Proxima
Stephen Baxter
Proxima
Stephen Baxter
Daję 7 gwiazdek na wyrost i na zachętę, gdyż cieszą mnie wszelkie próby uruchomienia wyobraźni jakichkolwiek pisarzy dotyczące przyszłości, w tym możliwości ekspansji kosmicznej w dającej się przewidzieć perspektywie. Dlaczego na wyrost i na zachętę i dlaczego nie więcej gwiazdek? Powstrzymuje mnie od tego kilka spraw. Przede wszystkim pisarzowi brakuje moim zdaniem wyobraźni ideologicznej, bo jego mózg, tak jak mózg większości z nas, jest zryty wszechobecnym dziś marksizmem. Z jednej strony trudno człowieka za to winić, z drugiej elitarność polega na swobodnym, precyzyjnym, ale i odważnym myśleniu, posiadaniu odkrywczej wizji, opartej na głębokim namyśle, nie kierowaniu się ślepo, po najmniejszej linii oporu - głównym nurtem. Pisarz poddając się marksistom widzi główne zagrożenie dla ludzkości w państwowych rządach i ich dążeniach do wojen. Ja widzę zagrożenie zupełnie gdzie indziej, w chciwych korporacjach finansowych dążących do zniszczenia kontroli nad nimi państw, a co za tym idzie kontroli obywateli, żeby mogły one bezkarnie kraść i dążyć do przejęcia materialnej i politycznej kontroli nad światem oraz uczynienia z obywateli marionetek. Używają do tego bardzo wygodnej i adekwatnej - marksistowskiej ideologii - posługując się kategoriami wymyślonymi przez frankfurckich marksistów, potępiając wszystko, co mogłoby prowadzić do jakiejkolwiek społecznej kontroli nad nimi i ograniczenia ich złodziejstwa. Można by tego nie widzieć dziesięć, dwadzieścia lat temu, ale obecnie widać to bardzo jasno: wystarczy przyjrzeć się, co wspierają takie korporacje, jak facebook, instagram, twitter, google i wszelkie inne media, którymi kieruje kapitał finansowy. Kogo i jakie treści blokują używając odrażającej cenzury prewencyjnej metodami iście bolszewickimi. To korporacje zaczynają kontrolować polityków i świadomość społeczną, a dalekosiężne skutki takich działań stosunkowo łatwo przewidzieć, co nie będzie jednak przedmiotem mojej pogłębionej opinii o tej książce. Zaznaczam tylko, że moim zdaniem pisarz się w swoich wyobrażeniach myli, choć być może to właśnie chińskie państwo okaże się jedynym odpornym na omawiane tu wpływy i w pewnej części to ja mogę się mylić. Wracając do samej opowieści, to zawiera ona moim zdaniem sporo błędów merytorycznych, jak na powieść, której ambicją jest opieranie się na pewnych publikacjach naukowych (cytowanych zresztą),w tym tych dotyczących współczesnej wiedzy o egzoplanetach i możliwości pojawienia się na nich życia. Poszukiwania życia wokół czerwonych karłów wydaje się z pozoru atrakcyjne, bo najmniejsze z nich będą świecić nawet przez bilion lat, tyle że tak zwana strefa życia wokół nich znajduje się na tyle blisko gwiazdy, że porównując do naszego układu – planety takie musiałyby krążyć wewnątrz orbity Merkurego, bardzo blisko takiego słońca i rzeczywiście siły pływowe gwiazdy w trakcie ewolucji układu spowodują obrót synchroniczny takich planet wystawiając do światła tylko jedną stronę, analogicznie, jak siły pływowe Ziemi spowodowały, że nasz Księżyc obraca się synchronicznie i widzimy tylko jedną jego stronę. Niestety wybranie takiej planety, jako bohaterki powieści nie wydaje się racjonalne. Na takiej planecie atmosfera powinna zniknąć. Na zimnej stronie temperatura będzie tak niska, że takie gazy, jak azot czy tlen zamarzną i staną się ciałem stałym, przez co na ich miejsce będą wędrowały gazy z jasnej strony aż do ich wyczerpania. To, co autor opisuje jest niemożliwe. Należałoby wybrać gwiazdę trochę większą, przynajmniej taką, przy której strefa życia znajduje się dalej niż nasza orbita Merkurego. Skoro nasz Merkury do dnia dzisiejszego rotuje wciąż niesynchronicznie, to można by się spodziewać, że wokół o wiele lżejszej gwiazdy mającej mniejszą grawitację, a co za tym idzie siły pływowe w podobnej odległości – można mieć nadzieję, że planeta wciąż będzie się obracać niesynchronicznie wokół osi, a co za tym idzie ogrzewana byłaby cała jej powierzchnia przeciwdziałając zamarznięciu atmosfery. Ponadto zbyt mała planeta, tu mniejsza i lżejsza od Ziemi miałaby problem z utrzymaniem atmosfery, zdmuchiwanej przez wiatr gwiazdowy, gdyż obroną przed tym zjawiskiem jest posiadanie pola magnetycznego, a pole magnetyczne powstaje gdy planeta się obraca i ma gorące jądro metaliczne. Pisarze mają prawo do snucia fantazji, ale napęd „ziarnowy”, to kolejna próba załatania problemu odległości od innych gwiazd, mierzonej w latach świetlnych: jest to próba science-fiction, oderwana od rzeczywistości jakiejkolwiek dającej się przewidzieć fizyki. Z drugiej strony jest w tej książce trochę elementów realistycznych, do których należy napęd „żaglowy”, posługujący się ciśnieniem światła gwiazdy do nadania statkowi prędkości. Mimo wszelkich usterek, których jest o wiele więcej, niż wspomniałem i niewiedzy pisarza, książka jest całkiem przyjemna w czytaniu, ubolewać należy tylko nad tym, że w swej wymowie jest w ostateczności tak pesymistyczna. Z drugiej strony ponawianie ostrzeżeń wobec możliwości wystąpienia wielkich zagrożeń dla naszej cywilizacji, które moglibyśmy jako ludzkość sami sobie zaserwować, można potraktować jako misję i może warto je rozważać – ku przestrodze.
Szczegóły
Rok wydania
2020
Liczba stron
560 str.
Wydawnictwo
Zysk i S-ka
Język
polski
Format
papier
Cykl
Proxima/Ultima (tom 1)
Gatunek
fantasy, science fiction
ISBN
9788382021066
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Proxima" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
