Bookfolio
Pan Misio

Pan Misio

Bartłomiej Trokowicz

bajki

Od najdawniejszych dziejów słowa pisanego, a być może i przed nim, snuto opowieści, w których bohaterami były zwierzęta obdarzone ludzkimi cechami. Znajdziemy w nich mnóstwo mniej lub bardziej zawoalowanych aluzji do międzyludzkich relacji. „Pana Misia”, chociaż napisany jest prozą, postawiłabym spokojnie na półce z bajkami Ezopa, La Fontaine czy Krasickiego, gdyż wpisuje się w formę przypowieści z morałem, w której ludzkich bohaterów odgrywają zwierzęta. Licząca prawie sto pięćdziesiąt stron książeczka, posiada kilka poziomów przekazu. Dzieci znajdą tu przygody leśnych zwierzątek, a dorośli mnóstwo dowcipnie zakamuflowanych, a funkcjonujących w naszej kulturze skojarzeń, aluzji, czy odniesień, w tym politycznych. Nie wyobrażam sobie nikogo z rodziców obecnych maluchów, czy pokolenia dziadków, kto by przeczytał tę książkę dziecku nie krztusząc się ze śmiechu i nie gratulując autorowi inwencji. Tam, gdzie dziecko będzie kibicować zwierzątkom, dorosły zobaczy układy w swojej pracy lub między dorosłymi znajomymi oraz odniesienia do starych i nowych czasów. Jakie wartości książka „Pan Misio” ma do przekazania dzieciom, do których przecież jest adresowana? Otóż w leśnych ostępach mieszka tytułowy bohater i jest władcą Lasu. Władcą spokojnym, sprawiedliwym i niegroźnym. Stara się jak może pogodzić swoje zwierzęce instynkty z postanowieniem, aby nie krzywdzić innych istot. W Lesie mieszka również chytry i cwany Lis, prędka i rozplotkowana Wiewiórka, Basior z Waderą wychowujące młode oraz Szczur donosiciel. Jako postaci dalszego planu pojawiają się Bobry, Kura, Mysz, Borsuk, Koń, Puchacz i Świnka Morska. Zwierzęta mają ludzkie przywary, zgodnie z obecnym w tego typu bajkach kodem, a problemy, które spotykają zwierzęcych bohaterów odzwierciedlają te, z którymi może mieć do czynienia w przedszkolu lub w szkole nasza pociecha. Najważniejszą sprawą jednak jest potrzeba przyjaźni, co pięknie ujął w słowa Pan Misio:„Ale przecież nie o jagódki chodziło. Chodziło o to, żeby pożerować z przyjacielem.”[1] Prosto i pięknie autor wyjaśnia także motywy postępowania zwierząt, dając dziecku do ręki klucz do zrozumienia zachowań niektórych kolegów i koleżanek: „Szczur był przerażony. Trzeba przyznać, że był przerażony przez większość swego życia. To właśnie strach popychał go do ciągłego kombinowania i robienia różnych świństw. Dawało to opłakane rezultaty. Nie dość, że był mały i bezradny, to jeszcze nikt go nie lubił.”[2] Kiedy leśna społeczność staje w obliczu zagrożenia, trzeba zewrzeć szyki, porzucić stare waśnie by szukać ratunku. Czy rzeczywiście ten, kto dużo mówi, jednocześnie dużo czyni? A może to jest okazja, by któryś z bohaterów się zrehabilitował? Jakie cechy pozwolą zwierzętom uzyskać ratunek? I czemu skarbem największym okazały się stosy porzuconych na strychu książek? Na te pytania, czytelnik mały i duży, znajdzie w książce odpowiedzi. Każdy osobne, dla siebie, a trochę odpowiedzi wspólnych, bo świat dorosłego wyrasta ze świata dziecka i aż tak bardzo się od siebie nie różnią. Warstwa językowa jest odpowiednia dla młodego odbiorcy. Książka dodatkowo posiada walor edukacyjny, gdyż młody czytelnik wiele dowiaduje się o zwyczajach zwierząt leśnych i trochę o gospodarskich, poznaje bezboleśnie nowe słowa, choćby takie jak basior, wadera i wataha. O znaczenie kilku innych słów, zapytać będzie musiał czytającego mu dorosłego, a to jest przecież idealny początek rozmowy. Książka zawiera także elementy wychowawcze. Zwierzęta są wobec siebie kulturalne i dbają o poprawną polszczyznę: „Było bardzo ważne, żeby zwracać się do niego „panie Misiu”, bo jak słyszał poufałe „Misiu”, to się denerwował.”[3]. Autor swobodnie bawi się językiem i pokazuje, jak można pogodzić i klasę, i humor. Na przykład porwana przez Lisa Kura, ściśnięta między jego szczękami, woła na widok Pana Misia i Wilka: „– Ależ panowie…”[4] Na koniec kilka słów na temat strony graficznej książki. Czarno-białe rysunki Dalii Żmudy-Trzebiatowskiej mają urok starych rycin, zwierzęta nie są zniekształcone, aby wyglądać bardziej słodko lub przypominać animowanych bohaterów, są prawdziwymi zwierzętami, bez wszechobecnego dzisiaj lukru. Starania wydawcy, z którego książką stykam się po raz pierwszy, także zasługują na brawa – nie ma błędów, literówek, nic z tak powszechnego obecnie niechlujstwa. Myślałam, że nikt już nie potrafi napisać pięknej i mądrej książki dla dzieci, starannie jej wydać ilustrując ze smakiem, że pozostanie grzebanie w antykwariatach i lamusach, by zdobyć wartościowe bajki. Jakże się cieszę, że na podobieństwo opisanego w książce strychu, gdzie przetrwały skarby w postaci książek, pojawiają się tacy autorzy jak pan Trokowicz, i takie wydawnictwa jak RW2010, którzy mają odwagę powiedzieć wszechobecnemu kiczowi oraz infantylizmowi w bajkach - „nie”. A „Pana Misia” gorąco polecam wszystkim dzieciom w wieku od zera do stu lat! ------- [1] Trokowicz Bartłomiej, „PAN MISIO. Czy lisy śnią o gadających kurach?”, Oficyna wydawnicza RW2010 Poznań 2015, s. 19 [2] tamże, s. 28 [3] tamże, s. 5 [4] tamże, s. 22

Szczegóły

Rok wydania

2015

Liczba stron

147 str.

Wydawnictwo

RW2010

Język

polski

Format

papier

Gatunek

bajki

ISBN

9788379491315

Inne książki autora

Opinie czytelników

Oceń tę książkę

0/10
2026-08-15

Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.

Bezpłatne konto Bookfolio

Dodaj „Pan Misio" do swojej półki

Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.

Przykład: post o przeczytanej książce
Przykład: kalendarz miesiąca

Trzy półki czytelnicze

Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.

Oceny i recenzje

Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.

Statystyki i wyzwania

Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.

Rekomendacje i grafiki

Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.