Stuhrmówka. A imię jego czterdzieści i cztery
Stuhrmówka. A imię jego czterdzieści i cztery
W rocznicę wydania, albo kurz na półkach. „Za młodzi na sen za starzy na grzech (…)” śpiewa Ryszard Rynkowski. Zadają sobie nieustannie pytanie – kiedy można z czystym sumieniem publicznie opowiadać o sobie? I tu mam odpowiedź prawie że „za Rynkowskim” – albo gdy jest się bardzo młodym i jeszcze nic nie musimy, albo już gdy osiągamy wiek seniora i już nic nie musimy. Wtedy opowiadamy o sobie bez tych wszystkich „musów”, nie bacząc na ewentualne pochwały bądź krytykę. Bo, właśnie, że nie musimy być poddawani jakiejkolwiek ocenie. Wywód zmierza ku kolejnemu pytaniu: czy Maciej Stuhr jest w odpowiednim wieku na opowieści o sobie? Za młody? Już nie, mimo ciągłego nazywania go „młodym Stuhrem”. Jednak rocznik już nie pozwala, mimo szczerych chęci, nazywać siebie młodym. No i sam Pan Maciej na stronach odwołuje się do tego, że chce być odbierany jako osoba dorosła, dojrzała, poważna. W zasadzie, po Pokłosiu, nie może być inaczej (tu moje osobiste gratulacje za odwagę posiadania kręgosłupa moralnego). No to czy jest już wystarczająco, eee, senioralny? Jednak jeszcze nie, gdyż sporo wyzwań przed nim. Aktorskich, reżyserskich, naukowych, jak też po prostu, codziennych, życiowych. Stawia to Pana Macieja w tym niezręcznym wieku, gdzie o sobie można opowiadać, jest już co, ale pojawia się wątek filozoficzny – po co? I tak tą książkę postrzegam. Do tego – mam wrażenie, że większość opowieści już gdzieś czytałem, słyszałem, nie wiem. W zasadzie, przecież jest to wydanie drugie. Jest to rozszerzenie pierwszej książki, z roku 2015, którą miałem już przyjemność czytać, czyli „Stuhrmówka, czyli gen wewnętrznej wolności”. No i dlatego jest tak a nie inaczej. Nie do końca spodobały mi się słów kilka, kreślonych przez różne osoby, mówiące coś o Macieju Stuhrze. Przepraszam za niezbyt fortunne skojarzenie, ale było jakieś wspominkowe o osobie, która była i której już nie ma. Za największy rodzynek i perłę wyłowioną traktuję ostatnią część książki o wdzięcznej nazwie „…i cztery”. Zawiera ona rozmowę o okresie historii najnowszej Macieja. O istotnych zmianach i, właśnie, o dojrzałości. Panie Macieju, lubię Pana jako osobę medialną. Lubię też słowa, które Pan kreśli przy różnych okolicznościach. Nawet obserwuję Pana profile w mediach społecznościowych. Słowa, które spływają z tej książki, też mi się podobają. Natomiast powtarzać będę, że na wydawanie książek o sobie jest Pan albo już za stary, albo wciąż za młody. I tego „wciąż za młody” Panu życzę.
Szczegóły
Rok wydania
2019
Liczba stron
400 str.
Wydawnictwo
Rebis
Język
polski
Format
papier
Gatunek
biografia, autobiografia, pamiętnik
ISBN
9788380626140
Inne książki tych autorów
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Stuhrmówka. A imię jego czterdzieści i cztery" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
