Widok z mojego boksu
Jerzy Pilch
Widok z mojego boksu
Jerzy Pilch
Zbiór felietonów głównie o kolegach z Tygodnika Powszechnego, w którym Pilch pracował przez długie lata. Sporo tam nekrologów, bo wielu współpracowników odeszło w czasach jego pracy. Mamy też parę dobrych kawałków o literaturze, świetne np. pisze o Miłoszu, mamy rzeczy o JPII pisane na kolanach... Dobry to zbiór, ale trochę mało w nim humoru czy szyderstwa, czekamy na więcej! Zbiór felietonów Pilcha odnoszących się do Tygodnika Powszechnego, gdzie pracował przez długie lata. Niektóre są znakomite, na przykład w felietonie o wizycie ludzi z BruLionu w redakcji TP, uderza Pilch w styl sienkiewiczowski z Trylogii, bardzo to śmieszne jest. Pisze poza tym o kolegach z redakcji czułością, z nutką duchowości, jakby coś tam było większego pod powierzchnią rzeczy. Szkoda, że teksty o współpracownikach to głównie nekrologi, trochę się wtedy Pilch zżyma: „co zrobić ma ktoś, kto całe życie w wąskim obraca się kręgu, poczucie głębokiej starości ma relatywnie nikłe i nagle zauważa, że nekrologi przychodzi mu pisać tydzień po tygodniu?” Nieunikniony wtedy nastrój smutku. Ale też bywa wesoły czy złośliwy, takim go lubię. Oprócz wspomnień z TP znajdzie się w książce parę innych tematów, mamy np. dział o literatach gdzie mamy felieton o Kornelu Filipowiczu, kompletnie zapomnianym pisarzu, a niesłusznie. Bardzo piękne są felietony o Miłoszu, pisze Pilch, że nasz noblista „Na dobrą sprawę trzema rzeczami zajmował się on w swoim pisaniu: głosił ekstatyczną pochwałę życia, odganiał demony i rozmyślał o śmierci. Bo też prawdziwy pisarz – i taka jest jego nauka – tylko tymi trzema tematami winien się zajmować.” Jedna rzecz w pilchowych felietonach mocno mnie zdziwiła, oto pisze trochę o JPII, ale na klęczkach, pierwszy cytat: „JP II był mistykiem i w jego duchowości są sekrety, których żaden badacz nie dociecze, żaden najbardziej nawet wylewny list do przyjaciela nie objawi.” I jeszcze jeden: „Układanie opowiadań, powieści, sztuk o Papieżu, w jakimkolwiek znaczeniu biograficznym, jest niemożliwe. Nie żebym znał się na poetyce pisania o Papieżu albo, co śmieszniejsze, układał taką poetykę. Nie trzeba znać się na literaturze, wystarczy mieć czynne podstawowe zmysły, by wiedzieć, jaki tu jest ogrom nie do objęcia i co tu jest tabu.” No cóż, ponoć kiedyś malarzowi Styce pokazał się Bóg i rzekł 'Styka, ty mnie nie maluj na kolanach, ty mnie maluj dobrze.' No właśnie, wyraźnie podchodzi Pilch do JPII na kolanach, to nie jest dobra pozycja dla twórcy... Na jego usprawiedliwienie można dodać, że pisał to kilkanaście lat temu, ciekawym jego zdania obecnie... W sumie miły to zbiór, ale zostawia pewien niedosyt, trochę za mało tam pilchowego humoru i szyderstwa. Czekam na więcej ebooków z felietonami mistrza, bo Pilch felietonista czy diarysta to dla mnie Pilch zdecydowanie najlepszy.
Szczegóły
Rok wydania
2019
Liczba stron
240 str.
Wydawnictwo
Znak
Język
polski
Format
papier
Gatunek
literatura piękna
ISBN
9788324043965
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Widok z mojego boksu" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
