Bookfolio
Świetlani posłańcy
fantasy, science fiction

Świetlani posłańcy

Gentry Lee

Antykatolicki antyteista, manipulant i beztalencie Gentry napisał gniota, po którym Arthur C. Clark przewraca się w grobie. Antyteista, to coś innego, niż ateista. Ja jestem ateistą, czyli człowiekiem wewnętrznie przekonanym, że dobry Bóg nie istnieje. Jednak ktoś inny może mieć silne przekonanie, że istnieje i jest dobry. I szanuję to, bo nie siedzę w jego głowie i nie znam jego wewnętrznych doświadczeń. Antyteista, to człowiek nienawidzący ludzi wierzących w Boga i piętnujący ich wiarę oraz ośmieszający na wszystkie możliwe sposoby, z manipulacjami włącznie. Uważający ich za idiotów. Przekonany, że na pewno ma rację. W moim odczuciu najbardziej dyskwalifikuje tę powieść fakt, że fabuła tej książki jest nudna, jak flaki z olejem i to szczególnie uzasadnia moje określenie tego autora, jako BEZTALENCIE. O innych aspektach tego propagandowego dzieła bolszewicko-frankfurckiego komunisty wypowiem się niżej. Zauważmy, że klasyk Arthur C. Clark w swoich książkach o Ramie nie był antykatolicki. Można nawet uznać, że był prokatolicki. Choćby to, że przytacza zakład Pascala. Także interesująca rozmowa generała z papieżem Janem Pawłem V w „Ramie II” świadczyła o tym, że domniemany papież okazał się w książce człowiekiem myślącym, umiejącym mówić „nie wiem”, tam gdzie nie znał odpowiedzi, ponadto postać św. Michała, który zginął jako męczennik wyraźnie była uznawana przez ówczesny kościół katolicki, o czym świadczy szacunek, z jakim wypowiadał się o tej postaci ów papież. Papież i katolicka wiara generała odegrały także bardzo istotną rolę przy sprzeciwie wobec prób zniszczenia Ramy pociskami nuklearnymi, nawet za cenę własnego życia wojskowego przywódcy. Marksista Gentry zatem musiał od początku swojej wersji tej opowieści wywrócić wszystko do góry nogami, po marksistowsku, ziejąc antykatolickim antyteizmem. Jeśli ktokolwiek mógłby odnieść wrażenie, że autor gdziekolwiek toleruje katolickość, to znaczy, że uległ propagandzie i manipulacji pisarza. Powykręcał on doktryny św. Michała Arthura C. Clarka przekształcając je w marksistowski bełkot. Michał u Clarka miał przecież jedynie domniemywać, iż kategorię moralnych zasad oraz pojęcie dobra i zła należy rozszerzyć na inne istoty rozumne we Wszechświecie, obejmując nie tylko gatunek homo sapiens. Zakon michalitów powołanych do istnienia na podstawie doktryn owego św. Michała, Gentry nazywa „sektą”. Ten facet chyba udaje, że nie wie, czym jest sekta. Marksista musi wywrócić wszystko do góry nogami i wprowadzić zamęt, bo nienawiść do katolickości jest marksistowskim aksjomatem. Muszą też wystąpić takie rzeczy, jak rasizm i nietolerancja oraz ksenofobia, bo to pożywka, na której karmią się marksiści. Choć dziś żaden rozumny człowiek nie może być rasistą, to autor przewiduje, że rasiści będą uprawiali swój zabobon także za sto i więcej lat, a jeśliby ich nawet nie było, to wystarczy nazwać rasistami ludzi, którzy choćby powiedzą, że Kenijczycy statystycznie szybciej biegają, a statystyczny Chińczyk ma krótszego fiutka. Wówczas można pokazać paluszkiem wroga ludzkości, rasistę. Wszelkie statystyczne określenia co do szerszych populacji są przez marksistów zakazane. Jeśli ktoś powie, że statystyczny mężczyzna ma nieco wyższy iloraz inteligencji od statystycznej kobiety i że wśród mężczyzn jest zarówno więcej geniuszy, jak idiotów - niż wśród kobiet, to już marksiści znajdą wroga, a wszelkie próby zbadania jak jest naprawdę będą niemożliwe, zakazane i zakrzyczane przez marksistów, jako faszystowskie. Następny problem to seks po marksistowsku. Nawet nie chce mi się tego wałkować. Z Ramą nie ma to nic wspólnego. Oczywiście koniecznie musieli się pojawić naziści. W Niemczech, pewnie tylko dlatego, że jeszcze nie było mody na nazistów w Polsce, pewnie było na to za wcześnie. O innych równie irytujących propagandowych elementach nie chce mi się nawet pisać. Szkoda klawiszy w komputerze. Zużywają się. Totalny gniot. Nie ma sensu czytać tej marksistowskiej, antykatolickiej propagandy. ODRADZAM. U normalnych ludzi grozi to zawałem ze złości. Ta książka, to marksizm frankfurcko-bolszewicki w najbardziej odrażającej postaci. Połączonym z rasizmem syjonistycznym. Teraz wreszcie zdaję sobie sprawę, skąd u Clarka w poprzednich tomach gdzieniegdzie pobrzmiewały te marksistowskie elementy. Na szczęście pod kontrolą Clarka nie udał się Gentremu manifest komunistyczny, tamte książki zachowały normalność. Nie będę czytał dalszych wypocin tego żałosnego autora piszącego bezczelnie i moim zdaniem bezprawnie pod pretekstem kontynuacji książek wielkiego Clarka.

Szczegóły

Rok wydania

1996

Liczba stron

277 str.

Wydawnictwo

Amber

Język

polski

Format

papier

Cykl

Wielkie Serie SF

Gatunek

fantasy, science fiction

ISBN

8371690118

Bezpłatne konto Bookfolio

Dodaj „Świetlani posłańcy" do swojej półki

Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do 2 400+ czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.

Trzy półki czytelnicze

Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać — uporządkuj swoje lektury w sekundy.

Oceny i recenzje

Skala 1–10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.

Statystyki i wyzwania

Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.

Rekomendacje i grafiki

Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.

Rejestracja zajmuje mniej niż 30 sekund. Bez karty, bez zobowiązań.

Opinie czytelników

Oceń tę książkę

Twoja ocena