Mroczna kolekcja
Ted Dekker
Z tej mąki naprawdę mógł być dobry chleb, a wyszedł zakalec sakramencki! Fabuła powieści oklepana do granic – zabawa psychopaty (wybrańca Boga, jak sam siebie nazywa) z FBI, reprezentowanym tu głównie przez agenta Rainesa. Psychol porywa i w wyrafinowany sposób morduje piękne kobiety, które w jego chorym umyśle stają się oblubienicami Boga; agent stara się go złapać. Pomaga mu w tym pensjonariuszka pewnej instytucji zwanej Ośrodkiem Zdrowia i Intelektu (OZI),młoda kobieta o imieniu Paradise. Dodam – instytucji w której to przebywają osoby z różnego rodzaju fobiami, a przez świat ‘zewnętrzny’ uważane za szalone. Jak wspomniałem fabuła oklepana, ale Ted Dekker pisze w sposób taki, że powieść w swojej pierwszej fazie wkręca. W każdym razie mnie wkręciła. Niestety staje się potem rzecz straszna. Thriller schodzi na dalszy plan, i pojawia się Romans przez duże ‘R’. Nudny do bólu i nie pasujący do charakteru książki totalnie! Pojawiają się rozwleczone i kompletnie zbędne dla fabuły myśli agenta Rainesa i Paradise typu: - „Czy ja ją kocham? Nieee, niemożliwe! Co ja sobie wyobrażam!”; - „Czy on mnie kocha? Możliwe, musnął przecież moje ramię”; - „Ona nie jest szalona, mógłbym się w niej zakochać”; - „Takie rzeczy tylko w bajkach, przecież jestem szalona; on nie może mnie kochać”. I ciągnie się to tak jak nie przymierzając „Moda na sukces”. Inne przykłady? Proszę bardzo. Zostaje zamordowana kobieta, postać istotna dla śledztwa oraz ważna dla samego agenta Rainesa, a on tuż po jej pogrzebie znowu jedzie do OZI, i znowu czytamy przesłodzone rozmowy i rozmyślania Rainesa i Paradise; następnie Raines sam dostaje się w ręce psychopaty, i mając świadomość że lada chwila może pożegnać się z życiem, nie robi nic żeby sobie jakoś pomóc; jego umysł zaprząta tylko jedna myśl - że on rzeczywiście kocha Paradise. Nie skłamię, jak napiszę że od tego słodzenia miałem odruch wymiotny! Dlaczego? Bo Dekker owe romansowe rozmyślania opisuje tak, że scenarzyści południowoamerykańskich telenowel powinni nabawić się kompleksów i permanentnego pąsu na twarzy – ze wstydu! Gdzieś w tych okolicach stwierdziłem autorytatwnie, że dawno nie czytałem powieści z tak zmarnowanym potencjałem! Jednocześnie miałem nadzieję, że powróci chociaż namiastka thrillera z początkowej fazy książki. Niestety, nie powróciła. Pojawia się natomiast nowa rzecz, mianowicie Festiwal Debilizmu. To, co wyrabia skrępowany i postrzelony, a przy tym wykrwawiający się agent Raines mogłoby spowodować palpitacje serca u Johna Rambo, Jamesa Bonda i Batmana razem wziętych. Tyle tylko że oni nie byli zakochani w Paradise… Odnoszę wrażenie, że tą książkę pisały trzy osoby, i opublikowały ją pod pseudonimem Ted Dekker. No chyba że ten cierpi na roztrojenie jaźni – gdyby coś takiego istniało. Ocena końcowa - dwie gwiazdki, z czego jedna ‘z urzędu’ a druga za początek powieści. Fani thrillerów – omijajcie to z daleka!!!
Szczegóły
Rok wydania
2012
Liczba stron
512 str.
Wydawnictwo
Hachette Polska
Język
polski
Format
papier
Gatunek
kryminał, sensacja, thriller
ISBN
978-83-7739-920-0
Chcesz podzielić się ze światem tym, co czytasz?
Wygeneruj estetyczną grafikę z tej książki w kilka kliknięć — kwadratowy post albo pionowe stories. Pełna kontrola nad motywem, tytułem i krótką notką. Gotowe do wrzucenia na Instagrama.


Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Twoja ocena
Dodaj „Mroczna kolekcja" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do 200+ czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać — uporządkuj swoje lektury w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1–10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
Rejestracja zajmuje mniej niż 30 sekund. Bez karty, bez zobowiązań.
