Klub Auschwitz i inne kluby
Wiem, zdaję sobie z tego sprawę, że tytuł i okładka mogą nie wzbudzać wielkiego zaufania, ale ta książka nie ma nic wspólnego z tym, co zalewa ostatnio nasz rynek. Jestem nawet zdania, że mamy tu do czynienia z wartościową pracą. Kto wie, może jest to jedno z ostatnich świadectw obozowych. PRZEŻYWCY Tytułowe kluby powołali do życia byli więźniowie obozów koncentracyjnych, których nazywa się w tej książce przeżywcami. Stworzyli swoją własną społeczność, w której udzielają się aktywnie na spotkaniach, wyjazdach czy rocznicach. Członkowie tej wspólnoty wspierają się w różnych sprawach. Istnieją kluby, które zrzeszają osoby z różnych obozów, ale tylko Klub Auschwitz jest oficjalnie finansowany. Dlatego utrzymanie go przy życiu jest tak ważne, gdyż otrzymane środki można spożytkować na działania, które przysłużą się nie tylko członkom tego jedynego klubu. Jednak czas im nie sprzyja i już w trakcie pisania tej książki udzielało się tak mało osób. Dzięki przypadkowi i skrzętnie zebranym znajomościom w Krakowie udało się pani Daukszy przeniknąć do klubu i wejść w interakcje z przeżywcami. Gdy przełamała ich nieufność i rezerwę, zaakceptowali ją w swoim gronie jako ich „wnuczkę”. Zaczęli się też powoli otwierać na przeszłość, która ich do tego miejsca przywiodła. Te przeżycia bardzo zainteresowały autorkę. Wiedziała, że to trudna część ich przeszłości, którą wbrew pozorom, wcale tak często nie poruszano w klubie. Część z przeżywców nie uważała tych wspomnień za ważne, szczególnie po tak wielu latach, gdy rząd i organizacje pomocowe zaczynają powoli o nich zapominać. Z tym zdaniem nie zgadzała się autorka. Uważała te wspomnienia za istotne i warte opowiedzenia. Chciała w swojej książce oddać przeżywcom głos, umożliwić im to, by mogli na tym ostatnim etapie swojej życiowej drogi opowiedzieć swoją własną rwaną historię. Dlatego mamy do czynienia ze zbiorem rozmów. Oddano głos wielu interesującym osobom, a część z nich nigdy nie opublikowała swoich przeżyć w żadnej formie. Autorka postawiła na wolność i swobodę wypowiedzi. Nie popędzała, nie naciskała usilnie, nie ingerowała, gdy temat się raptownie zmieniał, choć prosiła czasami o rozwinięcie jakiegoś wątku. Poradziła sobie dobrze ze swoimi rozmówcami, a tak przynajmniej wynikało z tekstu. Zdawała sobie sprawę, że sięganie tak daleko w przeszłość zatrze wiele szczegółów i faktów, więc skupiła się na bardziej na tym, co jej rozmówcy odczuwali. Chciała poznać ich punkt widzenia, ich emocje i bodźce, na które reagowali, bez poddania każdego słowa w wątpliwość. Nie naciskała i nie zależało jej na tym, by rozdrapywać na siłę rany, choć zdawała sobie sprawę, że te wspomnienia będą emocjonujące i ciekawe z punktu widzenia psychologii. I tak też było, choć oczywiście wiele zależało od charakteru człowieka i od losu, który przypadł mu po wojnie. Niektórzy twierdzili, że zdołali zamknąć ten rozdział i cieszyć się swoją starością. Inni z kolei nigdy nie przestali śnić o obozie i nadal walczyli ze skutkami tamtych czasów. Spojrzenia i punkty widzenia były różne, co autorka z pewnością wzięła pod uwagę, gdy się przygotowywała do tych rozmów. ZGASŁY ŚWIAT Interesującym przerywnikiem w tej książce były czarno-białe ilustracje Krzysztofa Gawronkiewicza. To artysta z interesującym dorobkiem, który lubi eksperymentować ze stylami i konwencją. Do tej książki stworzył subtelne rysunki, których treść przed widzem trochę skrył. Te ilustracje są bardzo powiązane z tekstem, który znajduje się w pobliżu. Co dziwne, jego grafiki wyglądają dokładnie tak, jak sobie często wyobrażałam w dzieciństwie przeszłość wojenną. Pierwsze skrawki wojenne i obozowe nie pozyskiwałam z filmów, ale z opowiedzianych historii mojego pradziadka i z książki "Dzieciństwo w pasiakach", którą ilustrował Marian Murawski. Nie postrzegam tej części historii zwykłym okiem i dlatego tak dobrze czuję prace Gawronkiewicza. Efekt psuje jedynie kolorystyka okładki, ale ta też spełniła swoją rolę, gdyż przyciągnęła mnie do tego, by wreszcie po nią sięgnąć. Książka była również świetnie zredagowana, co doceniam naprawdę, gdyż obecnie staje się to czymś nieoczywistym. ŻYCIE POWOJENNE Sięgnęłam po tę książkę nie bez powodu. Zainteresowały mnie dalsze losy przeżywców. Gdy przeglądam tego typu książki, to zauważyłam, że historia się często urywa po zakończeniu tego wojennego horroru. Co się dzieje dalej, jak żyć z tymi wspomnieniami… to pozostaje dla czytelnika często tajemnicą. A może skrywa się za tym kolejna walka o przeżycie, tyle że bardziej wstydliwa i nienadająca się dla publiki? Walka, która toczy się w ciszy i poza godzinami, które poświęca się powrotowi do normalności? Wyobrażam sobie czasami, że te wszystkie przeżycia pozostawiają ogromne blizny w psychice, które są często nieleczone. Tym powojennym życiem zajęła się literacko też izraelska autorka Irit Amiel w swojej książce „Osmaleni”. Trauma z Zagłady była w tamtej książce przedstawiona, jako bomba z opóźnionym zapłonem albo niewybuch, który dewastuje wnętrze po latach, gdy układ nerwowy się z wiekiem osłabia i mechanizmy obronne się nagle dezaktywują. Zupełnie inaczej ukazano te osoby w książce „Klub Auschwitz”. Rozmówcy pani Daukszy nie widzą siebie w romantycznym czy martyrologicznym świetle. Są to zwykli ludzie z tamtego pokolenia, którzy brali rzeczywistość taka, jaka była. Do tego dochodzi jeszcze zaawansowany wiek, który rządzi się swoimi prawami. Przeżywcy też inaczej postrzegają swoich oprawców. Ich postawa jest znacznie łagodniejsza i bardziej wyrozumiała. Z czego to wynika? Czy jest to związane z wiekiem, w którym wspomnienia i emocje po prostu blakną? Albo może była to świadoma decyzja, by odciąć się od negatywnych emocji? Nie wiem, co jest przyczyną, ale jako osoba, która długo chowa urazę do innych, podziwiam tę postawę, gdyż łatwiej się żyje bez tego ciężaru. Członkowie obozowych klubów są na ogół bardzo interesującymi rozmówcami i jestem wdzięczna, że znaleźli tę siłę, by podzielić się swoimi przeżyciami i przemyśleniami z tak odległego czasu. Ich życie nie było łatwe, a polityka pamięciowa, którą prowadzono w PRL-u, też mi nie sprzyjała, ale krok po kroku szli przodu, a ich historie zostały utrwalone.
Szczegóły
Rok wydania
2021
Liczba stron
448 str.
Wydawnictwo
Znak
Język
polski
Format
papier
Gatunek
biografia, autobiografia, pamiętnik
ISBN
9788324061686
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Klub Auschwitz i inne kluby" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
