyrwa po odejściu Stuhra, ale czytałem ją ze wzruszeniem, pamiętając o wybitnych kreacjach tego wielkiego aktora. Cześć jego pamięci!
Szczegóły
Rok wydania
2024
Liczba stron
144 str.
Wydawnictwo
Wydawnictwo Literackie
Język
polski
Format
papier
Gatunek
biografia, autobiografia, pamiętnik
ISBN
9788308084786
Chcesz podzielić się ze światem tym, co czytasz?
Wygeneruj estetyczną grafikę z tej książki w kilka kliknięć — kwadratowy post albo pionowe stories. Pełna kontrola nad motywem, tytułem i krótką notką. Gotowe do wrzucenia na Instagrama.


Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Twoja ocena
Dodaj „Z biegiem dni. Pamiętnik minionego roku" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do 200+ czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać — uporządkuj swoje lektury w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1–10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
Rejestracja zajmuje mniej niż 30 sekund. Bez karty, bez zobowiązań.
