Księgi nomów
Terry Pratchett
Na trylogię o Nomach, małych istotach żyjących pod podłogą 'Sklepu', składają się: "Nomów Księga Wyjścia", "Nomów Księga Kopania" i "Nomów Księga Odlotu". Trzeci i ostatni tom sagi pt. "Nomów Księga Odlotu" o wiekopomnych wyczynach nomów, mylonego z krasnoludkami ludu przybyłego dawno temu na Ziemię na pokładzie statku kosmicznego, daje radę jak poprzednie i w moim odczuciu dotrzymuje kroku tomowi pierwszemu, 'wyprzedzając' nudniejszy tom 2. Całkowicie subiektywna ocena. 😉 Sir Pratchett przyzwyczaił czytelników do pewnego poziomu, z którego nie schodzi. A czasem nawet rozpieszcza nasze kubki smakowo-uszne nieustającym żartami, ironią, sarkazmem, humorem iście angielskim. Tym razem na końcówce miałam nieco więcej uciechy i śmiechu niż przy 2 tomie a równie dużo jak przy pierwszej części Nomów. Powtórzę, co napisałam przy wcześniejszym tomie - te opowieści są dla dzieci ale niekoniecznie - dziecko nie złapie licznych analogii, sugestii, odniesień literacko-filmowo-politycznych, ironii, ekwilibrystycznych gier i zabaw słownych, kalamburów. Niewiarygodną robotę robią tłumacze TP - Wojciech Cholewa oraz Jarosław Kotarski. Chapeau bas, panowie❗️ Choć wśród czytelników dyskutujących na tematy przełożeń oryginalnych znaczeń i kontekstów tłumaczeń oraz samych tłumaczy klawiatury potrafią się rozgrzać do czerwoności...❗️❗️ Przykład - napisał w 2007 roku - Dudi2: "pn sty 08, 2007, 3:26 pm. Może trochę po czasie, ale przyłączę się do dyskusji. Do dziś wybucham śmiechem, gdy sobie przypomnę T-myśliwce ( czyli w oryginale TIE-fighters ) w tłumaczeniu "Gwiezdnych Wojen" pana Cholewy z 1990r. ( zapomniałem nazwy wydawnictwa - jeszcze przed licencją Amberu ). Gdy w 1996 r. "Nową Nadzieję" wydawał Amber, tłumaczenie Cholewy korygował pan Syrzycki. Od wiernych tłumaczeń - takich kropka w kropkę - osobiście wolę tłumaczenia ludzi, którzy potrafią odróżnić okręt od statku ( dla jasności - nie czepiam się tutaj konkretnie pana Cholewy )." [Pisownia oryginalna Dudi2. 😀 😄 😂]. Faktycznie, kwestie translatoryki proste nie są i błędne lub nieporadne potrafią popsuć nam, czytelnikom przyjemność z lektury... Byłoby miło, gdyby co poniektórzy translatorzy pamiętali, że Autor tłumaczenia jest autorem wersji językowej w taki sam sposób, w jaki pisarz zostaje autorem oryginału. Dlatego też ponosi, moim skromnym zdaniem, pełną odpowiedzialność za: - zrozumienie tekstu, - zrozumienie kontekstu tekstu, - oddanie wszystkich specyficznych cech twórczości autora, w tym jego zasobu słownictwa, tzw. register, - tłumaczenie zgodne ze wskazówkami autora oryginału, o ile takowe istnieją, - tłumaczenie pod publikę lub unikanie jej, zgodnie z taktyką stosowaną przez autora oryginału... Cóż, kiedy wreszcie dotrę do biografii TP (półki mi gdzieś pożarły lub ukryły, złośliwce niepospolite),może się wreszcie dowiem, jak było w jego przypadku co do sugestii translatorskich Sorry za dygresje... 🤪 Wiadomo, Nomy rządzą, i choć w moim odczuciu nie są tak dobre jak inne pozycje Autora, dają się strawić.
Szczegóły
Rok wydania
2009
Liczba stron
608 str.
Wydawnictwo
Rebis
Język
polski
Format
papier
Cykl
Trylogia Nomów (tom 1-3)
Gatunek
fantasy, science fiction
ISBN
9788375104110
Dodaj „Księgi nomów" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do 2 400+ czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.
Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać — uporządkuj swoje lektury w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1–10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
Rejestracja zajmuje mniej niż 30 sekund. Bez karty, bez zobowiązań.
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Twoja ocena