Maria
„Ej! ty na szybkim koniu, gdzie pędzisz, kozacze?” – to monumentalne otwarcie prześladowało mnie wiele lat, aż w końcu wskoczyło na właściwe miejsce we właściwej książce. A cóż to był za utwór! Inspirowany prawdziwą zbrodnią, osadzony w ukraińskich stepach w bliżej nieokreślonym czasie, w arcypolskimi charakterami, śpiewny i okraszony ludowymi motywami. A wszystko trochę tak, jakby Mickiewicz pod rękę z Sienkiewiczem zapisali się do Szekspira na kurs psychologii, naczytali Byrona i Scotta i stworzyli „Marię”! Wspaniały trzynastozgłoskowiec brzmi tu jak najświetniejsza muzyka, a jednocześnie wydaje mi się bardzo nowoczesny, nie tylko na swoje czasy. Nie ma tam nic zbędnego, żadnego bogoojczyźnianego ględolenia, żadnych wielostronicowych szumów zboża i galopujących obłoków, żadnych kwiecistych wielopiętrowych przenośni ani łopatologicznych tłumaczeń motywacji bohaterów. Autorowi wystarcza wzmianka jednej miny, gestu czy krótko rzuconego zdania, żebyśmy od razu poznali co kieruje daną postacią i czego się można po niej spodziewać. Mimo raczej oszczędnego naszkicowania postaci, wydają się one niezwykle żywe, pełnokrwiste i jakby współczesne nam. No, może Miecznik odnalazłby się raczej w Soplicowie jako „ostatni co prastare cnoty szlacheckie pięknie nosi” ale miłość Marii i Wacława to prawie archetyp, polscy Romeo i Julia – tyle, że otoczeni złowróżbnymi przeczuciami, niemal pewni niepowodzenia swych marzeń i czarno patrzący w przyszłość. Poezja to przepyszna, odkrywcza i świeża i najbardziej boli fakt, że dziś prawie zapomniana. Nikt nie ujmuje naszym Wieszczom ich wielkości i wkładu w polską kulturę, ale „Marii” należy się równie godne miejsce obok nich, a nie w ich cieniu. A kiedyś bywało inaczej! Bodajże Prof. Wiercińska pisała o wielkiej narodowej dyskusji na temat ilustracji do „Marii”, prawie jak w bardziej współczesnych czasach kłócono się o najlepszego odtwórcę roli Kmicica. To była niezwykle popularna opowieść i każdy umiejący czytać miał swoje wyobrażenie Marii, Wacława, Miecznika czy Kozaków. Dlatego za ilustrowanie „Marii” brali się wszyscy wielcy i każdy miał swoich „fanów”. Taki egzemplarz z rycinami Gersona mógłby być prawdziwą ozdobą niejednej półki! I dlaczego nikt tego nie zaśpiewał? Choćby fragment o weneckich zapustach zabrzmiałby przepięknie w starej Piwnicy pod Baranami… A jakby tak jakiś reżyser połączył dosadny brutalizm Smarzowskiego z liryzmem Lecha Majewskiego i stworzył taki tajemniczy kryminał pełen mroku i magicznego realizmu – oglądałabym! A potem – rzucić to wszystko i pognać w step!
Szczegóły
Rok wydania
2002
Liczba stron
59 str.
Wydawnictwo
Universitas
Język
polski
Format
papier
Cykl
Klasyka Mniej Znana
Gatunek
klasyka
ISBN
8370525075
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Maria" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
