Piekło jest wszędzie
O co tyle hałasu? O rzeczułkę, którą ledwo widać na mapie? O jakieś ugory i nieużytki porosłe szarymi krzakami? O miejsce zaznaczone na mapie jako Wybuchy, a które miejscowa ludność nazywa teraz Ruskim Lasem? Wszystko to niewymierne i niepewne, a nawet niepoważne. Mimo to tchnie od tych wierszy powagą. Czuje się, że rozpatrywane są ważne pytania egzystencjalne, na które szuka się – nie zważając na trudności w myśleniu i mówieniu – odpowiedzi. Lekturze nowych wierszy Grzegorza Tomickiego z tomu Piekło jest wszędzie towarzyszy poczucie obcowania z czymś wyjątkowym i ekscentrycznym. Oto ktoś, kto jeździ na rowerze po okolicy, zatrzymuje się, robi zdjęcie, pisze wiersz i jedzie dalej. Znajdujemy się w Sudetach Zachodnich, trochę w Karkonoszach, jednak głównie w Rudawach Janowickich (tu szczególnie często wymieniane są Góry Lisie),ale i w Górach Kruczych, będących częścią Gór Kamiennych, czyli razem z autorem i jego bohaterem przekraczamy granicę geograficznych jednostek, by osiągnąć Wzgórza Bramy Lubawskiej i posuwać się dalej, w głąb Sudetów Środkowych. Ekscentryczne jest gromadzenie tych nazw, odzyskanych dla polszczyzny szczęśliwie (albo i nie) dzięki staraniom komisji nazewniczej działającej na Ziemiach Zachodnich w latach czterdziestych. Wydaje się, że dla autora znaczą więcej niż pozornie oznaczają. Widzi w nich drugie dno, zaszyfrowaną tajemnicę, coś, co podsuwają jednocześnie – w jednej chwili, w tym samym olśnieniu – mapa i rzeczywistość, w dziwnie istotnym i znaczącym przekazie. To, że znalazł się pośród tych nazw jest sygnałem nieprzypadkowej koincydencji, a więc może również – zaryzykujmy – transcendencji. Zastanawiające jest to zapewnianie siebie i czytelnika, że opisywane fragmenty sudeckiej topografii naprawdę istnieją, to fotograficzne udowadnianie prawdziwości wierszy, które być może nie powstałyby, gdyby nie poznawcza aktywność autora penetrującego kolejne pasma, doliny i zagubione w lesie wioski. Rzecz szczególna: „niewypowiedziane” znajduje tu swoje słowa. Może stąd bierze się poczucie niestosowności czy ekscentryczności tych wyznań, które chwilami bawią się sobą, a potem potrafią nagle stanąć na baczność, poruszyć i wstrząsnąć. Stąd ów „opacznie” odczuwany modlitewny ton, „hałas”, o którym wspomniałem na wstępie, nadmiar „pieśniowości”, nieustanne nawroty tych samych słów i zdań, jak w inkantacji czy litanii; tak jakby to mantrowanie miało coś zachować na zawsze, paradoksalnie coś „usakralnić”. Dlatego bohater stroni od ludzi, szuka samotności, odnajdując pobratymców wśród głazów i drzew. Czyni to wszystko, żeby rozpamiętywać bez końca. Czyni to z Ricoeurowską nadzieją na zatrzymanie Zmarłych w czasie, w sobie, na powstrzymanie śmierci, a może nawet zapanowanie nad nią. Karol Maliszewski
Szczegóły
Rok wydania
2023
Wydawnictwo
Biblioteka Śląska
Język
polski
Format
papier
Cykl
Ut Pictura Bibliotheca
Gatunek
poezja
ISBN
9788367152266
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Piekło jest wszędzie" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
