Lawina i kamienie. Pisarze wobec komunizmu
Powróciłem do książki Bikont i Szczęsnej po lekturze 'Domu pisarzy w czasach zarazy' Tomasza Jastruna, pozycji traktującej o zaczadzeniu polskich pisarzy komunizmem po wojnie. No cóż, na tle dość zdawkowej pozycji Jastruna rzecz dwóch autorek wygląda imponująco. Mamy tu świetnie opisane i udokumentowane historie ludzi, którzy najpierw zwariowali (wedle słów Adama Ważyka) a potem, w 1956 r. albo wcześniej, przejrzeli na oczy. Niektóre życiorysy, to temat na powieść czy film. Weźmy Jerzego Andrzejewskiego, który przed wojną był zaangażowanym katolikiem, po wojnie zaprzysięgłym komunistą. Po 1956 r. został opozycjonistą i utwory odrzucone przez cenzurę zaczął drukować w prasie emigracyjnej. Drugi ciekawy życiorys to Wiktor Woroszylski, który mając pochodzenie żydowskie, przeżył piekło wojny w Grodnie, kursując pomiędzy gettem i aryjską stroną, po wojnie stał się wojującym komunistą, prawdziwym fanatykiem i inkwizytorem, koledzy pisarze się go bali, bo potrafił ich niszczyć na zebraniach partyjnych. Pisał też okropne wiersze, jak ten z 1950 r. sławiący ubeków: „Towarzysze moi, silni i twardzi, przyjaciele moi, niezawodni i pewni – wybrano was, najlepszych z klasy partii, byście Rewolucji jak córki strzegli.” Potem, po pobycie w ZSRR w połowie lat 50., Woroszylski trochę przejrzał na oczy. Ostatecznie odszedł od komunizmu po tym jak był naocznym świadkiem rozstrzelania przed sowieckie czołgi rewolucji w Budapeszcie w listopadzie 1956 r. Został bardzo zaangażowanym opozycjonistą, ale do końca życia nie mógł pozbyć się garbu swojego stalinowskiego zaczadzenia. Mamy jeszcze opisane losy bohaterów książki po 1956 r., ale te są już mniej interesujące. W sumie jest to fascynujący przyczynek do historii PRL-u. Napisane to z nerwem, czyta się lekko i z napięciem, prawie jak powieść sensacyjną. Książka jest pięknie wydana, zawiera masę ciekawych zdjęć, sporo cytatów z utworów ówczesnych. Końcowa część jest poświęcona polemikom z innymi autorami, którzy napisali książki o literatach zaczadzonych komunizmem w latach 50.: Jackiem Trznadlem (Hańba domowa) i Bohdanem Urbankowskim (Czerwona msza, czyli uśmiech Stalina). Moim zdaniem ta część osłabia wymowę książki, autorki winny skończyć swoją historię na roku 1989 i nie wdawać się w niepotrzebne pyskówki.
Szczegóły
Rok wydania
2006
Liczba stron
584 str.
Wydawnictwo
Prószyński i S-ka
Język
polski
Format
papier
Gatunek
reportaż
ISBN
83-7469-438-6
Inne książki tych autorów
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Lawina i kamienie. Pisarze wobec komunizmu" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
