Wczoraj byłaś zła na zielono
Diagnozy o zaburzeniach psychicznych u dzieci zapadają dziś coraz częściej, a dla rodzin jest to zwykle druzgocący i niespodziewany cios. Trzeba niezwykłej siły żeby mierzyć się na codzień z niewyobrażalną masą niezrozumiałych dla "zwykłych" rodziców problemów i wykazywać bezgraniczną cierpliwość i wiarę, że te wysiłki mają sens. W tej niemal dokumentalnej historii wieloletniej drogi matki wychowującej autystyczne dziecko, obcujemy z takim wysiłkiem i przyglądamy się codzienności tej niecodziennej rodziny. Nie brak momentów drastycznych, smutnych i rozdzierających serce. Obraz dziewczynki szczelnie ukrytej za murem własnych lęków i nieznanych światów budzi wielkie współczucie i bezsilność. A obraz matki walczącej o każdy, choćby najmniejszy znak przywołujący małą zza tej szczelnej granicy w stronę zwyczajnego świata również wzrusza i budzi podziw. Autorka ubiera tę walkę w obfitą biżuterię językowych arabesek; chyba nikt przedtem nie opisał podobnych doświadczeń w tak ozdobny i wyrafinowany sposób. Jak wielu czytelników, w pewnym momencie poczułam się przytłoczona i przebodźcowana tymi szalonymi metaforami i wymyślnymi opisami codzienności mamy i córki. Kokon otaczający dziewczynkę otula również jej matkę. Obie tkwią w szczelnej bańce - jedna, bo nie potrafi z niej wyjść, druga, bo czujnie i w ciągłej gotowości asekuruje dziecko i nigdy nie opuszcza opiekuńczych skrzydeł. Ta sytuacja wywołuje wrażenie wielkiej samotności matki. Wyczułam w opowieści opozycję: MY kontra reszta świata. Narratorka tkwi w przeświadczeniu, że inni są tylko złośliwą i nieprzyjazną widownią teatru, w którym ona i dziecko grają role życia. Ze swoiście pojętym humorem przytacza opinie, jakie w ciągu wielu lat słyszała na temat wychowania dzieci i terapii - oczywiście ilu ludzi tyle zdań, rady są albo głupie albo wykluczające się nawzajem. Generalnie niejedna matka miałaby jedno, jedyne życzenie, żeby wysłać wszystkich "życzliwych" do diabła, jednak świat to nie pustynia. Świat źle reaguje na odmienność ale pielęgnowanie wrogości nie pomaga i często wywołuje jeszcze większy dysonans. Czy naprawdę przez lata opieki nad dzieckiem mama nie doświadczyła gestów ludzkiej solidarności i zrozumienia? "Ruda" chodziła do przedszkola, gdzie spotykali się rodzice z podobnymi problemami i kończyła szkołę, niewątpliwie pod troskliwą opieką fachowego personelu. A co najważniejsze - dziecku nie brakowało najlepszej na świecie bezwarunkowej miłości i pieczy dziadków. Ci jednak występują w opowieści jedynie w kontekście ich postrzegania przez dziewczynkę. Nitka uczuć i zainteresowania rozpięta jest tylko między matką a dzieckiem. Nie pada ani słowo na temat dostrzeżenia dziadkowych wysiłków i zszarpanych nerwów i podziękowania za poświęcenie z ich strony, a przecież ich nieustanna obecność i wyciągnięte do pomocy ręce zaznaczają się niemal w każdej kryzysowej sytuacji. Mowa jest nawet o tym, że przytłoczony dramatem dziadek płacze! Bez tych obojga dziadków zresztą cała kariera literacko-naukowa mamy pewnie poszłaby się czochrać... Czy ta książka miała być heroiczną partyturą solowego koncertu matki na życie dziecka? Jeśli tak, to tu tkwi jej największa słabość.
Szczegóły
Rok wydania
2024
Liczba stron
288 str.
Wydawnictwo
Karakter
Język
polski
Format
papier
Gatunek
literatura piękna
ISBN
9788368059151
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Wczoraj byłaś zła na zielono" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
