Lulla La Polaca. Żyć to ja potrafię!
Wiktor Krajewski, Andrzej Szwan
Lulla La Polaca. Żyć to ja potrafię!
"Drag to praca, nauka i sztuka, w której trzeba walczyć o to, żeby zaistnieć, pokazać się i przetrwać" - tak stwierdza w jednym z wywiadów Andrzej Szwan, bohater książki "Lulla La Polaca" Wiktora Krajewskiego, czyli Lulla. Nie omieszka też zaskoczyć czytelnika, że zwierciadłem duszy są... dobrze usytuowane i namalowane brwi i doklejone rzęsy. Oczywiście u drag queen, by zwrócić uwagę publiczności na oczy. No i może jeszcze tym, że artysta drag nie musi być omnipotentny. Jak się okazuje damę Lullę maluje nie Andrzej Szwan, a profesjonalna wizażystka Ania Czyżykiewicz lub w jej zastępstwie Ania Piechocka. Jednak ta opowieść to nie tylko historia Lulli, która na scenie drag zaistaniała w wieku lat siedemdziesięciu czterech i od dwunastu lat daje radę się na niej prezentować, zadając szyku, wzbudzając podziw i obdarzając widzów niespożytą energią. Od czasu do czasu Lulla dopuszcza do głosu Andrzeja. Zdarza się, że w jednej wypowiedzi pojawiają się oboje, naprzemiennie oczywiście. Rzecz o tyle ciekawa, co na początku troszkę irytująca, by wraz z opowieścią stać się zjawiskiem znajomym, czytelniczo oczywistym. Jakby przekomarzało się dwoje bliźniąt ku uciesze i zaciekawieniu odbiorców. Kiedy czytałam wywiad z Lullą i Andrzejem towarzyszyło mi wiele emocji. Rzekłabym tęcza barw i kolorów. Czułam złość, że Andrzej jako roczny chłopiec zostaje bez rodziców. Radość, kiedy znajduje rodziców wraz z całą ich miłością, czułością, troską i akceptacją w osobach ciotki (siostry biologicznego ojca) i jej męża, a potem kolejnej ciotki (również siostry biologicznego ojca). Ból związany z obcością, brakiem więzi między biologicznymi rodzicami a ich dzieckiem. Ulgę, że Andrzej sobie to umiał na swój sposób wytłumaczyć i bardzo dorośle zaakceptować, bez żalu, z szacunkiem. Dobrą energię, gdy Lulla na przemian z Andrzejem mówią o teatrze, aktorstwie i dragu. Zniesmaczenie pikietami, gromadzeniem się przy grzybkach, dość dosadnym i wulgarnym słownictwem związanym z seksem. To mi nie leżało, ale chyba dobrze oddawało męski świat gejów PRL-u. Chyba jednak najbardziej podoba mi się w tej opowieści, a właściwie zgrabnie prowadzonym przez Wiktora Krajewskiego wywiadzie, wielopoziomowość. Jest tu siermiężny PRL przeplatany kolorowymi kiecuszkami, makijażami i perukami stworzonymi naprędce, z tego co było pod ręką. Życie Andrzeja pracującego w męskim zawodzie, by na emeryturze wejść na scenę w blasku fleszy jako Lulla, jego kobiece ja. Są związki i rozwiązki. Bycie homoseksualnym chłopakiem, przygodny seks, jednak nie zawsze i nie z każdym. No i najważniejsze - puszczane zadziornie oko pod koniec opowieści. Któż tę historię snuł? Kto jest rozmówcą Wiktora Krajewskiego? Zgaduj zgadula czy to Andrzej, czy drag dama Lulla. Opowieść Lulli przeciąga czytelnika przez nie jedno łoże, wciąga w blask fleszy na scenę. Kotłujemy się wraz z bohaterem przez czas niełatwych historii i oglądamy zmiany społeczne. Polecam, chociaż z dopiskiem: OD LAT 18 I DLA LUDZI Z OTWARTYM UMYSŁEM I SERCEM.
Szczegóły
Rok wydania
2024
Liczba stron
320 str.
Wydawnictwo
Znak Literanova
Język
polski
Format
papier
Gatunek
biografia, autobiografia, pamiętnik
ISBN
9788324095797
Inne książki tych autorów
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Lulla La Polaca. Żyć to ja potrafię!" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
