Tractatus logico-philosophicus
Ludwig Wittgenstein
Tractatus logico-philosophicus
Ludwig Wittgenstein
Wydawało mi się, że dam radę czytać Traktat Wittgensteina bez Wittgensteina, ale mi się nie udało. No to poszperałem tu i ówdzie i najpierw poczytałem o nim samym, a dopiero potem wróciłem do Traktatu. Pomogło, bardzo się przydało, ale jednak nie całkiem. Traktat jest po prostu trudny. Choć pozornie łatwy… „Tractatus logico-philosophicus” objętościowo jest niewielki. Składa się często z krótkich, jednozdaniowych tez. Podstawowych tez jest zaledwie siedem. Tezy te, wraz z rozwinięciami, które rzecz jasna także są tezami, zostały ponumerowane w dość ciekawy sposób, niewątpliwie jednak ułatwiający zrozumienie, a przynajmniej poruszanie się po tekście. Kiedy czytałem Traktat czwarty raz, cieszyłem się bardzo, bo zauważyłem, że coraz większą liczbę tez rozumiem i z coraz większą ich liczbą się zgadzam. Rodziło to pewną nadzieję. W pewnym jednak momencie, podczas czytania piątego, zdałem sobie sprawę, że wobec powyższego ja najwyraźniej nie rozumiem kompletnie nic. Ano tak! Jeśli z niektórymi tezami się zgadzam, a z innymi nie, jeśli jedne rozumiem, a inne mi nie pasują, to oznacza, że nadal odnoszę je do swojego myślenia, swojego języka, swojego świata i - że tak powiem - swojej własnej „filozofii”. Swojej, a nie Wittgensteina! A coś takiego jest zupełnie bez sensu. Wittgenstein stworzył kompletny, logiczny i w sposób wyczerpujący opisany system. Być może jest to największe dzieło filozofii dwudziestowiecznej, ale to inna sprawa. Pierwsze porównanie, które przychodzi mi do głowy jest pewnie żenująco wręcz uproszczone, ale niech będzie: równie kompletnym, logicznym i skończonym systemem jest tabliczka mnożenia. Gdybym teraz zgadzał się z 4x6=24, natomiast negował 7x8=56, to byłoby właśnie to – przypadkowa pewnie zgoda na pojedyncze elementy, bez zrozumienia mechanizmu rządzącego całością. Być może powinienem się wstydzić, że nie rozumiem (tu właśnie zaczyna być niezbędna wiedza na temat Wittgensteina). No tak, ale nie rozumiał też Traktatu Frege, a i Russell zdaje się nie przejawiał wielkiego dlań entuzjazmu. Co więcej – od swojego dzieła odciął się (w pewnym sensie) sam autor na początku lat trzydziestych XX wieku. No cóż… przecież sam Wittgenstein w punkcie 6.54 pisał: „Tezy moje wnoszą jasność przez to, że kto mnie rozumie, rozpozna je w końcu jako niedorzeczne; gdy przez nie – po nich – wyjdzie ponad nie. (Musi niejako odrzucić drabinę , uprzednio się po niej wspiąwszy)”*. Gdybym zdecydował, że chcę poznać i zrozumieć koncepcję Wittgensteina, to najpierw pogodziłbym się z koniecznością przeznaczenia na to przynajmniej 3 lat, a następnie zacząłbym rysować diagram – dzięki odpowiedniej numeracji tez nie byłoby to zadaniem trudnym, co najwyżej żmudnym, natomiast niewątpliwie pomogłoby mi ogarnąć całość. Mimo iż było to niezwykle kuszące, uznałem ostatecznie, że tyle czasu i pracy w Traktat wpakować nie chcę – taka „męska” decyzja. Jednak z „liźnięcia” też się cieszę i na pewno było warto. -- * “Tractatus logico-philosophicus” – Ludwig Wittgenstein, Wydawnictwo Naukowe PWN 2007, wydanie V-1 (dodruk),przełożył Bogusław Wolniewicz, str. 83.
Szczegóły
Rok wydania
2011
Liczba stron
163 str.
Wydawnictwo
Wydawnictwo Naukowe PWN
Język
polski
Format
papier
Cykl
Biblioteka Klasyków Filozofii
Gatunek
filozofia, etyka
ISBN
9788301142575
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Tractatus logico-philosophicus" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
