Starship: Bunt
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Mike’a Resnicka i muszę przyznać, że było to całkiem udane doświadczenie. Już od pierwszych stron widać, że autor dobrze odnajduje się w konwencji militarnej science fiction, łącząc kosmiczną przygodę, polityczne napięcia i wyrazistego bohatera, który zdecydowanie nie należy do ludzi ślepo podporządkowujących się rozkazom. Główną postacią powieści jest Wilson Cole — oficer, który mimo że już dwukrotnie stracił dowództwo za ignorowanie poleceń przełożonych, w oczach wielu obywateli wciąż pozostaje bohaterem. To właśnie ta reputacja sprawia, że zamiast całkowitego odsunięcia zostaje wysłany na okręt „Theodor Roosevelt” jako drugi zastępca kapitana. Sama jednostka jest już mocno przestarzała, a jej załoga składa się w dużej mierze z ludzi podobnych do Cole’a — weteranów, zmęczonych służbą i dalekich od wzorcowej dyscypliny. Rejon, do którego trafia okręt, nie zapowiada większych emocji. Panuje tam marazm, a największym problemem staje się zabijanie nudy, rutyna i wynikające z tego rozluźnienie obyczajów. Taka atmosfera szybko odbija się na morale załogi i sprawia, że sytuacja staje się bardziej niebezpieczna, niż mogłoby się wydawać. W tle cały czas trwa wojna Republiki z Federacją Teroni, więc napięcie narasta, a Cole musi mierzyć się nie tylko z realnym zagrożeniem ze strony przeciwnika, ale również z politycznymi rozgrywkami wewnątrz armii. Im lepiej poznaje mechanizmy rządzące wojskową machiną, tym mocniej utwierdza się w przekonaniu, że nie pasuje do tego świata. W efekcie coraz wyraźniej zaczyna skłaniać się ku roli buntownika. Muszę przyznać, że bardzo spodobał mi się klimat tej książki. Całość mocno kojarzyła mi się z serią Mass Effect, co zdecydowanie działało na jej korzyść. Mamy tu rozbudowane futurystyczne uniwersum, kosmos, obce rasy i wojskowo-polityczne konflikty, a wszystko to podane w lekkiej, przystępnej formie. Książkę czyta się szybko, akcja potrafi wciągnąć, a fabuła jest na tyle dynamiczna, że trudno się przy niej nudzić. Jednym z drobnych minusów było dla mnie to, że niektóre rasy trudno było sobie od razu dobrze wyobrazić. Co ciekawe, dopiero po lekturze zorientowałem się, że na końcu książki znajdują się dodatkowe opisy, które pomagają lepiej osadzić czytelnika w tym świecie. Szkoda, że nie zwróciłem na to uwagi wcześniej, bo z pewnością ułatwiłoby mi to odbiór części elementów tego uniwersum. Na plus warto też zaliczyć samo wydanie — najnowsza edycja prezentuje się naprawdę bardzo dobrze i zdecydowanie przyciąga wzrok. To jedna z tych książek, które dobrze wyglądają nie tylko podczas czytania, ale i na półce. Podsumowując „Starship: Bunt” to solidna, przyjemna science fiction z wyraźnie zarysowanym bohaterem, ciekawym światem i atmosferą, która może przypaść do gustu fanom kosmicznych historii w stylu Mass Effecta. Nie jest to może książka idealna, ale jako pierwsze spotkanie z Resnickiem wypadła naprawdę dobrze i chętnie sięgnę po kolejne jego tytuły. Czytajcie! 📚 Wpadasz na Bookstagrama? Jeśli lubisz książki i scrollowanie Insta w poszukiwaniu czytelniczych perełek – to zapraszam @mikroczytelnia :)
Szczegóły
Rok wydania
2026
Liczba stron
328 str.
Wydawnictwo
Starship
Język
polski
Format
papier
Cykl
Starship (tom 1)
Gatunek
fantasy, science fiction
ISBN
9788384124109
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Starship: Bunt" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
