Spadek dla Bzika
René Goscinny, Morris
Ostatnio polecałam Wam jeden z pierwszych tomów Lucky Luke’a zatytułowanego „Arizona”, który świetnie pozwala nam wejść w klimat Dzikiego Zachodu. Mamy tam napaści na dyliżanse, rabowanie złota, ucieczki przestępców, szajki siejące postrach w okolicy. Dowiadujemy się, że w okolicach Nugget City od dawna działa szajka napadająca na dyliżanse przewożące pieniądze dla pracowników. Z tego powodu od wielu miesięcy nie dostali oni wypłaty za swoją pracę, a to sprawia, że życie w mieście jest trudne. Przypadkowo trafia tu nasz bohater i ratuje życie konwojentowi cennego transportu, a także znajduje trop mogący prowadzić do złoczyńców. W miasteczku bardzo szybko znajduje winnego, a później zaczyna się niesamowity pościg pełen niebezpieczeństw, niespodzianek i prowadzący do Meksyku, gdzie ucieka złodziej zwany Papierosowy Cezar. Tam Dzielny Kowboj trafi nawet na arenę korridy, a my przy okazji zobaczymy parodię walk z bykami i trzymające w napięciu starcie z Luckym Lukem. Dziś po raz kolejny zapraszam Was do podróży na Dziki Zachód. Tym razem z nieco starszym tomem i przez to graficznie bliższym temu, co czego miłośnicy dzielnego kowboja są przyzwyczajeni, czyli wychudzonej postaci bohatera. „Spadek dla Bzika” to opowieść o fanaberiach bogaczy, bo kto im zabroni mieć dziwne pomysły i robić sobie żarty z otoczenia. I ofiarami tych stają się tu nieświadomy wielkich zmian w życiu pies Bzik oraz marzący o wielkim bogactwie, najbardziej cwany i najniższy z braci Dalton, Joe. Więzienny kundel emocjonalnie związany ze swoim panem staje się spadkobiercą majątku Oggie'a Svensona, który przez kilka lat przebywał właśnie w tym więzieniu i dobrze poznał jego mieszkańców. To właśnie sprawiło, że postanowił zapisać majątek najbardziej niezainteresowanej nim istocie: psu. Drugim w kolejce spadkobiercą jest Joe, który oczywiście zamierza przyspieszyć przejęcie spadku, czyli uśmiercić zapatrzonego w niego pupila. Ochrona i nadzór nad najbogatszym zwierzakiem przypadnie Lucky Luke’owi. Tym razem role się odwrócą i to nie on będzie śledził braci tylko oni. A wszystko po to, żeby przejąć olbrzymi majątek. Komiks obfituje w wiele zabawnych sytuacji, pokazuje odmienne interesy społeczne, porusza kwestie wykluczenia, niewolnictwa, biedy i próby odnalezienia się w nowych realiach. Mamy tu kontakt z robotnikami, osobami zamieszkującymi chińską dzielnicę, uświadomienie jak zależności finansowe wpływają na relacje między poszczególnymi grupami. Lucky Luke – legenda Dzikiego Zachodu, bohater kultowego serialu animowanego, na którym się wychowałam powraca w kolejnej odsłonie. Tym razem wydawca podsuwa nam wznowienie trzeciego albumu, więc mamy po raz kolejny okazję zaobserwować, jak zmieniały się ilustracje, postać, a nawet tempo akcji. Zestawienie stworzonego przez Morrisa tomu z późniejszymi pozwala na dostrzeżenie ewolucji stylistyki tekstu oraz rysunku. W tej opowieści czytelników zaskoczy nieco inny wygląd bohatera niż ten, do którego przywykli. To sprawia, że możemy poczuć się nieco zagubieni w historii, ale jeśli macie już za sobą kilka pierwszych tomów to bez problemów rozpoznacie, że ten zalicza się do początkowych dzieł. Do tego akcja jest troszeczkę inna: nie spotkamy tu słynnych braci Daltonów tylko innych przestępców. Równie upartych, pomysłowych i przebiegłych, ale wiadomo, że nasz kowboj da sobie z nimi radę. Nawet na początkowej drodze strażnika prawa. Zacznijmy jednak od głównego bohatera. Wielu osobom Lucky Luke przede wszystkim kojarzy się z animowanym serialem bardzo popularnym w latach 90 XX wieku. Pierwowzorem tej lekkiej i przyjemnej rozrywki były komiksy belgijskiego rysownika i scenarzysty Morrisa (czyli Maurica de Beverego),który pragnął stworzyć film rysunkowy o Dzikim Zachodzie. Nim doszło do realizacji studio filmowe zbankrutowało, a szkice przerobiono na komiks, który od 1947 roku podbija serca małych i dużych miłośników westernów. Od 1955 roku seria komiksów powstawała przy współpracy z Reném Goscinnym (znanym z opowieści o Asteriksie),a później kontynuowali ją miłośnicy opowieści o kowboju, dzięki czemu pomysły Morrisa są realizowane. Nad przygodami kowboja pracowali Achdé, Gerra i Pessis zabierający nas w świat Dzikiego Zachodu i bardzo dobrze oddający ducha oryginału (także pod względem szaty graficznej). Pisałam również o efekcie pracy Goylouisa, Fuche, Léturgie z ilustracjami Morrisa i Janviera. W każdym tomie dostajemy wszystko to, co kojarzy nam się z Dzikim Zachodem i dzielnym kowbojem, czyli krajobraz z prażący promieniami słońca i słynący z band rozbójników, galopujących Indian i bohaterskiego Lucky Luke’a – najszybszego rewolwerowca i najgorszy koszmar braci Daltonów, najbardziej znanych gangsterów. Towarzyszą mu inteligentny koń Jolly Jumper i mający problemy z pamięcią oraz myśleniem pies Bzik. Mimo upływu czasu komiksy z kowbojem ciągle cieszą się powodzeniem, a ja z dużym sentymentem ciągle do nich wracam i cieszę się, że córka także lubi po nie sięgać.
Szczegóły
Rok wydania
2022
Liczba stron
48 str.
Wydawnictwo
Egmont Polska
Język
polski
Format
papier
Cykl
Lucky Luke (tom 41)
Gatunek
komiksy
ISBN
9788328159303
Dodaj „Spadek dla Bzika" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do 2 400+ czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.
Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać — uporządkuj swoje lektury w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1–10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
Rejestracja zajmuje mniej niż 30 sekund. Bez karty, bez zobowiązań.
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Twoja ocena