Ojciec
Niby to książka o ojcu i rodzinie mojego ulubionego autora z tej części Europy (zapewne najbardziej, bo aż trzykrotnie, "skrwawionej" w XX wieku, żeby użyć zwrotu prof. Timothy Snydera). Ale tak naprawdę jej tematem jest - jak i innych dzieł wybitnego chorwackiego nominalnie pisarza - historia. Wydaje się, że to nam Polakom dała się ona najbardziej we znaki. Gdy się jednak poczyta Jergovicia, jasne się staje, że konkurencji z dawną Jugosławią po prostu nie wytrzymujemy. Na nas napadli wrogowie z zewnątrz - tam wyrzynali się parę razy wzajemnie sąsiedzi, mówiący tym samym językiem, a do tego - z niemałym okrucieństwem, i to jeszcze całkiem niedawno. Jergović słusznie też zwraca uwagę, że niemieckie obozy zagłady na terenach polskich były najściślejszą tajemnicą państwową - o osławionym chorwackim obozie zagłady w Jasenovacu wiedzieli wszyscy. I o ile ludobójstwa w Auschwtiz, Sobiborze czy Treblince dokonywano w sposób "przemysłowy", to w Jasenovacu Żydów, Serbów i komunistów mordowano - jak to określa Autor - w ramach swoistej manufaktury: konkretny ustasz własnoręcznie zabijał swą ofiarę, często bestialsko. M.in. właśnie w tym Autor zasadnie upatruje jednej z przyczyn, dla których obecne państwo chorwackie tak niechętnie rozlicza się (o ile w ogóle) z hitlerowskim chorwackim państewkiem satelickim z lat II wojny. Zarazem to od Jergovicia dowiedziałem się o "jugosłowiańskim Katyniu" - wymordowaniu latem 1945 r. pod Bleiburgiem na pograniczu austriacko-chorwackim przez komunistycznych, serbskich głównie partyzantów Tity, ok. 45 tys. chorwackich funkcjonariuszy, wydanych im przez aliantów z Austrii. Na pewno większość z nich była zbrodniarzami. Wystrzelanie ich tysiącami w lasach Jergović nazywa "naszym Katyniem" (co Polakom niekoniecznie może się spodobać, skoro ofiary Katynia w sensie prawa były niewinne...). Książkę zamyka szok Autora, gdy w dniu, w którym dowiedział się w 2010 r. o śmierci ojca, chorwacka gazeta w Zagrzebiu - w której wtedy pracował - zamieszcza panegiryk ku czci stojącego w czasie II wojny na czele chorwackiego państwa Ante Pavelicia (ten ludobójca umknął wtedy sprawiedliwości, chroniąc się w katolickiej Hiszpanii Franco)... "Dobrze wiemy, że chorwackiego nazizmu jak i zbrodniczego państwa wcale nie było, bo Chorwaci przez całą II wojnę światową modlili się do Boga i z błogosławionym abp. Alojzym Stepinacem na czele ratowali Żydów - choć właściwie nie wiadomo przed czym, przed jaka nieznaną katastrofą musieli ich ratować..." - ironizuje Autor, pijąc do "polityki historycznej" swego państwa (brzmi znajomo?). A to państwo, do którego tak ochoczo jeździmy nad ciepłe morze, ma własny "szkielet w szafie" - m.in. dlatego Jergović nie jest jego przesadnym miłośnikiem. A żeby tego wszystkiego było jeszcze więcej: nigdy się on już nie dowie, czy jego ojciec, b. partyzant Tity, brał udział w masakrze pod Bleiburgiem. A dodatkowo: dwie ciotki Autora jako ustaszówki wyemigrowały po wojnie, dwie inne ciotki - poszły wtedy siedzieć za wspieranie ustaszy, a ukochana babcia do końca życia z nimi sympatyzowała, nie chcąc nawet podać jego ojcu, czyli swemu zięciowi, szklanki wody. "....Mein Liebchen, was willst du mehr....?"
Szczegóły
Rok wydania
2012
Liczba stron
208 str.
Wydawnictwo
Czarne
Język
polski
Format
papier
Cykl
Sulina
Gatunek
literatura piękna
ISBN
9788375364620
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Ojciec" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
