Nieunikniona. Baśnie Matki Śmierci z całego świata
Ana Cristina Herreros
Nieunikniona. Baśnie Matki Śmierci z całego świata
Ana Cristina Herreros
W okresie 31 października – 1 listopada Celtowie świętowali zakończenie żniw oraz roku. Miała wtedy miejsce wigilia Samhain, z której wywodzi się późniejsze święto Halloween. Jedno i drugie skupia się na czczeniu przodków, choć każde nieco inaczej. W tym samym czasie na terenach słowiańskich obchodzono Dziady, również polegające na wspominaniu zmarłych. Zostawiano im jedzenie na grobach oraz palono świece, aby duchy mogły łatwiej odnaleźć drogę do domu. Ogień miał też za zadanie ogrzewać zbłąkane dusze i odpędzać złe moce. Tak tak, te świece to dzisiejsze znicze. Zaś ostatni dzień października to idealna okazja do poruszenia tematu Tej, o której się nie mówi. „Na początku była Śmierć”. W zależności od tego, w co wierzymy, za ostatnim złapanym oddechem nie ma nic lub jest przejście do innego świata. Chrześcijańskie niebo, islamska Dżanna, słowiańska Nawia, Kraina Wiecznych Łowów rdzennych mieszkańców Ameryki czy nordycka Walhalla – wiele nazw, ta sama niewiadoma. Ludzkość nigdy nie chciała ograniczać się do jednego ziemskiego życia, więc tworzyła przeróżne zaświaty. Władcy wędrowali w nie z całymi orszakami, a biedakom musiał wystarczyć dół w ziemi. Na szczęście o wiele wcześniej niż ludzkość istniało coś, co nie przejmowało się konwenansami, tytułami ani bogactwem. „Nikt nie ucieknie przed jej mocą – jest ona jedynym przejawem równości w świecie despotycznych władców i sztywnych klas, gdzie prawie niemożliwa jest jakakolwiek zmiana społeczna. To śmierć nieuchronna, która potrafi czekać, ale zawsze wypełnia swoje zadanie, śmierć sprawiedliwa, która kiedyś zabierze nas wszystkich (ponieważ nie odróżnia bogatych od biednych i wszystkich traktuje jednakowo)”. O tym właśnie opowiada przecudnie, bajecznie wręcz wydana książka „Nieunikniona. Baśnie Matki Śmierci z całego świata”. Tutaj mała przerwa na zachwyt. Kiedy tylko ją zobaczyłam, wiedziałam, że trafi na moją półkę. Jest po prostu prześliczna! Choć ma zaledwie 270 stron (plus spis źródeł),wydaje się cegłą, co jest zasługą solidnej twardej okładki oraz grubych kartek. Wydawnictwo podaje, że to pozycja dla dzieci w wieku 9-12 lat, ewentualnie 9-100 lat. W każdym razie czcionka jest odpowiednio duża, w sam raz dla maluchów – lub osób ze słabym wzrokiem. Same baśnie są króciutkie, jedna-dwie strony, czasem więcej. W środku znajdziemy też niesamowite, czasem nieco mroczne, ale zawsze piękne ilustracje autorstwa Marcina Minora. I tu muszę nadmienić, że czuję się trochę zawiedziona ich liczbą. Jakbym otworzyła paczkę chipsów. Zakładałam, że będzie ich więcej, a jest raptem... kilka? Skupmy się jednak na zaletach, bo to one dominują. Ana Cristina Herreros zebrała 44 historie z różnych zakątków świata. To opowieści z różnych czasów i miejsc, od marokańskich, azteckich, buszmeńskich, przez arabskie, chińskie, asyryjsko-babilońskie, po tybetańskie czy inuickie. Opisują śmierć prostymi słowami, jako towarzyszkę życia, akuszerkę oraz przyjaciółkę. Jako istotę sprawiedliwą, której nie da się oszukać. Czasem można próbować, czasem nawet da się ją przechytrzyć (i np. uwięzić na gruszy),ale ostatecznie musi wygrać, bo bez niej świat nie może istnieć. Baśnie przypominają, że śmierć to nauczycielka i matka. Bez śmierci nie ma życia – tak jak bez życia nie ma śmierci. Jestem zachwycona tą książką. Nie tylko jej formą wizualną, ale i przesłaniem. Myślę, że to znakomita lektura dla dzieci, dająca mądrym, otwartym rodzicom mnóstwo tematów do rozmów. Dzięki niej można w przystępny sposób wytłumaczyć maluchom, na czym polega proces umierania. Oczywiście nie mam tu na myśli aspektu fizjologicznego, a bardziej odchodzenia, znikania z życia dziecka członków rodziny czy ukochanych zwierzaków. „Owe pradawne baśnie pokazują nam śmierć nie jako przeciwieństwo życia, lecz jako jego zwieńczenie; mówią nam o śmierci, która zawsze jest przy nas i która wszystkich czyni równymi. To śmierć zupełnie inna niż ta, o której opowiadają religie monoteistyczne i która jest karą za grzech pierworodny. Ta śmierć – związana z ziemią, zasiewami i zbiorami – nie jest karą za pychę, lecz czymś tak potrzebnym jak życie, ponieważ bez niej nigdy by ono nie powstało. Życie i śmierć karmią się sobą nawzajem w niekończącym się, wiecznym kołowrocie”. Polecam gorąco. Wszystkim, bez względu na wiek.
Szczegóły
Rok wydania
2021
Liczba stron
224 str.
Wydawnictwo
Dwukropek
Język
polski
Format
papier
Gatunek
baśnie, legendy, podania
ISBN
9788381413701
Dodaj „Nieunikniona. Baśnie Matki Śmierci z całego świata" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do 200+ czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać — uporządkuj swoje lektury w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1–10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
Rejestracja zajmuje mniej niż 30 sekund. Bez karty, bez zobowiązań.
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka automatycznie trafi na Twoją półkę Przeczytane.
Twoja ocena
Chcesz podzielić się ze światem tym, co czytasz?
Wygeneruj estetyczną grafikę z tej książki w kilka kliknięć, idealną jako post albo stories. Pełna kontrola nad motywem, tytułem i krótką notką. Gotowe do wrzucenia na Instagrama.


