Siedem czarnych mieczy
Długo czekałem, ale w końcu doczekałem się ciekawej kobiecej postaci w moim ukochanym gatunku fantasy. I to pisanym przez mężczyznę! Sal Kakofonię pokochają wszyscy fani Joe Abercrombiego. Mogę ją określić jako żeński odpowiednik Jacka Sparrowa, tylko dużo mroczniejszy. Sal jest skomplikowaną postacią. Z jednej strony tryska (czarnym) humorem. Lubi dobrze wypić i konkretnie powalczyć. Z drugiej napędza ją zemsta, a bolesna przyszłość nie daje o sobie zapomnieć. Fani filmu Kill Bill będą również zachwyceni, bo motyw zemsty jest tu przewodni. Zdradzona przez ukochanego oraz tych, których uważała za przyjaciół. Lista osób, przez które Sal straciła wszystko, co kochała w życiu. Każde z nazwisk umieszczone na jej liście musi spotkać zasłużona kara. A jest nią tylko i wyłącznie śmierć. Autor Siedmiu czarnych mieczy postawił na narrację pierwszoosobową, której osobiście nie lubię, ale tu się sprawdza. Jak wspomniałem wyżej, Sal Kakofonia to bardzo ciekawa i złożona postać. Miło czyta się fragmenty jej przemyśleń o życiu oraz jej postępowaniu. Chociaż momentami czułem zmęczenie jej wewnętrznymi rozterkami. Siedem czarnych mieczy to powieść bardzo dobrze przetłumaczona. Język autora nie jest boleśnie prosty. Powieść wręcz zmusza do nieco żmudniejszego czytania i delektowania się niektórymi jej momentami. Autor jest młodą osobą, a warsztat już na wysokim poziomie. Zawsze cieszy mnie, kiedy powieść fantasy ma w sobie tę nutę literatury pięknej oraz szczyptę filozoficznych rozważań. Jeżeli chodzi o sam świat przedstawiony oraz system magii to nie jest on przesadnie odkrywczy. Fanów gatunku niewiele w nim zaskoczy. Myślę, że autor nie miał też tego na celu. Większą rolę przywiązuje do relacji między postaciami oraz ukazaniem losów Sal Kakofonii. Za to fabuła jest bardzo dobrze skrojona. Momenty akcji przeplatają się z flashbackami z przeszłości bohaterki. Wyjaśniają one dlaczego Sal robi to co robi i co nią kieruje. Jednym z ciekawych motywów wykorzystania magii jest magiczna broń głównej bohaterki. Swoją utraconą magię rekompensuję używaniem Kakofonii – broni zdolnej wystrzeliwać magiczną amunicję. Zawsze, gdy Sal wyciąga Kakofonię z kabury, czytelnik może liczyć na naprawdę potężną dawkę akcji oraz zniszczenia. Na minus dla mnie główny wątek miłosny. Absolutnie nie mam nic do tego, że przedstawia miłość dwóch kobiet. To nawet dla mnie novum i coś świeżego w gatunku. Po prostu ta relacja się miejscami zapętla. Sal chce zemsty i nie może odpuścić. Liette chce sprawić, by Sal zaniechała zemsty i zaczęła z nią nowe życie. Sal nie odpuszcza, więc obie kończą ze złamanymi sercami. I tak sytuacja powtarza się w trakcie fabuły. Podsumowując. Siedem czarnych mieczy mimo drobnych mankamentów polecam bardzo. Powieść wyróżnia się na tle wielu książek fantasy ciekawą kreacją głównej bohaterki oraz solidnym warsztatem autora. Z tego względu gorąco zachęcam Was do lektury. Fani Joe Abercrombiego, podkreślę jeszcze raz, poczują się jak w domu.
Szczegóły
Rok wydania
2020
Liczba stron
656 str.
Wydawnictwo
Rebis
Język
polski
Format
papier
Cykl
Śmierć imperiów/The Grave of Empires (tom 1)
Gatunek
fantasy, science fiction
ISBN
9788381880114
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Siedem czarnych mieczy" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
