Madeira
Kiedy sięgam po książkę, której akacja jest osadzona w miejscu, którego nie znam, jestem ciekawa, czy autorowi uda się oddać jego klimat. I po lekturze „Madeiry” już wiem, że Jolanta Kosowska jest mistrzynią opowiadania o miejscu obrazem. Malarka słowa, która nadaje krajobrazom trójwymiarowości, co sprawia, że czytelnik nie ma problemu, żeby zobaczyć oczami wyobraźni nakreślone jej ręką kadry. Kadry, które zamknięte na kartach książki, stają się jednocześnie wyjątkową pamiątką z literackiej podróży. Są takie książki, które pachną, które kuszą nas aromatami. W powieści Jolanty Kosowskiej tak właśnie jest, bowiem autorka wplotła w fabułę lokalne smaki, które wywołują nie tylko szybszą pracę kubków smakowych, ale także głód… spróbowania ich samemu. Zresztą cała „Madeira” utkana jest z takich właśnie wrażeń i emocji. Czytelnik rozkochuje się w wyspie, wspólnie z autorką „przeżywa ją” chłonąc każdy, nawet najmniejszy element jej krajobrazu i codzienności. Rzeczywistości, która otula nas spokojem. Bo tutaj czas płynie wolniej, dając nam okazję, by dostrzec to, co ważne. By smakować życie takim, jakie jest. Po swojemu, nie bacząc na to, co zostawiliśmy za sobą. I te wszystkie wrażenia, jakie wynosimy z lektury powieści, są niewątpliwie jej wartością dodaną. Nowa książka Jolanty Kosowskiej to także opowieść o miłości o wielu twarzach. Po pierwsze, uczuciu do Madery, która mimowolnie staje się cichym bohaterem historii, którą autorka utkała z wielką wrażliwością. I tę miłość do miejsca czuć na każdej stronie. Niemy zachwyt wpleciony między wierszami, który podziela czytelnik, gdy z wypiekami na twarzy zagłębia się w lekturze. Po drugie, miłość dwojga ludzi. I wierzcie mi, że czytając o wyjątkowej relacji Any i Breno poczujecie ucisk w sercu. Autorka ukazała obraz miłości tak głębokiej, że mimowolnie na myśl przychodzi nam określenie - powinowactwo dusz. Taka miłość jak ich się… nie zdarza, a im się zdarzyła. Niezwykle poruszyło mnie to, jak to uczucie ewoluowało, jak rozwijało się i stawało w szranki z przewrotnym losem i tym, co nieuniknione… Po trzecie, miłość do domu rodzinnego. Miejsca, które jest dla każdego wyjątkowe. Do którego zawsze możemy wrócić, by poczuć się na miejscu, niezależnie od tego, z jakim życiowym sztormem przyjdzie nam się zmierzyć. Jolanta Kosowska dużo miejsca w swojej książce poświęciła rodzinnym relacjom, także tym trudnym, w których na światło dzienne wychodzi deficyt porozumienia, wynikający z braku zwyczajnej rozmowy. Tak wiele razy wydaje nam się, że osoba nam najbliższa wie, co czujemy, że kochamy ją i jesteśmy z niej dumni. Tymczasem może się okazać, że jeśli zabraknie słów wypowiedzianych w jej kierunku, ona może nigdy tego nie dostrzec… Za serce chwyta na pewno szczególna więź dziadka i wnuka. To, że mimo iż różni ich przepaść pokoleniowa i idące za tym różnice w wychowaniu i doświadczeniu życiowym, oni potrafią być tak podobni. Zupełnie jak jedna dusza podzielona na dwa ciała. Nie sposób nie uronić łzy wzruszenia, kiedy w książce pojawiają się sceny z ich udziałem. Kiedy przyjdzie im się zmierzyć z tak wieloma bolesnymi sprawami. Mimo to ta więź jest wciąż trwała. Zupełnie jakby była niezniszczalna i oporna na każdą z przeciwności losu. Podsumowując: „Madeira” mnie urzekła. Zakochałam się w pięknych krajobrazach wyspy, które odmalowane ręką autorki nabierają innego wyrazu. One żyją w tej powieści, niemal czujemy zapach sopa de tomate e cebola, bolo do caco z masłem czosnkowym, widzimy cudowny wschód słońca oraz urokliwe zakątki, które toną w bladoniebieskich i białych hortensjach. Urzekła mnie także ta historia. Trzypokoleniowa opowieść o miłości, o trudnościach wynikających z braku porozumienia, niedomówień, które niczym niezabliźniona rana mogą "goić się" latami. To historia, w której królują tajemnice, które czytelnik chce poznać, a które zaskakują i poruszają do głębi. Nowa książka Jolanty Kosowskiej nie tylko sprawia, że mamy potrzebę by, śladem mieszkańców Madery zakosztować slow life, ale zmusza nas do refleksji nad samym sobą. Nad tym, czy swoje życie wypełniamy tym, co kochamy? Czy żyjemy w zgodzie z samym sobą, by nie zakosztować nigdy goryczy spełniania cudzych marzeń? By móc każdy dzień kreować tak, jak tego pragniemy, pomimo wszystko, jakby jutra miało nie być… Dajcie się zaprosić w tę cudowną podróż, która dostarczy Wam tak wielu wrażeń, że nie będzie chcieli z niej wracać. Polecam!
Szczegóły
Rok wydania
2023
Liczba stron
288 str.
Wydawnictwo
Zaczytani
Język
polski
Format
papier
Gatunek
literatura obyczajowa, romans
ISBN
9788383135786
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Madeira" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
