Kolor nie z tej planety
H.P. Lovecraft
Nie wiem, czy to dobre, czy słabe opowiadanie Lovecrafta na tle innych, bo moje pierwsze. Od dawna już się na niego zaczaiłam, wiedząc że to prekursor fantastyki naukowej, a styl przez niego stworzony określany jest jako horror lovecraftowski. Ciekawa byłam, czy będę się bać i czy autor mnie zaskoczy. Zadziwił, a jakże, chociaż początkowo niby mnie nie przeraziło. Za to z czasem pojawił się najpierw niepokój, a potem zadziałała wyobraźnia, dopadł mnie strach i już nie puścił. O bohaterów i o mnie - bo co by to było, gdyby taki meteor spadł w mojej okolicy? A autor bardzo sprytnie dawkował napięcie, sprawiał, że tajemnica rozwijała się powoli, niespiesznie dawkował szczegóły, nie zdradzając za dużo, tylko tyle, żeby było coraz straszniej. Ponieważ opinii jest bardzo mało, rozpiszę się trochę o fabule, może się to komuś przyda. Przeraził mnie ten mały kawałek wrzosowisk, gdzie wszystko się wydarzyło. Na uroczą krainę, pełną wrzosowisk i szczęśliwie żyjących rodzin, któregoś dnia spada z nieba nieokreślone bliżej zło. Żywi się materią organiczną i doprowadza dolinę do upadku. A mniej ogólnie? W pobliże jednej z farm uderza meteoryt, który zachowuje się bardzo dziwnie, zaczyna niszczyć otoczenie i ludzi. Co to jest dokładnie? Nie wiadomo, nie można tego dostrzec ludzkim okiem, jest niejasnego pochodzenia, ma nieznane motywacje i na pewno złowrogie intencje. I kolor ma! Nie do opisania!!! To niesamowite, ale to właśni ten kolor wykańcza ludzi i całą okolicę. A autor maluje żywe sceny, tworzy klimacik strachu, dolewa oliwy do ognia podkręcając napięcie, aż do wielkiego bum. Wszyscy są tam przerażeni. To i ja. Dla mnie książka znakomita. napisana wiek temu. Może trochę archaicznym językiem, ale wcale mi to nie przeszkadza. Za to treść - całkiem nowoczesna, zresztą 4 lata temu na podstawie książki nakręcono horror z Nicolasem Cagem. Jakąż wyobraźnię i umiejętności musiał mieć autor, żeby 100 lat temu pisać o takim nadprzyrodzonym zjawisku ( przypominającym do złudzenia chorobę popromienną ),podczas gdy jemu współcześni przywołując pozaziemską cywilizację, myśleli raczej o zielonych ludzikach lub budowali co najwyżej wehikuły czasu. Na pewno napisane z większym polotem niż opowieść o wojnie światów, czy niewidzialnym człowieku. Po tej pierwszej lekturze trudno powiedzieć, że się zaprzyjaźniłam z Lovecraftem, ale pierwsze lody przełamane, jestem pod wrażeniem, kolejne spotkanie niebawem.
Szczegóły
Rok wydania
2020
Liczba stron
46 str.
Wydawnictwo
Saga Egmont
Język
polski
Format
papier
Gatunek
fantasy, science fiction
ISBN
9788728016794
Chcesz podzielić się ze światem tym, co czytasz?
Wygeneruj estetyczną grafikę z tej książki w kilka kliknięć — kwadratowy post albo pionowe stories. Pełna kontrola nad motywem, tytułem i krótką notką. Gotowe do wrzucenia na Instagrama.


Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Twoja ocena
Dodaj „Kolor nie z tej planety" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do 200+ czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać — uporządkuj swoje lektury w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1–10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
Rejestracja zajmuje mniej niż 30 sekund. Bez karty, bez zobowiązań.
