Wądoły
Przemysław Walczak
Wrocław ma nowego narratora, który ostrzelał swoim czujnym okiem Brochów i okoliczne dzielnice. Te migawki z codzienności tworzą słodko-gorzki kolaż, który boli, wzrusza i śmieszy. Przemysław Walczak przypomina nam, że nawet w rowach, wądołach i na językowych nieużytkach można trafić na prawdziwy diament. W tej frazie warto się przejrzeć. “JUSTYNA PO RAZ PIERWSZY Doszedłem do pobliskiego przystanku, mocno już mimo wczesnej pory rozgrzanego od słońca, i wsiadłem do tramwaju nr 3 z napisem „Leśnica”. Wagon ruszył z łoskotem i zaczął oddalać się od przystanku świecącego reklamami niczym ogromna żarówka. Zaraz za mną wszedł jakiś bezdomny z pomiętą reklamówką w dłoniach, który pojawił się nie wiadomo skąd. Teraz rozsiadł się obok i z tej pomiętej reklamówki wyciągnął pomarańczę. Z namaszczeniem zaczął ją obierać i układać na siedzeniu obok w efektowną gwiazdę. Obserwowałem z podziwem ten rytuał. Tramwaj przetaczał się z łoskotem przez ulicę Opolską wzdłuż rzędu trupów kamienic przeznaczonych do rozbiórki. Pomyślałem właśnie teraz, nie wiedzieć czemu, że przecież ten świat jest popierdolony. Ludzie to jednak jest chory i podły gatunek, bo ekspansywny i pełen wściekłości. Niby zdolny do niezwykłego altruizmu, ale i do najgorszych zbrodni. Człowiek jest dla siebie największym wrogiem, a społeczeństwo – największym zagrożeniem. W ogóle ten świat spływa krwią i gównem. Najgorsze, co się może człowiekowi przytrafić, to się urodzić człowiekiem. Ten napad mizantropii nawet mnie rozbawił. Nie wiedziałem, co mam z tymi natrętnymi i niezbyt mądrymi myślami zrobić. Nie ulega wątpliwości, że ludzie to kurwy, podsumowałem w myślach, a pomarańczowa gwiazda bezdomnego wyglądała na ukończoną, więc teraz zabrał się za konsumpcję. Zwłaszcza niektórzy to kurwy – sam sobie jeszcze dopowiedziałem i patrzyłem, jak z siedzenia znika kawałek za kawałkiem pomarańczowa gwiazda. Minąłem przystanek przy Traugutta, obok gmachu wielkiego szpitala, który stał teraz martwy, bo szpital przeniesiono do nowej lokalizacji, a ponure, odrapane gmaszysko pozostało opuszczone, zostawione w niebycie przez nowego właściciela, który chyba nie wiedział, co z nim zrobić. Może nowy gospodarz przestraszył się morowego szpitalnego powietrza i nałożył kwarantannę, jaką siostra Brud-brud wyznaczała bliskim umierającego na czarną ospę. Tramwaj minął plac Wróblewskiego. Pomarańczowa gwiazda całkiem już znikła. Dojechałem wreszcie do Galerii Dominikańskiej. Tutaj wysiadłem, a tramwaj z bezdomnym od pomarańczy odjechał. […]”
Szczegóły
Rok wydania
2022
Liczba stron
148 str.
Wydawnictwo
Mamiko
Język
polski
Format
papier
Czas czytania
2 godz. 28 min.
Gatunek
literatura piękna
ISBN
9788366934238
Dodaj „Wądoły" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do 2 400+ czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.
Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać — uporządkuj swoje lektury w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1–10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
Rejestracja zajmuje mniej niż 30 sekund. Bez karty, bez zobowiązań.
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Twoja ocena