Vengeful. Mściwi
Mimo, że Vicious ogromnie mi się podobało, zanim sięgnęłam po Vengeful minęło trochę czasu. Z niecierpliwością oczekiwałam powrotu do tego świata, mając nadzieję, że wciągnie mnie tak jak pierwsza część. Czy się doczekałam? I tak, i nie. Ocena 9/10 odnosi się do całokształtu odczuć, jakie wywołał we mnie tom drugi i chociaż wydawać by się mogło, że jest według mnie gorszy niż Vicious (10/10),to od razu chcę zaznaczyć, że są rzeczy, które w tej części wypady o wiele lepiej. Jednak nie mogę zaprzeczyć, że jest coś, co niemal zabiło moją miłość do Vengeful - jego początek. Przez pierwsze 150 stron czytelnik praktycznie nie ma pojęcia, co się dzieje. Zostajemy obrzuceni masą wiadomości z mnóstwa totalnie nieuporządkowanych linii czasowych. O ile w Vicious zachwycałam się tym, jak wspaniale współgrają ze sobą poszczególne perspektywy, jak napędzają fabułę i przede wszystkim, jak mimo pozornego skomplikowania, czytelnik nie gubi się w tym wszystkim, tak w Vengeful byłam poirytowana. W moim odczuciu linii czasowych było za dużo, były zbyt urywkowe (czasem tylko po kilka stron, więc zanim zdążyliśmy się przyzwyczaić do sytuacji, przeskakiwaliśmy do kolejnej),a połapania się w tym wszystkim nie ułatwiał fakt, że często owe przeskoki czasowe dotyczyły jednej grupy bohaterów, czyli Victora, Sydney i Mitcha. Po wspomnianych 150 stronach odłożyłam książkę na jakiś czas, zła, że muszę się tak gimnastykować, żeby poukładać sobie w głowie chronologię wydarzeń. Wspomniałam, że początek obraca się głównie wokół naszych trzech muszkieterów, co prowadzi mój wywód do kolejnej niedoskonałości Vengeful - nierównomiernego rozłożenia historii poszczególnych bohaterów. Już spieszę z tłumaczeniem: w pierwszym rozdziale poznajemy nową bohaterkę, Marcellę, jesteśmy świadkami dość makabrycznych wydarzeń z jej udziałem, by zaraz potem... nie usłyszeć o niej ani słowa aż do około 150 strony. W tym czasie, jak wspomniałam wyżej, plączemy się w historii Victora i spółki, a gdy wracamy w końcu do pani Riggins - zapominamy kompletnie o tamtych! Na swoją obronę powiem, że wątki Elia i komisarza Stella były równomiernie rozłożone w całej powieści, więc teoretycznie można. Ale dość narzekań, przejdźmy do tego, co mi się w Vengeful podobało. 150 strona przewija się w tej recenzji już po raz n-ty, ale to dlatego, że jest ona swego rodzaju punktem zwrotnym, ponieważ wtedy (w końcu!) zaczęłam czerpać przyjemność z lektury. Po "porzuceniu" Victora i jego towarzyszy opowieść staje się bardziej płynna, zaczyna się rozjaśniać w skołowanej głowie. Fani Elia Evera mogą być zachwyceni, bo dostajemy coś, czego nie było w Vicious - jego pogłębioną historię, analizę charakteru od czasów dzieciństwa, przez okres studiów, aż do wydarzeń teraźniejszych. Poznajemy bliżej Marcellę Riggins, czyli sprawczynię całego zamieszania, towarzyszymy jej podczas przemiany. Historia zaczyna nabierać coraz szybszego tempa i nie zwalnia już aż do końca. Ponownie byłam zachwycona tym, jak Victoria Schwab umie zacieśniać fabularną pętlę, budując napięcie i budząc ekscytację czytelnika. Znów wszystkie wątki splatały się logicznie i doczekały się rozwiązania, czasem dość nieoczywistego. Odnoszę wrażenie, że w Vengeful wydarzenia były jeszcze bardziej angażujące niż w Vicious i to o stopień, czy nawet dwa, co niesamowicie mi się podobało, zwłaszcza po kiepskim początku. Zakończenie: scena bitwy ostatecznej była emocjonująca, jednak kojarzyła się trochę aż za bardzo z filmami o Xmenach. Mimo to sam koniec mnie usatysfakcjonował, chociaż serduszko mnie trochę zabolało. Był słodko-gorzki i trochę tajemniczy, czyli idealnie pasujący do całości serii. Jest jeszcze jedna rzecz, która zwróciła moją uwagę podczas lektury, mianowicie podział na części. W Vicious zastosowano podobny zabieg, jednak jak wtedy się nad nim nie zastanawiałam, tak w Vengedul zauważyłam, jak świetnie autorka dobrała nazwy poszczególnych części: odrobinę zdradzające, co się w nich będzie działo, chociaż nie zawsze wprost i tak pasujące do światopoglądu jednego z bohaterów. To był taki smaczek, który pokazuje, że V. Schwab tworzy przemyślane światy i historie, w które bardzo łatwo jest się wciągnąć i dają dużą satysfakcję z czytania. Podsumowując, Vengeful, to nie jest książka zła, jest bardzo dobra, wręcz świetna, bo zapewnia rozrywkę na wysokim poziomie i jest kolejnym dowodem na to, że Schwab potrafi pisać angażująco i emocjonująco, jednak w tym przypadku początek było trochę zbyt przekombinowany, przez co mógł zniechęcić czytelnika, który jest bardziej wymagający lub po prostu nie jest takim fanem autorki, jak ja. Zabrakło tej przejrzystości, którą miało w sobie Vicious (przez co zabrakło też jednej gwiazdki),niemniej jednak jest to dobra pozycja, na której kontynuację będę czekać!
Szczegóły
Rok wydania
2020
Liczba stron
544 str.
Wydawnictwo
We need YA
Język
polski
Format
papier
Cykl
Złoczyńcy (tom 2)
Gatunek
fantasy, science fiction
ISBN
9788366431683
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Vengeful. Mściwi" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
