Kosz pełen głów
Przez znaczą część swojego życia utwierdzałam się w (mylnym zresztą) przekonaniu, że komiks nie jest dla mnie. Po pierwsze - historia opowiedziana głównie za pomocą obrazków, w moich oczach wcale nie uchodziła za atrakcyjną, a po drugie – ileż można czytać o superbohaterach wdziewających przyciasne rajty i pędzących po raz enty na ratunek światu? Tak, założenie jakoby komiks miał prezentować jedynie taki rodzaj fabuły, również u mnie zagościło. Na szczęście nastał czas, w którym odkryłam zupełnie inne oblicze powieści rysunkowej niż to powszechnie znane. Domowa biblioteczka szybko wzbogaciła się o kilka mrocznych tytułów, a pośród nich miejsce znalazł cykl Hill House - uniwersum stworzone specjalnie dla fanów horroru, dark fantasy oraz entuzjastów wszelkich kryminalnych przygód. Brzmi smakowicie, prawda? Owszem, zwłaszcza jeśli zwrócimy na uwagę tom otwierający ową serię. W ,,Koszu pełnym głów’’ Joe Hill postawił na prosty, momentami może nawet przewidywalny scenariusz, który wyróżniać miał tylko jeden ciekawy zabieg. I choć takiej konstrukcji fabularnej nie można uznać za wyszukaną, to już za trafiającą w gusta czytelników jak najbardziej; na pozór banalna historia podrasowana horrorwymi wątkami zawsze znajdzie liczne grono usatysfakcjonowanych odbiorców. Tak właśnie było również w tym przypadku – Joe osadził opowieść między schematami, ale jednocześnie zadbał o to, by jej przeciętność nie zdominowała całości. Skupił się za to na zupełnie innych elementach. Wymyślił całkiem udaną intrygę kryminalną, wykreował ciekawą postać wiodącą, sięgnął do mitologii nordyckiej wykorzystując jeden z jej najbardziej znanych motywów, dorzucił kilka plot twistów, zbudował iście mroczny klimat, a efekt końcowy podlał sporą dawką czarnego humoru. Można? Można! Ale komiks to nie tylko fabuła, to przede wszystkim rysunek i tu trzeba przyznać – gdyby Hill zdecydował się wypuścić swoją historię w tradycyjnej formie, z pewnością nie odniosłaby ona takiego sukcesu. Trudno nawet mówić, by prace Leomacsa były dopełnieniem albumu; jest raczej odwrotnie – nakreślony scenariusz daje doskonały pretekst do stworzenia dobrych, żywych, dynamicznych, przyciągających oko szkiców. Podobnie zresztą jak kolorystyka. Dave Stewart ubrał komiks w mocne, zdecydowane barwy, które w połączeniu z kreską Leomacsa tworzą świetny retro klimat. A gdyby komuś było jeszcze mało, to koniecznie musi zwrócić uwagę na okładki zeszytów – nie wierzę, że tak oryginalny pomysł Reiko Murakamiego nie wzbudzi Waszego zachwytu. ,,Kosz pełen głów’’ jest więc nie tylko emocjonującą rozrywką ukazaną w pięknej otoczce, ale także udanym debiutem, doskonałym wstępem i obiecującą zapowiedzią kolejnych odsłon komiksowej kolekcji DC&Hill. Nie przejdziecie obok niego obojętnie, prawda?
Szczegóły
Rok wydania
2021
Wydawnictwo
Egmont Polska
Język
polski
Format
papier
Cykl
Hill House (tom 2)
Gatunek
komiksy
ISBN
9788328149007
Inne książki tych autorów
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Kosz pełen głów" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
