Marsz Czarnych Diabłów. Odyseja Dywizji Pancernej generała Maczka
Evan McGilvray
Marsz Czarnych Diabłów. Odyseja Dywizji Pancernej generała Maczka
Evan McGilvray
Praktycznie mógłbym wkleić tutaj recenzję OldSmokeOfDooma. Praca McGilvraya to przykład tego, jak można zniechęcić do poznawania historii i tego jak nie powinno się takich książek pisać. Owszem, cieszę się z każdej książki zachodnich autorów, którzy przybliżają historię Polski w krajach, gdzie o Polsce niewiele wiadomo a zwłaszcza niewiele wiadomo o czynie zbrojnym w II wojnie światowej. Tylko po co to wszystko tłumaczyć i wydawać u nas? Książka poraża suchością i nudą. Czyta się niczym zeznanie podatkowe i księgi rachunkowe. Zaczyna się od nudnego - dla praktycznie każdego Polaka - wstępu, przedstawiającego, jak to byliśmy pod zaborami, powstawaliśmy i powstawaliśmy nie mogąc powstać etc. Ja rozumiem, że to dla mało oblatanego w naszej historii Amerykanina czy Brytyjczyka, ale bez przesady. Robienie wstępu o zaborach przy temacie drugowojennym to przegięcie. Nie obywa się też bez zaskakującego błędu. Zaskakującego też z powodu braku korekty czy przypisu od redakcji. Oto autor opowiada banialuki, jak to w Katyniu wymordowano 16 tysięcy żołnierzy i oficerów. Widać na Zachodzie funkcjonuje zbitka zbrodnia katyńska = Katyń. W książce historycznej jednak takie uproszczenie nie powinno się znaleźć. Potem zaczyna się całkiem obiecująco, kiedy autor opisuje (ale wyjątkowo skrótowo) epopeję dwóch ludzi, którzy przewędrowują niemal cały świat, żeby dostać się do dywizji Maczka. Fajny początek, gdyby nie to, że potem o owych ludziach niewiele się dowiemy. Autor praktycznie nie cytuje żadnych wspomnień żołnierskich. Czytamy niejako sprawozdanie, co po kolei fragment dywizji robił, gdzie toczył walkę, z jakimi oddziałami się bił, kto poległ, ile czołgów stracono, ile sprzętu zdobyto. Czytelnik zarzucony jest całą masa nazw miasteczek i osad. Tylko gdzie to u diabła jest? Żadnej mapy. Wiadomo tylko, że gdzieś pomiędzy Normandią a Renem. Dramatyzmu opisów działań tu za grosz. I zero jakichkolwiek ciekawostek. Z całej książki najciekawsze dla mnie były… przypisy redaktorskie . Szkoda, że tak mało. Autor wybiórczo traktuje nazewnictwo techniczne. Ciągle epatuje nazwami w stylu Pzkfw V Panther czy Pzkfw VI Tiger, jak by nie mógł zacząć pisać po prostu, że gdzieś tam Shermany zwarły się w pojedynku z Panterami czy Tygrysami. Bo nie daj Boże jeszcze czytelnik pomyśli że Polacy strzelali z dział do dzikich kotów. O ile jednak nazwy czołgów są właśnie tak dokładnie wymieniane, to już inne elementy uzbrojenia tego zaszczytu nie dostępują. I tak ciągle są wymieniane działa jakoby przeciwpancerne kalibru 88mm. A tu właśnie aż się prosi, żeby napisać, że to wcale nie są działa przeciwpancerne a ciężkie działa przeciwlotnicze Flak 88! Tyle, że okazało się, że doskonale nadają się do zwalczania czołgów i że stały się postrachem aliantów. Kolejna poważna, wręcz skandaliczna wada książki to wręcz ślepe skupienie się tylko i wyłącznie na oddziałach generała Maczka. Gdzieś tam sporadycznie pojawiają się Kanadyjczycy czy samoloty RAF i USAAF i ni stąd ni zowąd Montgomery. Całość sprawia wrażenie, jakby Polacy sami sobie wylądowali w Normandii i sami sobie ruszyli w kierunku Berlina. Działania Polaków praktycznie są zawieszone w próżni, bez nawiązania do tego, co działo się na całym froncie. A przecież to było bardzo istotne! Szkoda czasu.
Szczegóły
Rok wydania
2006
Liczba stron
320 str.
Wydawnictwo
Rebis
Język
polski
Format
papier
Gatunek
powieść historyczna
ISBN
837301893X
Dodaj „Marsz Czarnych Diabłów. Odyseja Dywizji Pancernej generała Maczka" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do 200+ czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać — uporządkuj swoje lektury w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1–10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
Rejestracja zajmuje mniej niż 30 sekund. Bez karty, bez zobowiązań.
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka automatycznie trafi na Twoją półkę Przeczytane.
Twoja ocena
Chcesz podzielić się ze światem tym, co czytasz?
Wygeneruj estetyczną grafikę z tej książki w kilka kliknięć, idealną jako post albo stories. Pełna kontrola nad motywem, tytułem i krótką notką. Gotowe do wrzucenia na Instagrama.


