Transmetropolitan. Tom 5
No i stało się – „Transmetropolitan” dobiegł końca. Drugie podejście do zaprezentowania polskiemu czytelnikowi tego tytułu, tym razem w wykonaniu wydawnictwa Egmont, przyniosło, tak oczekiwane przez fanów, wydanie całości tej znakomitej serii. Pająk Jeruzalem, który przez tyle czasu władał naszą psychiką, dotarł w końcu do kresu swojej podróży, podczas której brnął przez dziwactwa i wynaturzenia Miasta. Ostatni tom jego szalonych perypetii nie odbiega na szczęście jakością od poprzednich. To wciąż rewelacyjna rozrywka, która niesie ze sobą dużo więcej aniżeli same tylko kontrowersje. Nadchodzi czas ostatecznej konfrontacji. Pająk Jeruzalem – nieustraszony poszukiwacz prawdy i głosiciel nowiny (niekoniecznie dobrej) przystępuje do operacji rozprawienia się z urzędującym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Z motyką na słońce? W przypadku każdego innego dziennikarza z misją można by tak powiedzieć, ale psychiczny łysol, którego tak polubiliśmy, faktycznie ma szansę na to, by coś zmienić. Sił i determinacji wystarczy mu na pewno, trwa jednak wyścig z czasem, bo powoli degeneruje się zdrowie bohatera, a konkretnie kondycja jego mózgu. Esencją „Transmetropolitan” od początku była polityka i kwestie społeczne. Ta pierwsza, czy się nią interesujemy czy nie, wpływa na nasze życie codzienne. I jakkolwiek zawsze możemy wybrać opcję wygodną, w której to oddajemy politykom całą władzę i w ogóle nie patrzymy im na ręce, to chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. O tym też stara się na co dzień przypominać bohater dzieła Warrena Ellisa, Pająk Jeruzalem. Choć nie ma dobrego zdania o społeczeństwie i tworzących je jednostkach, wie też, że nie wszyscy zasłużyliśmy sobie na bycie wyzyskiwanymi przez skurwysynów w garniturach, operujących gładkimi słówkami. Dlatego misja, której się podjął, a która ma na celu obnażenie obłudy klasy rządzącej, jest tak bardzo istotna dla losów świata przedstawionego. Rzeczona polityka stoi tu na pierwszym planie. Pająk szykuje się do ostatecznej konfrontacji z prezydentem Stanów Zjednoczonych, tak zwanym „Uśmiechniętym” Callahanem. Jego charakterystyki można się domyślić już po poznaniu ksywki – to człowiek na co dzień chowający się za fasadą uśmiechu, który pokazuje każdemu i wszędzie, będący jednak oślizgłym przedstawicielem władzy, który do swojego celu dochodzi dosłownie po trupach. Ellis już wcześniej pokazywał efekty jego bezwzględnych działań, a w tomie wieńczącym całość tylko dokłada do pieca. Postać Callahana ma wyraźnie totalitarny rys i ani na moment nie mamy wątpliwości kto jest tu tym złym, i to mimo tego, że bohaterem pozytywnym jest w końcu innego rodzaju degenerat. Pająk jednak, mimo szumnych zapowiedzi, nie morduje współobywateli pod byle pretekstem, ale ostatecznie dba o ich dobro, choć czyni to w bardzo pokrętny sposób. W albumie nie znajdziemy żadnych dodatków typu galerii okładek czy prezentacji procesu twórczego w postaci szkiców i kolejnych elementów wypełnienia kadrów. Zamiast tego po zakończeniu właściwej historii w albumie znalazły się dwa zeszyty okolicznościowe, które razem składają się na zbiór mini-felietonów Pająka, pisanych podczas akcji tomów od pierwszego do piątego. To przemyślenia bohatera na temat Miasta, zachodzących w nim procesów i punktowanie absurdów współczesnego świata. Ten suplement jawi się jako bardzo ciekawy i radzę go nie pomijać, bo zawiera kilka interesujących przemyśleń. Mnie w pamięci utkwił zwłaszcza fragment o życiu w monokulturze – jest przerażająco celny. Wizualnie mamy tę samą ostrą jazdę co wcześniej. Współtwórca serii, Darick Robertson, wraz z Rodneyem Ramosem, dostarczają nam dużo obrazkowego dobra. Nie ma tu większych zaskoczeń, więc jeśli polubiliście styl graficzny obu panów, nie będziecie rozczarowani jego jakością w kończącym całość tomie. Z kolei dwa zeszyty umieszczone na końcu albumu zawierają prace wielu różnych plastyków – wszystko odbyło się na zasadzie „jeden twórca – jedna, dwie strony”, co daje ciekawą i bardzo różnorodną wizualizację pająkowych felietonów. Zakończenie cyklu Warrena Ellisa i Daricka Robertsona stoi na wysokim realizacyjnym i artystycznym poziomie. Obaj twórcy stanęli na wysokości zadania i dostarczyli nam dzieło, które świetnie spaja wszystkie wątki porozpoczynane na przestrzeni tych pięciu zbiorczych tomów i jest jednolite wizualnie. Mimo ładnych kilku lat, które upłynęły od wydania tego tytułu, wciąż jest on aktualny i ma sporą siłę rażenia, co świadczy tylko na jego korzyść. Za jakiś czas z pewnością powrócę do wykreowanego przez obu twórców świata – jest on naprawdę fascynujący. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2020/02/transmetropolitan-tom-5-recenzja.html oraz na łamach serwisu Arena Horror - http://arenahorror.pl/ARENA_HORROR/komiksy/transmetropolitan_5.HTML
Szczegóły
Rok wydania
2019
Liczba stron
384 str.
Wydawnictwo
Egmont Polska
Język
polski
Format
papier
Cykl
Transmetropolitan (tom 9-10)
Gatunek
komiksy
ISBN
9788328141261
Inne książki tych autorów
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Transmetropolitan. Tom 5" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
