Otwieram oczy
„Mocny…” Pierwszy raz miałem do czynienia z tego rodzaju prozą. Wzbudziła ona moje duże zainteresowanie. W tomiku mamy cztery opowiadania, w których opisane historie opierają się na niezbyt stabilnym stanie psychicznym ich bohaterów. We wszystkich są to głębokie psychozy lękowe, niekiedy podparte halucynacjami. Pewnie można by ten stan sklasyfikować jeszcze bardziej naukowo, ale nie jestem specjalistą. Każde z opowiadań ma podobną budową i można powiedzieć, że jest pisane według standardowego schematu. Wszystkie cztery są ciekawe i nie otwierają drzwi do końca, przez co chcemy przewracać kolejne kartki. O ile zawarte w tomiku opowieści są interesujące, zastanawiam się ile więcej wytrzymałbym z taką konwencją. Nie ukrywam, że ostatnie z nich czytałem na większym luzie, wiedząc czego się spodziewać. Więc ile jeszcze? Myślę, że owa zamknięta w dość sztywne ramy maniera, szybko wyczerpie ciekawość i swoisty zachwyt „pierwszostycnością”. Straci dość szybko swoją świeżość. Kolejne opowieści będą przewidywalne, ale to wróżenie z fusów. Skupmy się na tomiku. Pierwsza opowieść jest delikatna. Bazuje (o ile dobrze się wstrzeliłem) na konkretnym lęku. Nie mam pojęcia czy jest to traumatyczny lęk, bowiem bohater powinien mieć z obiektem powodującym określone reakcje organizmu, wcześniej złe doświadczenia. Treść opowiadania na to nie wskazuje. Ciekawa opowieść z dość intensywną puentą. Mocne zakończenie jest charakterystyczne dla wszystkich czterech historii. „Sąsiadka” to najlepsza część zbioru. Z gęstniejącą akcją i dość obrzydliwymi opisami. Gdzieś czytałem, że ludzie z określonymi uszkodzeniami mózgu, mogą mieć dość wyraziste halucynacje, więc nie będę się stawiał. Z jednym małym wyjątkiem. We trzech opowieściach pojawia się nuta fekalna. Nawet jeżeli nie jest związana bezpośrednio z treścią, autor dodaje ją w postaci zainteresowań postaci pobocznych. Tak jakby ów składnik musiał być niezbędny w kolejnych opowieściach. Czyżby coś było na rzeczy ? „Otwieram oczy” tutaj mnie ujęła głęboka tajemnica. Powolne odkrywanie kart i narastająca groza. Nieco mniej przypadła mi do gustu „postać wyjaśniająca stan pacjenta”, która też powtarza się w ostatnim opowiadaniu. Burzyła trochę otoczkę. Ostatnie „Kula” to narastające napięcie do momentu rozwiązania, które z racji konwencji zdaje się być znane. Mimo wszystko nie sposób się oderwać. Tomik obudził we mnie demony. Zmaganie się z własnymi słabościami to najgorsza trauma jaką można przeżywać. Walka, by pozostać w ramach normalnego świata, z czymś tak doskonałym jak własny mózg, jest doświadczeniem ryjącym bruzdy w szkle życia. Poruszanie tych strun przez Szymona Majcherowicza to największa wartość dodana tej publikacji. Po raz pierwszy od kliku lat poczułem lęk wywołany lekturą. Język autora jest bardzo staranny, przez co opisy są ostre i wywołane nimi obrazy przekraczają granicę akceptowalności w pewnych momentach. Na to muszą uważać czytelnicy o słabszej tolerancji. Wydanie piękne w twardej oprawie z dobrze dobraną grafiką na okładce. Czy warto? Moim zdaniem tak, choć doznania mogą być mocne i naprawdę przerażające. Więc nie miejcie pretensji.
Szczegóły
Rok wydania
2021
Liczba stron
284 str.
Wydawnictwo
Wydawnictwo IX
Język
polski
Format
papier
Cykl
Misterium Grozy
Gatunek
horror
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Otwieram oczy" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
