Bookfolio
Maria

Maria

Antoni Malczewski

klasyka

„Ej! ty na szybkim koniu, gdzie pędzisz, kozacze?” – to monumentalne otwarcie prześladowało mnie wiele lat, aż w końcu wskoczyło na właściwe miejsce we właściwej książce. A cóż to był za utwór! Inspirowany prawdziwą zbrodnią, osadzony w ukraińskich stepach w bliżej nieokreślonym czasie, w arcypolskimi charakterami, śpiewny i okraszony ludowymi motywami. A wszystko trochę tak, jakby Mickiewicz pod rękę z Sienkiewiczem zapisali się do Szekspira na kurs psychologii, naczytali Byrona i Scotta i stworzyli „Marię”! Wspaniały trzynastozgłoskowiec brzmi tu jak najświetniejsza muzyka, a jednocześnie wydaje mi się bardzo nowoczesny, nie tylko na swoje czasy. Nie ma tam nic zbędnego, żadnego bogoojczyźnianego ględolenia, żadnych wielostronicowych szumów zboża i galopujących obłoków, żadnych kwiecistych wielopiętrowych przenośni ani łopatologicznych tłumaczeń motywacji bohaterów. Autorowi wystarcza wzmianka jednej miny, gestu czy krótko rzuconego zdania, żebyśmy od razu poznali co kieruje daną postacią i czego się można po niej spodziewać. Mimo raczej oszczędnego naszkicowania postaci, wydają się one niezwykle żywe, pełnokrwiste i jakby współczesne nam. No, może Miecznik odnalazłby się raczej w Soplicowie jako „ostatni co prastare cnoty szlacheckie pięknie nosi” ale miłość Marii i Wacława to prawie archetyp, polscy Romeo i Julia – tyle, że otoczeni złowróżbnymi przeczuciami, niemal pewni niepowodzenia swych marzeń i czarno patrzący w przyszłość. Poezja to przepyszna, odkrywcza i świeża i najbardziej boli fakt, że dziś prawie zapomniana. Nikt nie ujmuje naszym Wieszczom ich wielkości i wkładu w polską kulturę, ale „Marii” należy się równie godne miejsce obok nich, a nie w ich cieniu. A kiedyś bywało inaczej! Bodajże Prof. Wiercińska pisała o wielkiej narodowej dyskusji na temat ilustracji do „Marii”, prawie jak w bardziej współczesnych czasach kłócono się o najlepszego odtwórcę roli Kmicica. To była niezwykle popularna opowieść i każdy umiejący czytać miał swoje wyobrażenie Marii, Wacława, Miecznika czy Kozaków. Dlatego za ilustrowanie „Marii” brali się wszyscy wielcy i każdy miał swoich „fanów”. Taki egzemplarz z rycinami Gersona mógłby być prawdziwą ozdobą niejednej półki! I dlaczego nikt tego nie zaśpiewał? Choćby fragment o weneckich zapustach zabrzmiałby przepięknie w starej Piwnicy pod Baranami… A jakby tak jakiś reżyser połączył dosadny brutalizm Smarzowskiego z liryzmem Lecha Majewskiego i stworzył taki tajemniczy kryminał pełen mroku i magicznego realizmu – oglądałabym! A potem – rzucić to wszystko i pognać w step!

Szczegóły

Rok wydania

2002

Liczba stron

59 str.

Wydawnictwo

Universitas

Język

polski

Format

papier

Cykl

Klasyka Mniej Znana

Gatunek

klasyka

ISBN

8370525075

Inne książki autora

Opinie czytelników

Oceń tę książkę

0/10
2026-08-14

Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.

Bezpłatne konto Bookfolio

Dodaj „Maria" do swojej półki

Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.

Przykład: post o przeczytanej książce
Przykład: kalendarz miesiąca

Trzy półki czytelnicze

Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.

Oceny i recenzje

Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.

Statystyki i wyzwania

Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.

Rekomendacje i grafiki

Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.