Bookfolio
Ostatni rozdział, czyli paragraf 22 bis

Ostatni rozdział, czyli paragraf 22 bis

Joseph Heller

literatura piękna

Nigdy nie podejrzewałem, że będę czytał tak słaby sequel uwielbianej przeze mnie książki. Pewnie większość czytelników stwierdzi, że skoro oryginał posiada nazwę: Closing Time, to polska wersja z dodanym "Paragraf 22" do tytułu, to jedynie wątpliwej jakości chwyt marketingowy. Otóż nie! To jest prawdziwa kontynuacja przygód Yossariana, Mila, kapelana i kilku innych postaci z pierwowzoru. Jeszcze przed zabawą z książką sprawdziłem opinie. Nie były one pochlebne, wytykające mniej więcej to samo co i ja wytykałem w swoich recenzjach pozostałych powieści Hellera. Facet napisał tylko jedną książkę! W trakcie czytania miałem ambiwalentne uczucia, bo z jednej strony dziwiłem się, dlaczego wszyscy uważają ten tytuł za słaby, czytałem gorsze. Z drugiej strony, o w mordę! Jak można było stworzyć tak słabą powieść. Wychodzi na to, że nie jest to potworek, napisany przez bardzo słabego autora, pokroju: "Alchemika", czy recenzowanej niedawno "Szkoły piękności w Kabulu". "Ostatni rozdział" to jest najzwyczajniej w świecie słaba książka napisana przez faceta, który potrafi składać zdania i ma pomysły na treść. Co jest chyba najsmutniejsze. No i co można było wsadzić do kontynuacji "Paragrafu 22"? Dużo, nawet za dużo. Yossarian ma 70 lat, pracuje dla Milo, angażuje się w organizowanie wesela na dworcu autobusowym na trzy i pół tysiąca osób (najbliżsi znajomi). Milo i Wintergreen tworzą niewidzialny bombowiec, którego nikt nie widzi i w gruncie rzeczy, nie wiadomo czy w ogóle istnieje. Kapelan sika ciężką wodą i pierdzi trytem, na co nie ma koncesji. Pojawiają się też nowe postacie. Sammy to ten, który na przemian wybudzał się i tracił przytomność tego feralnego dnia w samolocie, kiedy Snowden pokazał światu swoją najskrytszą tajemnicę. Lew Rabinowitz służył w piechocie. Claire to jego żona. Michael to syn Yossariana, a M2 - Mila. Wszystkie te stare, jak i nowe postacie to jeszcze nic. Znajdziemy tutaj również: Szwejka, doktora Strangelove, Kurta Vonneguta, a także samego Hellera. Fabułę ciężko streścić, bo każda z wymienionych postaci ma swoją historię do opowiedzenia, a czytelnik ma nadzieję, że do ostatniego rozdziału wszystko się to zawiąże/rozwiąże. Nic z tego. Książka jest zbudowana, jakby to był film: "Doktor Strangelove, lub jak przestałem się martwić i pokochałem bombę". Pod koniec wydaje się, że ktoś zapomniał dokręcić/napisać końcówki. Ale skoro to kontynuacja "Paragrafu 22", to nawet słabą książkę, może poratować dobry humor. I tutaj jest problem, ponieważ Heller dodaje odrobinę świeżego dowcipu (który ze świeżością ma tyle wspólnego, że Heller jeszcze tych popularnych w każdym domu nie włożył do swoich książek) przyprawionym dowcipem z "Paragafu 22". Dosłownie! To są te same dowcipy. Nie czepiałbym się, gdyby to były tylko te anegdoty, ale Heller dopisał "komentarz", zaczął tłumaczyć dowcipy, które nigdy nie powinny być wyjaśniane. Cała magia poprzedniej części polegała na niedopowiedzeniu. Tutaj humor został zepsuty i to nie przez tłumacza, czy faceta z ulicy, który dostał do zrobienia drugą część arcydzieła. To zrobił Heller! W książce "Portret artysty" (której nie czytałem) Heller tworzy postać autora, który próbuje napisać powieść tak spektakularną, jak wcześniejsze jego dzieła. Oczywistym jest, że pisze o sobie samym. Dlaczego się nie udało zrobić kolejnego arcydzieła? Jeśli odstawimy "Paragraf 22" na bok i popatrzymy co jeszcze ten autor opisywał w swoich książkach to wyjdzie nam, że ulubione tematy to: Żydzi, relacja Żydzi - goje, polityka i przekręty, problemy głównego bohatera z rodziną, multum kochanek, biznes, pieniądze, kontakty (brzmi to, jak: "apatia, chciwość, korupcja..." - kto wie, ten wie). Rozumiem, gdyby to była seria książek. Ale nie, to są oddzielne powieści, które teoretycznie nie wchodzą na siebie, a są niemal identyczne klimatem, humorem i sytuacją. Kiedyś mówiłem, że nieszczęściem Hellera było to, że jego debiut okazał się mistrzowski, a później nie mógł napisać nic wspanialszego. Dziś napiszę to samo, tylko inaczej. Joseph Heller to autor jednej książki, góra dwóch, jeśli doliczyć "Bóg wie".

Szczegóły

Rok wydania

2019

Liczba stron

576 str.

Wydawnictwo

Albatros

Język

polski

Format

papier

Cykl

Klasyki Albatrosa

Gatunek

literatura piękna

ISBN

9788381253086

Inne książki autora

Opinie czytelników

Oceń tę książkę

0/10
2026-08-14

Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.

Bezpłatne konto Bookfolio

Dodaj „Ostatni rozdział, czyli paragraf 22 bis" do swojej półki

Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.

Przykład: post o przeczytanej książce
Przykład: kalendarz miesiąca

Trzy półki czytelnicze

Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.

Oceny i recenzje

Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.

Statystyki i wyzwania

Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.

Rekomendacje i grafiki

Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.