Bookfolio
Mściwy syn

Mściwy syn

Guy Haley

fantasy, science fiction

Świat Warhammera 40k to universum jedyne w swoim rodzaju. W gęstych oparach science-fantasy dzieją się tam rzeczy co najmniej kuriozalne, by nie powiedzieć że absurdalne. Wielokilometrowe okręty gwiezdne wyglądające jak średniowieczne katedry połączone z rzymskimi galerami nawalają do siebie potężnymi stalowymi pociskami niczym karaibscy bukanierzy, a jak trzeba to się... taranują. Genetycznie zmodyfikowani wojownicy, obleczeni w wykonane z adamantium pancerze Adeptus Astartes (szerzej znani jako Space Marines) toczą zażarte bitwy na nieprzeliczonych planetach za pomocą laserów, karabinów strzelających rakietowymi pociskami i... mieczy oraz toporów. Zarządzający zaawansowaną wiedzą i technologią Adeptus Mechanicus bardziej niż inżynierów i naukowców przypominają fanatyków religijnych (pewnie nie przez przypadek zwie się ich tech-kapłanami). Są jeszcze sztuczne inteligencje - dla niepoznaki zwane Duchami Maszyn. I serwitory - cyborgi produkowane w oparciu o... lobotomizowanych ludzi. Są latające czaszki. I czaszki-posągi budowane na dziobnicach okrętów wojennych przemierzających gwiazdy. I jeszcze więcej czaszek. Wszędzie. Bo im więcej, tym lepiej. Wszyscy tutaj wierzą w nie-do-końca-martwego Imperatora i z niewiadomych przyczyn posługują się jakąś formą języka łacińskiego, zresztą odrobinę wbrew leksykalnej logice. O czymś zapomniałem? Ach, już wiem. To będzie dobre! Podróże międzygwiezdne: okręty Imperium Człowieka pokonują ogromne dystanse skracając sobie drogę przez... piekło. Cóż, po drodze im było. Universum WH40k bywa albo wielbione, albo omijane szerokim łukiem. Ja kiedyś omijałem, jednak od pewnego czasu mocno doceniam - co prawda głównie na poziomie gier komputerowych (akurat chwilę temu skończyłem Rogue Trader'a). To mój pierwszy kontakt z literaturą z tej... hmm... sekty ;-P. Przy okazji dzięki dla Mylengrave za wskazanie, że te książki w ogóle są dostępne - sam bym na to nie wpadł. Bardzo się cieszę, że ostatecznie miałem okazję zanurkować w świat literatury warhammerowej. Pierwsze zaskoczenie: to naprawdę dobrze napisana powieść science-fiction, a w zasadzie science-fantasy (do tej dychotomii jeszcze wrócę). Jeśli spodziewałem się kiepskiego fanfiku czy jak tam to się teraz na dzielniach nazywa, to jest to porządnie przemyślana i takoż napisana opowieść. Jakkolwiek zakręcony i do bólu dziwny jest świat 40 tysiąclecia, to Mściwy syn nie odstaje od gatunkowej normy. Z tym zresztą wiąże się zaskoczenie numer dwa: Mściwy syn... nie odstaje od gatunkowej normy. No właśnie. Bo przecież odstawać powinien. Wszak to Warhammer, a nie jakaś tam Diuna czy inny Expanse. Czegoś mi tutaj brakło. Może odpowiednio szorstkiego klimatu? Oczywiście w Mściwym synu są wszystkie te rzeczy, które wymieniłem we wstępie i jeszcze wiele, wiele innych, doskonale znanych fanom WH40k - a jednak, nie spina mi się to w taki naprawdę lepki, grimdarkowy klimat, jakim zwykle tchną historie tego universum. Właściwie nie jest to dziwne: sprowadzenie całej opowieści do poziomu klasycznego dla gatunku musiało nastąpić jakimś kosztem. To nie jest jednak tak, że powieść jest nijaka czy byle jaka. Po prostu zdaje się nie być dość mroczna, odpychająca i... elitarna. Jest w niej sporo kameralności, sporo czasu spędzamy obserwując postaci z dołów społecznej piramidy, które nijako balansują epickość wnoszoną przez kapitanów okrętów wojennych czy dzielnych Marines. To ma sens na poziomie warsztatu i książki, nieco jednak mniejszy w kontekście specyfiki Warhammera. Kwestia gatunku. W zasadzie cały Warhammer to science-fantasy, możliwe że najbardziej unikalne i charakterystyczne w dziejach science fiction i fantasy, a z pewnością gęstsze, mocniej przemyślane i lepiej ukonstytuowane niż np. Gwiezdne Wojny, które wszak również są właśnie tym: science-fantasy. Ale... no właśnie, drobne "ale": Mrocznego syna czyta się raczej jak space operę lub bardzo, bardzo klasyczne lekkie science-fiction (w odmianie militarnej) niż rzeczywiście science-fantasy. W przeciwieństwie do takich all-around space oper, jak na przykład tych Davida Webera, tu jednak bardzo wyraźnie dominują (praktycznie w 100%) wątki męskie. Mściwy syn do fajny kawałek dość charakternej literatury. Wydaje mi się, że z tą książką mogłyby się polubić osoby, które są ciekawe świata WH40k, ale niekoniecznie przekonane czy faktycznie jest to coś dla nich. Odrobina organicznej bez mała fabuły w rejestrze "bezpiecznej" space-opery zdecydowanie obniża próg wejścia - co z kolei może odstraszyć bardziej "hardcore'owych" fanów franczyzy.

Szczegóły

Rok wydania

2021

Liczba stron

416 str.

Wydawnictwo

Copernicus Corporation

Język

polski

Format

papier

Cykl

Ognisty brzask (tom 1)

Gatunek

fantasy, science fiction

ISBN

9788382320077

Inne książki autora

Opinie czytelników

Oceń tę książkę

0/10
2026-08-15

Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.

Bezpłatne konto Bookfolio

Dodaj „Mściwy syn" do swojej półki

Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.

Przykład: post o przeczytanej książce
Przykład: kalendarz miesiąca

Trzy półki czytelnicze

Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.

Oceny i recenzje

Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.

Statystyki i wyzwania

Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.

Rekomendacje i grafiki

Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.