Przypadki inżyniera ludzkich dusz
Josef Škvorecký
Przypadki inżyniera ludzkich dusz
Josef Škvorecký
Josef Škvorecký to czeski pisarz i tłumacz literatury. W młodości został zmuszony do przymusowej pracy w fabryce samolotów. Jest wielkim zwolennikiem jazzu (co przełożyło się na występy w zespole Red Music) oraz książek Raymonda Chandlera. Po 1968 roku wyemigrował do Kanady, gdzie wraz z żoną założył czołowe wydawnictwo emigracyjne Sixty Eight Publishers, co przyczyniło się do utraty czeskiego obywatelstwa. To w Kanadzie napisze swoje dwa najbardziej rozpoznawalne dzieła, czyli „Batalion czołgów” i recenzowane „Przypadki inżyniera ludzkich dusz”. Narratorem powieści jest Danny Smirzicki, znany z „Tchórzy”, i wspomnianego „Batalionu czołgów” czeski emigrant, alter ego samego pisarza (o czym świadczy zbieżność w zakresie wszystkich wymienionych powyżej detalów). Ten blisko 50-letni wykładowca literatury angielskiej na kanadyjskim uniwersytecie, wspomina swoje życie. Rozważa wraz ze studentami dzieła Poe’go, Hawthorne’a, Lovecraft’a, Conrad’a, Fitzgerald’a i innych, nadając im przy tym specyficzną, totalitarną interpretację. Doświadczony i zraniony hitleryzmem oraz stalinizmem, bez widocznych efektów stara się przedstawić swój punkt widzenia nowemu pokoleniu studentów. Swoje poglądy podpiera przykładami z własnego życia, co w najmniejszym stopniu nie przekonuje słuchaczy, zafascynowanych innymi sferami ludzkiego istnienia. „Przypadki inżyniera ludzkich dusz” są skomplikowaną relacją o sztuce życia bohatera wciąż szarpanego przez wydarzenia od niego niezależne. O dysharmonii między tym, kim chcielibyśmy być, a tym, kim czyni nas otoczenie i jego kontekstowość. Wspomnienia Dannego i jego znajomych bywają prawdziwie bolesne, ale także magicznie zabawne. Mnogość nieporozumień, czarnego humoru i typowo czeskiego spojrzenia na świat, wielokrotnie sprawiła, że śmiałem się jak dziecko łechtane piórkiem po nagiej nodze. To taka proza, która uspokaja i ujmuje, choć traktuje o tematach poważnych i okrutnych. Naznaczona nostalgią oraz tragizmem w gruncie rzeczy daje nadzieję i spełnienie. Jest barwną kroniką ludzkiej bliskości, starych znajomości i wydarzeń, które splatają losy przypadkowych sobie osób. Siłą książki nie jest jednak wyłącznie fabuła, a przede wszystkim forma. Autor wprowadził narrację wielowymiarową, tworzącą swoisty korowód myślowy, kolaż literacki, umiarkowany chaos, z którego wyłania się intensywny i barwny obraz życia obywatela niewielkiego kraju położonego w Europie Wschodniej. Poszczególne elementy historii Dannego są jak rozrzucone przypadkowo na stole puzzle, które własnymi siłami czytelnik musi poukładać w jedną całość. To taka lektura, gdzie brak chronologii i wyraźnego kreślenia związków przyczynowo-skutkowych, sprawia, że mamy do czynienia bardziej ze zbiorem miniatur literackich, niż ze spójną całością. Inna sprawa, że każda z tych miniatur, stanowi osobliwe arcydzieło. Skvorecky pozwala sobie na swobodny tok wypowiedzi dzięki czemu otrzymujemy teksty stworzone przez strumienie świadomości, pełne lęku i samotności, ale także humoru i miłości. Przystępując do lektury należy wiedzieć, że łatwo nie będzie. Bo chaotyczność to tylko jedno z utrudnień, które przygotował nam pisarz. Należy do niego dołożyć jeszcze rozmiary dzieła (prawie 800 stron),retrospektywną formułę opowieści, toczoną na kilku płaszczyznach czasowo-przestrzennych, wykłady o literaturze, które należałoby dobrze przemyśleć i odnieść do tła wydarzeń, a także zabawy lingwistyczne i stylistyczne (listy pisane z błędami ortograficznymi, spolszczenia angielskich słów np. „naczurly”, „najs muwi”, frazy prowadzone w języku obcym – angielskim i niemieckim, indywidualizację wypowiedzi). Jeśli do tego dodać całą gamę bohaterów, którzy często swoje miejsce w opowieści ujawniają dopiero po kilkuset stronach obecności, mamy cały obraz zagmatwania i nieoczywistości, z którymi przyjdzie nam spędzić tydzień czy dwa. Książka Skvoreckego to wybitna intelektualna rozkosz, dla wszystkich, którzy lubią odnajdywać ukryte sensy w prozie. Jest to przy tym lektura dynamiczna, żywa i napisana z jajem. Wierzę, że jest to opus magnum czeskiej literatury. Relacja, która łączy filozofię Kundery, pikantność Haszka, liryzm Pavela i sielankowy komizm Hrabala. Jest tu wszystko to, za co kochamy czeską kulturę. A jednocześnie „Przypadki inżyniera ludzkich dusz” oddają specyfikę współczesnej historii sąsiedzkiego narodu, dzięki odwołaniom do okresu wojny, okupacji, Praskiej Wiosny i wreszcie emigracji. To książka wielu opowieści, ale jednej silnej miłości. Do kraju, do swoich korzeni i spuścizny przodków. Chciałoby się zwiedzać Czechy u boku kogoś takiego jak Josef Skvorecky. Wydobyłoby się z niego coś, czego nie znajdziemy w przewodnikach. Bo też autor opowiada o sobie w sposób emocjonalny i esencjonalny, a przy tym udowadnia, jak bogatą ma wyobraźnię i talent do dekonstruowania oczywistości i banalności naszych przyzwyczajeń. Czytajcie tę książkę, bo to dzieło w mojej opinii wybitne. Niecodzienne, indywidualne, kuriozalne, koślawe, jedyne w swoim rodzaju. Recenzja ukazała się pod adresem https://melancholiacodziennosci.blogspot.com/2018/03/recenzja-przypadki-inzyniera-ludzkich.html
Szczegóły
Rok wydania
2017
Liczba stron
733 str.
Wydawnictwo
Dowody
Język
polski
Format
papier
Cykl
Stehlík
Gatunek
literatura piękna
ISBN
9788394725419
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Przypadki inżyniera ludzkich dusz" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
