O pochodzeniu łajdaków
Intrygujący tomik krótkich opowiadań, popełnionych przez zafascynowanego grupą OuLiPo Tomasza Wiśniewskiego. Jest to proza efektowna - głaszcze językiem, porywa paradoksami, uwodzi surrealizmem. Problem polega na tym, że opis na okładce wyrządza autorowi niedźwiedzią przysługę, bo porównania do Borgesa czy Calvino wysoko ustawiają poprzeczkę czytelniczych oczekiwań, a są oczywiście na wyrost. Cały ten tom, przepełniony zmaganiami z nieprzyjazną rzeczywistością, z falsyfikatami ludzi i podróbkami przedmiotów, pobudzającymi skrajną podejrzliwość, to oczywiście alegoryczne odmalowanie zagubienia człowieka we współczesnym świecie. Autor bawi się językiem, często rozbierając idiomy na części pierwsze i pozbawiając je przenośnego znaczenia. Sam konstruuje w zamian własne przenośnie, niektóre wcale trafne. To również próba niekonwencjonalnego spojrzenia na świat i stosunki międzyludzkie, próba odkrycia rządzących nimi mechanizmów, ukrytych i nieoczywistych. "O pochodzeniu łajdaków" ukazuje także wyraźny, choć niemożliwy do przygwożdżenia i zmierzenia rozdźwięk między tym, co jest, a tym, co się człowiekowi wydaje; może nawet podaje w wątpliwość, czy cokolwiek rzeczywiście jest. Nie można całkowicie wykluczyć możliwości, że Wiśniewski napisał po prostu swoją autobiografię, a wygląda ona tak, jak wygląda, bo tam, gdzie inni pisarze mają wrażliwość, Wiśniewski ma nierówności podsufitne. Sam zdaje się to zresztą delikatnie między wierszami sugerować, przydając zarazem tym ściśle powiązanym z niedzisiejszością nierównościom pewien elitarny charakter. Dość czytelnie są tu również wymalowane pewne frustracje, które może i wiele osób z autorem dzieli, ale dobrze, że nie każdy się do nich przyznaje, przynajmniej publicznie. Kiedy zaś frustracje te mieszają się z komentarzem społecznym, bywa dość topornie. Tak wyraźne ich eksponowanie świadczyć by mogło o tym, że autor, zgodnie z deklarowanym wykształceniem, zgłębił wprawdzie historię nauki o duchowości i sposoby, jakimi myśliciele usiłowali lub zdołali pogodzić się ze sobą i ze światem, ale sam jeszcze tego punktu nie osiągnął. W kilku miejscach zdecydowanie nie popisała się korekta. Generalnie jest tu talent, są fragmenty urokliwe, i gdyby nie te nieszczęsne żale, czytałoby się "Łajdaków" dużo lepiej. To zasadniczo pisarstwo dość orzeźwiające, ale zarazem takie, do którego mój umysł nie będzie wracał po latach, a nawet tygodniach. Może być jednak i tak, że moja rezerwa wobec tej prozy jest innym wyrazem tej samej niechęci wobec współczesności, którą próbuje wyrazić autor. Moim zdaniem młody pisarz zdecydowanie lepiej radzi sobie, gdy wchodzi na wyższy poziom abstrakcji, niż gdy komentuje jakieś codzienne zjawiska. I w tym właśnie upatruję szansy Wiśniewskiego na zostanie prawdziwym literatem - skoro bowiem dysponuje już warsztatem, wystarczy mu wznieść się ponad te przyziemne, irytujące sprawy, które całkowicie zajmują ludzi małych i które nie powinny rozpraszać ludzi wielkich. Z drugiej strony - "O pochodzeniu łajdaków" wyraźnie wyrasta ponad to, co zwykło się współcześnie czytelnikom proponować.
Szczegóły
Rok wydania
2015
Liczba stron
96 str.
Wydawnictwo
Lokator
Język
polski
Format
papier
Gatunek
literatura piękna
ISBN
9788363056261
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „O pochodzeniu łajdaków" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
