Widmopis
Powieść Davida Mitchella to bardzo misternie zaplanowana i skonstruowana pozycja, od autora wymagająca sporych umiejętności, a od czytelnika uwagi. Finał nie przynosi oczekiwanej satysfakcji, pozostawia raczej z poczuciem niedosytu. Wątki i zagadki nie zostają wyjaśnione, historia zostaje urwana i aż prosi się o dopowiedzenie sobie reszty przez czytelnika. Od samego odbiorcy zależy w zasadzie, jak bardzo przypadnie mu „Widmopis” do gustu. Książka została podzielona na dziewięć opowieści, o podobnej liczbie stron, i krótki epilog. Właściwa akcja zaczyna się na Dalekim Wschodzie, na Okinawie, a potem czytelnik przemieszcza się w różne części świata, do Tokio i Hongkongu, przez Mongolię, miasta europejskie (Petersburg i Londyn),aż po same Stany Zjednoczone. Autor rzuca nas w historie swoich bohaterów w różnych etapach ich życia, bez wyjaśnień i bez żadnego wprowadzenia. Czytamy o młodym zamachowcu metra, sprzedawcy sklepu muzycznego, który przeżywa swoją pierwszą miłość, zgorzkniałym prawniku, o bezimiennej i steranej życiem kobiecie, która doznała wielu krzywd, a obecnie prowadzi herbaciarnię na drodze na Świętą Górę, o mężczyźnie, który potrafił transmigrować, szajce oszustów, którzy zajmowali się kopiowaniem obrazów, o zadłużonym pisarzu, który dostaję szansę na wyjście z dołka finansowego, a także o pewnym bardzo inteligentnym naukowcu i prezenterze radiowym, który prowadzi nocną audycję swojej stacji. Trudno nie zadać sobie pytania: o czym właściwie jest ta książka? Odpowiedź nie jest łatwa, ale prawdziwym bohaterem „Widmopisu” jest fenomen przypadkowości. To przypadek rządzi światem, rolą przypadku jest wyrokowanie, co jest rzeczywiste, a co nie. Dlatego książkę opanowuje fragmentaryczność. Trudno wyróżnić jeden wątek przewodni, tak jak to ma miejsce w „Atlasie chmur”. Dla czytelnika skrawek, jaki dostaje do rozpoznania jest motywem przewodnim, fragmentem układanki, która, na co ma nadzieję, utworzy spójny obrazek. A na obrazku będzie raczej coś przykrego niż miłego, ponieważ, niezależnie od położenia geograficznego, bohaterów nie opuszcza poczucie niepokoju, zagrożenia i nadciągającej katastrofy. Stąd ich rozpaczliwe poszukiwanie tożsamości, potrzeba zakorzenienia w otaczającym świecie. Warto zwrócić uwagę na sam tytuł. Jego treść trafnie oddaje pewien cytat : „akt wspominania jest aktem widmopisania”. Czymże są nasze wspomnienia jak nie fragmentami naszej rzeczywistości? Prawie każda część "Widmopisu" reprezentuje inny gatunek literacki: powieść obyczajową, szpiegowską, historyczną, romans, kryminał, a nawet science fiction. Wszystkie napisane są ze znawstwem i polotem, autor znakomicie oddaje atmosferę miejsca akcji, a gdzie trzeba - z wyczuciem podkręca jej tempo i umiejętnie buduje napięcie. Na uwagę zwłaszcza zasługuje precyzyjna topografia miejsc. Ta książka ani przez chwilę nie nudzi, natomiast zmusza do wysiłku intelektualnego. Kojarzenie faktów, wyszukiwanie tropów, a nawet ustalenie tożsamości danego bohatera to część gry, jaką Mitchell przygotował dla czytelnika. Każda z tych historii napisana jest w nieco inny sposób, w innej narracji, innym językiem, dotyczy różnych etapów życia i całkowicie różnych bohaterów. Nie potrafimy się z nimi zżyć, bo czytamy tylko fragmenty ich życia. Na nic więcej autor nam nie pozwala, ponieważ przerzuca nas od jednej opowieści do kolejnej. W każdej z opowieści zachodzi pytanie o stan i kondycję człowieka. Wszystkie wydarzenia opisywane w tych dziewięciu historiach dzieją się w bardzo zbliżonym do siebie czasie, i to właśnie przypadkowość sprawia, że losy bohaterów z różnych historii krzyżują się ze sobą, w mniejszym lub większym stopniu, co powoduje, że tworzy się tutaj pewna logiczność i prowadzi do wielkiego finału, który nie będzie przyjemny dla każdego z nich. Podobny zabieg przenikania się nawzajem różnych historii autor zastosował w "Atlasie chmur", który jest książką jeszcze bardziej dopracowaną i złożoną, dlatego też czytając „Widmopis” ma się wrażenie, że już coś podobnego się kiedyś czytało, ale na nieco wyższym poziomie. Warto zaznaczyć, że „Widmopis” jest debiutancką książką autora, wobec czego można przymknąć oko na to, że książka znajduje się w cieniu znacznie popularniejszej pozycji autora, znanej także z ekranu, która jednak została napisana później. Podsumowując. Czy warto sięgnąć po „Widmopis”? Jak najbardziej tak, bo chociaż fabuła nie jest najmocniejszą stroną tej książki to jednak stanowi solidną podstawę do rozważań nad sensem życia człowieka i dziełem przypadku, który czasem pomaga, a czasem komplikuje te życie. I jeszcze ta zabawa dotycząca wyszukiwania wzajemnych powiązań, która przypadnie do gustu pewnie niejednemu czytelnikowi.
Szczegóły
Rok wydania
2014
Liczba stron
432 str.
Wydawnictwo
Mag
Język
polski
Format
papier
Gatunek
fantasy, science fiction
ISBN
9788374804400
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Widmopis" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
