Bookfolio
Rzeczy zdarzające się w podróży

Rzeczy zdarzające się w podróży

Krzysztof Środa

literatura piękna

Nową rzecz Krzysztofa Środy przeczytałem z lekkim smutkiem. Bo czy może być coś gorszego dla pisarza niż cytowanie samego siebie? Albo podkreślanie, że ktoś porównuje go do Sebalda? W ogóle nieco za dużo Autora w tej książce... Wydaje się, że tym razem chyba zabrakło pomysłu na książkę - ot, takie luźne refleksje, dość powtarzalne, choć oczywiście na wysokim poziomie, jak to u niego, i z dużą porcją empatii wobec ludzi. Dotychczas przeczytałem jego pięć książek, czy raczej książeczek, a ta - Autor mi wybaczy - najlepszą nie jest. Jako taką postrzegam zaś znakomity “Las nie uprzedza”. Sam tytuł oczywiście jest przewrotny, bo żadna to książka o podróżach - jeśli już, to o ulotnych z nich wrażeniach (najciekawsze - z Armenii). Swój zamysł Autor sam od razu ujawnia: “Nie pamiętam – tak to jest, gdy nie zapisuje się na bieżąco rzeczy zdarzających się w podróży (....). Tak to jest, kiedy nie zapisuje się na bieżąco rzeczy zdarzającej się w podróży myśli i nie tylko podróży. Wiele z nich przepada. (....) Nigdy nie udało mi się zrobić w ten sposób żadnej literatury – zapisując na bieżąco rzeczy zdarzające się w podróży. Dlatego nawet nie próbuję”. Brzmi to jednak minoderyjnie. Tak czy inaczej, jest tu sporo dobrych miejsc. Np. świetna historia z Rumunii, kiedy przez jakieś ciemne leśne okolice Autor przewozi miejscową staruszkę, biorąc ją - czy też chyba tylko tak to stylizując - za miejscową “czarownicę”. A wszystko dlatego, że przez całą jazdę ona żegna się i modli w swoim języku. Na koniec prosi go, by jej napisał na skrawku papieru swoje imię - Autor odmawia…. “Było absolutnie jasne, że podanie mojego imienia kobiecie otoczonej taką mnogością złych mocy, że musiała się od nich odganiać niezliczonymi obronnymi znakami krzyża, byłoby co najmniej nieroztropne. Bo jeśli któraś z jej zdrowasiek, czy jak to tam się nazywa, okaże się nieskuteczna one, te demoniczne moce, posiądą władzę nad moim imieniem, a wtedy również nade mną”. Albo historia Edka, który naprawiał stary mazurski dom Autora (wiem gdzie, bo sam bywam w tej okolicy - na najpiękniejszych Mazurach Garbatych, gdzie “stonki turystycznej” nie uświadczysz). Miał on żal do Środy, że nie umieścił wzmianki o nim w swej wcześniejszej książce, choć opisał innych pracujących dla niego. Autor zamierzał to zrobić, ale Edek trafił do kolejnej dopiero po tym, jak odszedł. Przejmująca jest także opowieść nt. sąsiada z Mazur, który opiekował się chorą żoną i trzymał w obejściu oswojoną łanię. Kończy się – bo to jednak, jak często u Autora, pesymistyczna rozprawka o Człowieku - śmiercią zwierzęcia, zabitego na mięso w nocy przez innych sąsiadów… Wrażenie wywiera wspomnienie rozmowy w pociągu w drodze na Kaukaz z ociemniałym Rosjaninem. Okazuje się on b. oficerem Specnazu, który stracił wzrok w czasie wojny z Czeczenami. Słyszy od niego: “– Nie jesteś Rosjaninem. Mówisz po rosyjsku jak Litwin. – Jestem Polakiem. – Polakiem? - zdziwił się, ale zaraz potem uśmiechnął się, tym razem na pewno.– Wy w Polsce macie takiego świetnego pisarza. Myśliwski. To nadal nie wykluczało, że jest wariatem”. “Tylko przez chwilę dziwiłem się, że o Czeczenach, którzy uczynili go ślepcem, mówi z uznaniem, a może wręcz podziwem. Bo zaraz potem zacząłem się dowiadywać, co zrobili mu Rosjanie”. I ta jego uważność i otwartość na szczegół dla innych niedostrzegalny, gdy np. w Chorwacji pije kawę i na stoliku siada mu owad. +Koziułka warzywna+ – wypowiedziałem w myślach jego nazwę. Owad zawadził o krawędź sąsiedniego stolika i spadł na ziemię. +Koziułka warzywna+ – powtórzyłem, tym razem szeptem. Zrobiłem to, ponieważ miałem powód do zadowolenia– wiedziałem, że niewielu ludzi zna tę nazwę”. Nie wiem tylko, czy to ostatnie zdanie to żart, czy coś wręcz przeciwnego… Raczej mało odkrywcze stwierdzenie Autora z USA: “Szybko policzyłem sobie, że espresso w chicagowskim Starbucksie, w tej obrzydliwie bogatej Ameryce, jest co najmniej o jedną czwartą – jeśli nie jedną trzecią - tańsze niż w Warszawie”. Uwagę przyciąga końcowy esej nt. Archiwum Ringelbluma, swoją powagą odbiegający od reszty w zbiorku. Nie byłby Autor sobą, aby się nie odnieść do czegoś najmniej ważnego w tym arcyważnym świadectwie, a jednak… “Cieszą mnie dwa zabawne słowa, które przyszły do głowy siedmioletniemu chłopcu z chederu na Muranowie – +hendum-pendum+. Czyli, jak wyjaśniają redaktorzy dwudziestego trzeciego tomu edycji Archiwum Ringelbluma, +szybcikiem-pędzikiem.+ Jeżeli czytać Krzysztofa Środę, to jednak wcześniejsze eseje podróżne i nie tylko…

Szczegóły

Rok wydania

2025

Liczba stron

128 str.

Wydawnictwo

Czarne

Język

polski

Format

papier

Cykl

Poza serią

Gatunek

literatura piękna

ISBN

9788383961651

Inne książki autora

Opinie czytelników

Oceń tę książkę

0/10
2026-08-14

Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.

Bezpłatne konto Bookfolio

Dodaj „Rzeczy zdarzające się w podróży" do swojej półki

Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.

Przykład: post o przeczytanej książce
Przykład: kalendarz miesiąca

Trzy półki czytelnicze

Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.

Oceny i recenzje

Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.

Statystyki i wyzwania

Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.

Rekomendacje i grafiki

Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.