Wielkie solo Antona L.
Herbert Rosendorfer
Rosendorfer to intrygujący pisarz. Zakręconym fabularnie "Budowniczym ruin" dał dowód swego kunsztu budowniczego książek, "Wielkie solo Antona F." to z kolei próba zmierzenia się z satyrą. Tytułowy bohater budzi się pewnego czerwcowego dnia i ze zdumieniem (oraz nie bez pewnej satysfakcji) stwierdza, że wszyscy jego bliźni zniknęli. Motyw to popularny i chętnie eksploatowany przez literatów czy przemysł filmowy, ale autor wyzyskuje go niesztampowo. Oczywiście, takie zawiązanie akcji zawiera w sobie możliwości nieskończonych przygód i Rosendorfer faktycznie nie skąpi nam tajemniczych wydarzeń, większość energii poświęcając jednak na subtelne drwienie ze swojego bohatera, a za jego pośrednictwem, z całego gatunku ludzkiego. Człowiek, który samotnie przetrwał taką zagładę, jest w zamyśle autora reprezentatywny dla ludzkości i w osobie Antona L. rzeczywiście otrzymujemy swoistego everymana. Jest to niepozorny urzędnik skarbowy, który przy bliższym poznaniu ujawnia ułomności, słabości, dziwactwa. Co więcej, inne postaci, które poznajemy dzięki retrospekcji, również nie są takich dziwactw pozbawione, a beznamiętny sposób, w jaki autor je przybliża, z pewnością nie ujmuje im komizmu. Rosendorfer rozporządza bowiem talentem komicznym, którego wykwity niekiedy objawiają się wprost, innym zaś razem są zakamuflowane i wymagają klucza. Wróćmy jednak do tajemniczej przygody, zarazem wartości dodanej oraz wady powieści. Wieńczy ją mianowicie dość niespodziewany, eschatologiczny finał, w którym Rosendorfer idzie niestety na skróty. Wygląda to trochę, jakby opowiadanie mające zasadzać się na puencie wymknęło mu się spod kontroli, a część epicka, mająca w zamierzeniu jedynie zmierzać do tej puenty, rozrosła się ponad miarę, przynosząc zasadniczą treść, której ta wydumana nie zdołała przyćmić. Albo też część fabularna miała być podstawową materią powieści, zakończenie zostało zaś dopisane na kolanie, by wyróżnić "Wielkie solo" spośród innych tekstów i nadać mu nieco metafizycznej wagi. Powieść jest zatem niedoskonała na płaszczyźnie technicznej, bo warstwa alegoryczno-eschatologiczna nie jest odpowiednio głęboko osadzona w strukturze dzieła, sprawia wrażenie dodanej na siłę, gryzie się z warstwą podstawową; jest również niedoskonała w wymiarze koncepcyjnym, bo jeśli coś jest dobrą literaturą rozrywkową, powinno nią pozostać; ambicja twórcy, by przydać rozrywce pierwiastka "wyższego", potrafi całość rozsadzić i tak jest chyba w tym przypadku. Mimo to nie żałuję lektury "Wielkiego sola", bo Rosendorfer potrafi nadać swym dziełom indywidualne piętno, wyryć pomiędzy wierszami znak firmowy, którego nie sposób wprawdzie dostrzec patrząc wprost, ale którego zarys, objawiający się gdzieś na granicy widzialnego, bez wątpienia nie zdobyłby aprobaty osób skromnych i przyzwoitych.
Szczegóły
Rok wydania
1989
Liczba stron
224 str.
Wydawnictwo
Czytelnik
Język
polski
Format
papier
Gatunek
literatura piękna
ISBN
8307016460
Chcesz podzielić się ze światem tym, co czytasz?
Wygeneruj estetyczną grafikę z tej książki w kilka kliknięć — kwadratowy post albo pionowe stories. Pełna kontrola nad motywem, tytułem i krótką notką. Gotowe do wrzucenia na Instagrama.


Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Twoja ocena
Dodaj „Wielkie solo Antona L." do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do 200+ czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać — uporządkuj swoje lektury w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1–10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
Rejestracja zajmuje mniej niż 30 sekund. Bez karty, bez zobowiązań.
