Bookfolio
Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie

Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie

Janusz Leon Wiśniewski

literatura piękna

Nie podoba mi się ta lektura z wielu powodów. Po pierwsze: nigdzie nie dano czytelnikowi do zrozumienia, że ,,Wszystkie moje kobiety” jest książką przeerotyzowaną, w której seks występuje w co drugiej scenie. Opis i okładka zwiastują ZUPEŁNIE CO INNEGO! Są subtelne, stonowane, zapowiadają przejmującą miłosną historię. Nie domyśliłabym się, że perypetie bohaterów będą sprowadzały się głównie do ich życia seksualnego. Nie mam niczego do odważnych opisów życia zakochanych, które ubogacają fabułę, ale w momencie, w którym zaczynają stanowić jej oś, oczekiwania czytelnika zderzają się z rozczarowaniem. Takie sceny niczego nie wnoszą do całej historii, a raczej autor wcisnął je po to, by ją ratowały. W jednym fragmencie Wiśniewski opisał pewną pasażerkę pociągu, nie szczędząc oddziałowujących na wyobraźnię detalów jej atrakcyjnego wyglądu, a potem... okazało się, że ta postać zupełnie nic nie znaczyła – ani dla danej sceny, ani dla całości, ani dla bohatera, ani nawet nie dostarczyła mu przemyśleń... więc po co to opisywać? Zupełnie zbędny fragment, tani chwyt, który miał przydać powieści wartości. Niestety, mnie to nie przekonało. Po drugie: historia jest po prostu słaba. Fabuła? Nieciekawa, nudna, drętwa, sprowadzająca się do bardzo luźnych skojarzeń i wspomnień. Wiem, że taka była konwencja: doktor habilitowany z trudem wybudza się ze śpiączki i analizuje swoje życie, ale... zdecydowanie można to było napisać lepiej. Biorąc do ręki książkę, spodziewam się, że będę miała do czynienia z historią mającą jakąś sensowną fabułę, a nie taki zbiór anegdot, które wiąże jedynie postać doktora. Wśród stu stron tekstu, godnych przeczytania było zaledwie kilka fragmentów. Wiele scen wydaje mi się pisanych na kolanie, sztucznych albo takich z kołonotatnika z ,,fajnymi cytatami”, które autor książki KONIECZNIE chciał użyć, ale nigdy wcześniej nie miał okazji. Dlatego wsadził je w czyjeś usta. Co z tego, że bez wyczucia? Dialogi są błyskotliwe, ale czasami tak sztuczne, że nie da się tego czytać. I ta sztuczność odbiera im ich brzmienie. Nie wspomnę o filozoficznych dialogach, które toczą ze sobą wszyscy: pani pielęgniarka, studentka... Wiem, że niby opisywane jest wykształcone środowisko, ale nawet bardzo inteligentni ludzie nie prowadzą każdej rozmowy w taki sposób, że zamienia się ona w mądry traktat filozoficzny lub metafizyczne rozważania o sensie życia. Po trzecie: główny bohater. Perfekcyjnie nijaki. Cechy szczególne? Wieczne użalanie się nad sobą, takie ciapcianie w bólu, które po dwudziestej stronie tych samych, mało odkrywczych przemyśleń zaczęło być nie do zniesienia. Nie wzbudził we mnie ani krzty sympatii, mimo że odniosłam wrażenie, iż autor bardzo stara się, by czytelnik go polubił. Generalnie przez całą lekturę nie mogłam się pozbyć wrażenia, że jestem poddawana sugestiom: polub te postacie! Znajdź dla nich zrozumienie! Żadnej bezstronności, same elementy, które mają zdobyć sympatię, na przykład: absurdalna scena, podczas której gł. bohater za wszelką cenę chce przeczytać książkę, chociaż grozi to jego zdrowiu. To sztuczne w moim odczuciu uwielbienie dla książek zdaje się być mantrą, którą autor powtarza w nadziei, że odbiorcy jego prozy będą zadowoleni, utożsamią się... w moim odczuciu tanie i mało efektowne zagranie. Pusta wydmuszka, która miała opowiadać o miłości, a jest słowomyślotokiem erotomana-gawędzarza. Denerwowały mnie również naukowo-biologiczne wstawki o ludzkiej naturze, które jeszcze bardziej spowalniały akcję, która toczy się naprawdę w ślamazarnym tempie, o ile w ogóle. Zupełnie zbędne, pomijałam je wzrokiem. Też zdawały się wepchnięte na siłę, by jakkolwiek zapełnić papier. Odniosłam wrażenie, że ta książka była pisana bez pasji, po to, by: a) autor mógł wreszcie coś wydać, bo dawno niczego nie napisał, b) mógł zrobić użytek z tych ,,fajnych cytatów", o których wspomniałam. Nie, zdecydowanie nie polecam. Uważam, że naprawdę nieliczne fragmenty były warte przeczytania, ale po zsumowaniu wyszłoby tylko parę stron.

Szczegóły

Rok wydania

2017

Liczba stron

576 str.

Wydawnictwo

Znak Literanova

Język

polski

Format

papier

Gatunek

literatura piękna

ISBN

9788324046430

Inne książki autora

Opinie czytelników

Oceń tę książkę

0/10
2026-08-14

Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.

Bezpłatne konto Bookfolio

Dodaj „Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie" do swojej półki

Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.

Przykład: post o przeczytanej książce
Przykład: kalendarz miesiąca

Trzy półki czytelnicze

Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.

Oceny i recenzje

Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.

Statystyki i wyzwania

Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.

Rekomendacje i grafiki

Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.