Łaska utracona
Bree Despain
Łaska utracona
Bree Despain
Jeżeli czytaliście moją recenzję "Dziedzictwa mroku" to pewnie wiecie, że książka nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia, a przynajmniej niczym wielkim mnie nie zaskoczyła. W poprzednim tomie prawdziwa, dobra i dynamiczna akcja rozpoczynała się dopiero pod koniec, a czytając książkę z chwili na chwilę wyłapywałam coraz to więcej kawałków, które były po prostu podbierane innym autorom. Bardzo mi to wszystko kojarzyło się ze "Zmierzchem", którego, jak niektórzy z was pewnie wiedzą, autorka stworzyła na niemalże kopii "Pamiętników wampirów". Nie przepadam za takimi podobieństwami, to też nie darzę autorkę wielkim uwielbieniem. Jakie jednak są moje wrażenia po drugim tomie? Cóż, muszę przyznać, że o wiele, wiele lepsze. W "Łasce utraconej" ze "zmierzchem", który jest najpopularniejszy, no i z innymi książkami o tej samej kategorii, kojarzył mi się jedynie wątek miłosny. W takich książkach romantycznych często te wątki są i nic na to nie można poradzić, jednak w praktycznie wszystkich, a szczególnie w ich kontynuacjach główna bohaterka lub bohater ma rozterkę, którą drugą połówkę wybrać. "Łaska utracona" to jedna z wielu książek, które pokazują ten problem ciągle i ciągle. Rozumiem, że w jednej książce, czy dwóch może to być ciekawy problem głównych postaci, ale po sukcesie książkowej, jak i ekranizacji "Zmierzchu" wszyscy robią to cały czas, aż do znudzenia. Tak więc pod tym względem pomysł autorki nie spodobał mi się w ogóle. Podobało mi się za to wiele innych rzeczy, które naprawdę mnie ciekawiły. Sam tom rozpoczyna się od krótkiego prologu, a raczej kontynuacji poprzedniczki. To właśnie podczas tej jednej, krótkiej ale za to nieco brutalnej sceny dostajemy niesamowitą dawkę pytań oraz pragnienia co wydarzy się dalej. Rozpoczynając książkę można mieć już małe podejrzenia, bo autorka nie ukazuje tożsamości postaci, jednak aby dowiedzieć się czy były one trafne trzeba naprawdę dokończyć opowieść. Oczywiście, tak samo jak w poprzednim tomie, nie ma wielkich zaskoczeń i nie wiadomo jaki będzie obrót zdarzeń, które by zatrzymywały reakcję serca, ale i tak jest przyjemniej niż poprzednio, a już na pewno mroczniej. Po krótkim prologu wracamy znowu do starych przyjaciół, czyli Daniela i Grace. Znajdujemy ich na trawniku, trenujących. Z powodu niebezpieczeństwa grożącego Grace i nowych umiejętności, jej przyjaciel, a jednocześnie ukochany uczy ją technik walki, co w moim przypadku bardzo dobrze się sprawdziło. Czytając w "Dziedzictwie mroku" o córce miejscowego pasterza, wyobrażałam sobie niewinną i cnotliwą nastolatkę, prymuskę. W drugim tomie autorka postanowiła to zmienić. Grace teraz je nieco inna. Dostaje często szlabany na wychodzenie z domu, a jej życie zmieniło się dramatycznie. Można powiedzieć, że to Daniel ma na nią taki wpływ i coś w tym jest. Mnie osobiście taka główna bohaterka z odrobiną smaczku pasuje w całości, chodź mogłaby być jeszcze nieco bardziej groźna, ale i tak jest lepiej. Kolejną rzeczą, która mi się spodobała jest nowy bohater. Tolbot jest czymś nowym, co powoduje, że Grace ma mały mętlik w głowie, a już na pewno problemy z uczuciami. Chodź wątek z podwójnym romansikiem wydaje mi się nudny, miałam przejawy ciekawości, kogo Grace wybierze za swoją miłość. Nie zdradzę wam jak potoczyły się losy obojga, jednak mogę zapewnić, że zabawa jest przednia, a już na pewno lepsza niż w poprzednim tomie. Jeżeli chodzi o styl pisania autorki, to raczej nie uległ on zmianie. Niektóre rzeczy wydały mi się może bardziej banalne niż w poprzednim tomie, ale i tak oceniam go nieco lepiej niż poprzedni. Z zewnątrz książki, czyli jej okładki wiele się nie zmieniło. Znowu przed oczami stoją nam nagie nogi, nieco oplątane materiałem, tyle że teraz w innym kolorze. To nawet fajne. Taka jednolitość powoduje, że obie książki wyglądają jak jedna spójność, gdyż czasami zdarza się, że serie wyglądają jak zupełnie nie pasujące do siebie książki. Patrząc na okładkę "Łaski utraconej" mam znowu wrażenie, że jest to objaw niewinności Grace, a przecież już nie jest ona takim wzorem cnót jak kiedyś. Polecam obie książki wszystkim wielbicielom romantycznych, wilkołaczych powieści. Więcej na: http://today1.blog.onet.pl/147-Bree-Despain-Laska-utracon,2,ID430806696,DA2011-07-13,n
Szczegóły
Rok wydania
2011
Liczba stron
512 str.
Wydawnictwo
Galeria Książki
Język
polski
Format
papier
Cykl
Dziedzictwo mroku (tom 2)
Gatunek
literatura piękna
ISBN
978-83-62170-20-3
Dodaj „Łaska utracona" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do 200+ czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać — uporządkuj swoje lektury w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1–10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
Rejestracja zajmuje mniej niż 30 sekund. Bez karty, bez zobowiązań.
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka automatycznie trafi na Twoją półkę Przeczytane.
Twoja ocena
Chcesz podzielić się ze światem tym, co czytasz?
Wygeneruj estetyczną grafikę z tej książki w kilka kliknięć, idealną jako post albo stories. Pełna kontrola nad motywem, tytułem i krótką notką. Gotowe do wrzucenia na Instagrama.


