Pożeraczka Nocy
Marjorie M. Liu, Sana Takeda
Pożeraczka Nocy
Marjorie M. Liu, Sana Takeda
Wydawnictwo Non Stop Comics często zanurza się w te bardziej nieoczywiste rejony komiksowej rozrywki. Jest to swego rodzaju ryzyko, bo nigdy nie wiadomo, jak czytelnicy przyjmą coś nowego i nieszablonowego. Wydaje mi się jednak, że głowy fanów są coraz bardziej otwarte. To już nie te czasy, że na rynku rządzą (i dobrze się sprzedają) jedynie albumy od Marvela i DC. I bardzo się z tego powodu cieszę, bo dzięki takiemu rozwojowi medium w nasze ręce trafia coraz więcej naprawdę udanych albumów, które można określić jako nieco niszowe. Takim właśnie tytułem są „Pożeracze nocy”. Dwoje bliźniaków pochodzenia chińskiego przeżywa trudny okres. Prowadzona przez nich restauracja podupada, głównie ze względu na obostrzenia covidowe. Do miasta przyjeżdżają z coroczną wizytą ich rodzice, ale wizyta nie przebiega szczególnie spokojnie. Choć oboje w każdej sytuacji wesprą swoje dzieci, to mają zupełnie różne metody wychowawcze. Kiedy wszyscy napotkają niespodziewane przeszkody, okaże się, czy samodzielne życie z dala od rodziców nauczyło ich wystarczająco dużo, by poradzili sobie w nowych, trudnych okolicznościach. Początkowe rozdziały „Pożeraczki nocy” to przede wszystkim pytania o to, co właściwie się dzieje. Marjorie Liu bardzo powoli odkrywa przed nami, o co może w tej opowieści chodzić. Taki swoisty slow burner ma duży urok, ponieważ daje czytelnikowi czas na wsiąknięcie w świat przedstawiony i odkrycie tego, co mu się w nim podoba, co go intryguje, a co drażni. Autorka stosuje dobrze znany, ale skuteczny manewr i miesza wydarzenia z przeszłości (te pokazane są zawsze na początku kolejnych rozdziałów) z tymi rozgrywającymi się współcześnie. Dzięki temu przed naszymi oczami powoli wyłania się obraz tego, kim właściwie są bohaterowie komiksu. A jest to obraz z każdą stroną coraz bardziej intrygujący. Bo kim są bohaterowie „Pożeraczy nocy”? To chińsko-amerykańska rodzina, która próbuje ułożyć sobie życie w Stanach Zjednoczonych. Dwoje nastolatków (Billy i Milly) prowadzi małą knajpkę i stara się ze wszystkich sił utrzymać biznes na powierzchni w trudnych, covidowych czasach. Relacja młodych z rodzicami jest specyficzna. Zwłaszcza matka preferuje tak zwany „zimny chów”, co sprawia, że nie zawsze łatwo się z nią dogadać. Autorka przedstawia napięcia wewnątrz rodziny z dużym wyczuciem, świetnie zarysowując chociażby konflikt międzypokoleniowy. W motywacje postaci łatwo uwierzyć, bo są bardzo dobrze nakreślone. Od samego początku czujemy ponadto, że sporo rzeczy ukryto pod powierzchnią i z każdym kolejnym rozdziałem dowiadujemy się coraz więcej, a całościowy obraz jest naprawdę interesujący. Liu miksuje rodzinny dramat z horrorem i egzotycznym folklorem, co jest zadaniem trudnym, ale jeśli wszystko się zazębia, a tak w zasadzie jest tutaj, to efekty potrafią być spektakularne. Warto też wspomnieć, że Liu udanie oddaje specyfikę pandemicznych czasów. To dodatkowo uwiarygadnia tę historię, bo lokuje ją w scenerii, którą znamy z autopsji. Do warstwy nadnaturalnej autorka dokłada przyziemne strachy co zdecydowanie wzmacnia siłę przekazu. Bohaterowie myślą o tym, czy jutro nadal będą mieć pracę, martwią się o to, czy uda im się odnieść sukces w kraju, który potrafi przeżuć i wypluć niejednego człowieka pełnego dobrych chęci. Co ważne – te kwestie są w „Pożeraczce nocy” równie istotne jak nadnaturalne zagrożenie. To w zasadzie rzadkość, bo najczęściej jest tak, że gdy na scenę wchodzą niesamowitości, to z miejsca stają się główną atrakcją. Marjorie Liu sprawnie uniknęła tej pułapki, za co należy jej się zasłużona pochwała. Japońska artystka odpowiedzialna za warstwę graficzną „Pożeraczki nocy” sprawiła się dobrze. Może to stereotypy związane z pochodzeniem Sany Takedy, ale obawiałem się ilustracji mangopodobnych, na szczęście rysuje ona w nieco innym stylu. No dobrze, lekkie skojarzenia z mangą czasami się pojawiają, zwłaszcza gdy bohaterowie doświadczają silnych emocji, ale na szczęście nie przeszkadza to nadmiernie w cieszeniu się wizualną stroną omawianego komiksu. A ta jest mroczna i nastrojowa – japońska artystka sprawnie kreuje klimat zagrożenia i niesamowitości, zwłaszcza w scenach z udziałem stworów nie z tego świata. Nie do końca wiedziałem, czego mogę się po tym komiksie spodziewać, tym bardziej, że nie znam „Monstressy”, czyli poprzedniego efektu kolaboracji pań Liu i Takedy. Na tę chwilę na pewno wrzucę ten tytuł na swoją readlistę, bo pierwszy tom „Pożeraczy nocy” mocno do takiego ruchu zachęca. To album udany i angażujący, który na swoich kartach sprawnie miksuje horror z dramatem rodzinnym, a w dodatku jest okraszony szczyptą orientalizmu. Wyglądam kontynuacji i mam nadzieję, że nie będziemy musieli zbyt długo na nią czekać. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2025/02/pozeracze-nocy-tom-1-pozeraczka-nocy.html oraz na łamach serwisu Szortal - https://www.facebook.com/Szortal/posts/pfbid02fvYrF1NxCpihgVNVbx5MSfwNEnn7KRyeQkFyNGBhfSkmpXVD5DFmYg6LjKJvxm1Vl
Szczegóły
Rok wydania
2024
Liczba stron
208 str.
Wydawnictwo
Non Stop Comics
Język
polski
Format
papier
Cykl
Pożeracze Nocy (tom 1)
Gatunek
komiksy
ISBN
9788382307061
Inne książki tych autorów
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Pożeraczka Nocy" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
