Stara Ziemia
W drugiej części Roda i Mataret ukradli Zwycięzcy – Markowi statek kosmiczny i niechcący lecą na Ziemię. Zresztą treść jest drugorzędna, powiedzmy tylko, że otacza ich opieką przyjaciel Marka, uczony i filozof Jacek, dzięki któremu Marek mógł zrealizować swoją podróż; /Jacek kocha Azę, a Aza kocha Marka/. Najważniejsze są rozmowy. Recenzenci podkreślają dekadentyzm Żuławskiego i najczęściej tym terminem kwitują jego poglądy. A ja widzę zbieżność najważniejszej rozmowy ze zdaniem ks. Józefa Marii Bocheńskiego, który uważał za kluczowe słowo CHCĘ i wg którego AKT WOLI nadawał wierze sens. Rozmawia Jacek z mędrcem hinduskim Nyanatiloka: /280/ „- Wierzyć, to mało — szepnął Nyanatiloka, patrząc przed siebie szeroko rozwartymi oczyma. — Trzeba wiedzieć koniecznie. -A ty wiesz? -Wiem -Skąd? Jak? -Bo chcę -….Czyż wiedza może być od woli zawisła? -Tak, jest od woli zawisła..” Żuławski swoje credo wkład w usta mistrza Jacka, lorda Tedwena, który nota bene powraca na łono Kościoła, u schyłku życia. Lord Tedwen mówi: /234/ „—....Przekonałem się jeno, że dla ustroju społecznego nic zrobić nie można. Społeczeństwo nie jest wytworem rozumnym i dlatego doskonałe nigdy nie będzie. Wszelka utopia, od najstarszych platońskich począwszy, przez ciąg wieków aż po dni dzisiejsze, ...utopią na zawsze pozostanie: dopóki się roi po książkach, buduje się gmach z kart, nie dbając o prawo ciężkości, ale z chwilą gdy się rękę do dzieła przyłoży, widzi się nowe zło, które na miejscu dawnego, usuniętego powstaje. Współżycie ludzi doskonałe, ustrój idealny to problemy z natury swej niedające się rozwiązać. Zgoda jest pojęciem sztucznym, wyrozumowanym; w przyrodzie, wszechświecie i ludzkiej społeczności istnieje tylko walka i przemijająca, pozorna równowaga prących na siebie sił przeciwnych. Sprawiedliwość jest postulatem uwodzącym i niezmiernie popularnym, gdyż właściwie z ludzkiego stanowiska nic rzeczywistego nie oznacza i każdy może ją sobie inaczej rozumieć, i słusznie, gdyż właściwie dla każdego powinna by być inna sprawiedliwość, a tymczasem społeczeństwo jest jedno lub chce być jednym przynajmniej. W końcu to obojętne, czy włada lud czy tyran, mędrcy wybrani czy szalona zgraja krzykaczy: zawsze ktoś jest uciśniony, zawsze komuś jest źle, zawsze jakaś krzywda się dzieje. Ktoś zawsze musi cierpieć. W jednym wypadku większość cierpi, w innym nieliczni, ale może najlepsi, a zresztą chociażby jeden tylko cierpiał pokrzywdzony, ten właśnie, któremu kazano być „równym”, gdy on się przypadkiem na samowładcę urodził. Któż oceni, kiedy większa krzywda się dzieje, i kto wymierzy prawo, jakie człowiek każdy na świat ten ze sobą przynosi? Oddanie słuszności jednej zasadzie jest pogwałceniem drugiej, nie mniej „sprawiedliwej”, i tak zawsze, bez końca.....” Odniosłem wrażenie, że Żuławski chce załagodzić stosunki z Kościołem, niewątpliwie nadszarpnięte częścią drugą, poprzez poniższe: /26/ „I jak przed wiekami, przed dawnymi wiekami, tak wstają i dzisiaj prorocy i niosą Objawienie, mające ludziom, chcącym i zdolnym wierzyć, uprościć wszelkie myślenie i serce uspokoić, i na pytania wszelkie odpowiedź dać ostateczną. Religie są, jako były zawsze, mimo że im tyle razy zachód i zgubę przepowiadano — silniejsze dzisiaj może niż kiedykolwiek, jeno że zmienił się ich zakres i znaczenie. Tłumy przestają wierzyć i bóstwa szukać za błękitami, te tłumy olśnione wiedzą, której nie rozumieją, zaślepione blaskiem skarbów przez najwyższe duchy zdobytych, z których korzystają, zgoła myśli do ich nagromadzenia nie przyłożywszy. Ale za to ci najmędrsi, ci, którzy niegdyś w czasie nadmiernej w siły swe ufności pierwsi religię jako „zabobon”, jako rzecz zbyteczną i ciemną rozbijać poczęli, teraz chronią się pod jej skrzydła — jeden po drugim — z lękiem jakimś w oczach, co zbyt blisko w nierozwiązywalne tajemnice patrzyły, i z pragnieniem ukoju w wysilonych mądrością sercach”. Wydaje mnie się, że wyciągnąłem wszelkie wartości z tej zdecydowanie nieudanej, anachronicznej i chwilami rozbrajająco naiwnej trzeciej części, w której nawet la femme fatale jest nieporadna. A 7 gwiazdek, by nie psuć całości, no i że to 105 lat temu było pisane.
Szczegóły
Rok wydania
2025
Liczba stron
237 str.
Wydawnictwo
Hachette Polska
Język
polski
Format
papier
Cykl
Trylogia Księżycowa (tom 3)
Gatunek
fantasy, science fiction
ISBN
9788328249660
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Stara Ziemia" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
