Moja tratwa najsilniejsza
"Kiedy po trzech dniach obłędu, który był przeraźliwą, jasnością i tak dokładnym widzeniem wszystkich rzeczy, jakie mnie otaczały w chwili obecnej i jakie kiedykolwiek zagraciły moją pamięć, że aż bolały oczy wciśnięte w tę jedną ścianę, wymalowaną przez domorosłego malarza w nieregularne romby uważane tutaj za pikasy, kiedy więc wreszcie wyszedłem z domu, zgłodniały i zły nie przez młodzieńczą zazdrość, lecz poprzez naruszenie określonego stanu męskiej pewności siebie, co podobnie jak naruszenie stanu pokoju czyni człowieka wojowniczym, gdy więc przekroczyłem wyślizgany i mokry próg tego starego domu z dachem jak spłowiała rogatywka, zauważyłem, iż w ciągu trzech dni zmieniła się pogoda. Ani razu przez ten czas nie wyglądnąłem przez okno. Widok z niego zresztą był nieponętny. Zaraz za oknem wyrastała stara, wyższa od domu hałda, wyżłobiona przez deszcze, pomarszczona, ale już nie martwa, gdyż w wyżłobieniach stała sztywno ostra, rzadka trawa a na płaskim grzbiecie hałdy rosły niziutkie, krzaczaste brzózki, trzepocąc tak, jakby na ich cienkich ramionach siedziały stada wróbli, poruszając gałązkami." (fragment książki)
Szczegóły
Rok wydania
1972
Liczba stron
230 str.
Wydawnictwo
Wydawnictwo Poznańskie
Język
polski
Format
papier
Gatunek
literatura piękna
ISBN
8316213112
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Moja tratwa najsilniejsza" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
