Klezmerzy 1. Podbój Wschodu
W 35 numerze „Widnokręgu: tygodniku społeczno-kulturalnym”, stanowiącym załącznik do Nowin Rzeszowskich z dnia 28 sierpnia 1971 roku, na stronie 8 czytamy „P. Herbert Hardy sprzedawca mebli w angielskim mieście Derby, postanowił obejść prawa brytyjskie zabraniające sprzedaży mebli w niedzielę. Jeśli obecnie jakiś klient pragnie zakupić u P. Hardy’ego np. kredens, to P. Hardy sprzedaje mu pęczek marchwi, za cenę kredensu. Kredens natomiast stanowi w tej transakcji podatek reklamowy”. Moja refleksja po przeczytaniu tego artykułu jest następująca: ludzie kombinowali, kombinują i kombinować będą zawsze, jeśli w grę wchodzą pieniądze. Nie innego zdania jest Joann Sfar, francuski rysownik, scenarzysta komiksowy i reżyser filmowy, urodzony dokładnie 28 sierpnia 1971 roku (w dniu wydania 35 numeru „Widnokręgu”),który w swojej serii „Klezmerzy”, portretuje nam losy kilku bohaterów, usilnie starających przetrwać, dzięki muzyce. Oryginalna wersja „Klezmerów” wydana została w pięciu albumach. Polscy czytelnicy dzięki Kulturze Gniewu, mają obecnie możliwość zapoznać się z dwoma pierwszymi tomami – „Podbój Wschodu” oraz „Wszystkiego najlepszego, Scyllo”. Rzecz dzieje się jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. W małych historiach poznajemy dzieje pięciu bohaterów, których na końcu pierwszej części komiksu los połączy w jeden szalony zespół. Noé Davidovitch, cudem ocalały z kozackiej rzezi, gra na harmonijce. Na pewnym weselu, na którym występuje jako muzyk, poznaje piękną Havę, kobietę nie tylko urodziwą, lecz także obdarzoną czystym, mocnym i melodyjnym głosem. Yaakova i Vincenta łączy podobne fatum – wygnanie za kradzież. Zbuntowani i bezdomni podejmą się każdej misji, byleby przetrwać. Nie odmówią nawet gry na skrzypcach. W drużynie pojawi się też Tchokola – Cygan uratowany ze stryczka. Ścieżki wszystkich bohaterów wieść będą do Odessy, gdzie na dworze nieznanej im seniorki, spędzą szaloną noc pełną muzyki, wspomnień, niekończących się mrocznych dialogów i pachnących erotyzmem kąpieli (to już w drugim albumie). U Sfara wszystko musi być na swój sposób specyficzne. Zaczyna się od rwanej i anegdotycznej narracji, pełnej inspiracji opowiadaniami Isaaca Bashevisa Singera i żydowskimi podaniami (ot chociażby historia o stryczku). Dużo tu historii, namiętności, a także życiowej mądrości. W parze z tą łamaną frazą idzie sposób jej przekazu – koślawe, jakby odręczne pismo tylko podkreśla codzienny wymiar przedstawionych historii, jakby opowiadanych na szybko, spisywanych nocami przy świetle lampy. Jest jeszcze muzyka, żydowskie i germańskie teksty, często zapełniające kilka stron albumu. To scenariuszowe szaleństwo, jego dynamikę i przepych podkreśla warstwa wizualna. Choć właściwie w tym względzie zaskoczeń jest mimo wszystko nieco mniej. Fani komiksów doskonale znający „Profesora Bella” czy „Kota rabina” z miejsca rozpoznają charakterystyczny styl Sfara. Fransuski ilustrator nieustannie poszukuje różnorodnych metod przedstawienia światła. Tworzy liczne żółcienie, róże i pomarańczowe lub niebieskie odcienie, które lepiej przykuwają wzrok, niż biel kartki. Jego rysunki stają się nieustającym dialogiem między ciepłym tłem i zimnym pociągnięciem akwareli (lub odwrotnie). Te niekiedy bliskie karykaturze obrazy, mimo mrocznej tonacji, skrzą się feerią barw. Właściwie trudno mówić tu o jakimś jednym stylu malarskim. W tych ilustracjach widać cechy surrealizmu, impresjonizmu i sztuki naiwnej. Momentami wygląda to na nieporadną kreskę dziecka, kiedy indziej dostrzegamy kunszt Marca Chagalla (nawiasem mówiąc muzeum Chagalla mieści się w Nicei – mieście narodzin Sfara). Autor nie zajmuje się niuansami i szczegółami, mało interesują go prawa perspektywy i mimika. Mimo to strona graficzna albumu skrzy się emocjami i spójną mozaikowością, doskonale oddającą dawne realia. W „Klezmerach” trudno się nie zakochać. To taki komiks, gdzie prawda i trudna rzeczywistość, mieszać się będą z oniryzmem i legendami. Wszystko podane z iście malarskim zacięciem, uzupełnione czarnym humorem i wyjaśnieniami, zawartymi już po całej opowieści. W sumie wesołą gromadkę Sfara po lekturze dwu albumów można traktować jak osobliwą rodzinę, która pojawia się w różnych kontekstach, odmiennych opowieściach, z którą zawsze miło się zobaczyć. Chociażby po to, żeby ‘wysłuchać’ świetnej muzyki, czy oczyma wyobraźni ujrzeć bujne, kobiece kształty, biorącej kąpiel Havy. Czekam na ciąg dalszy! Recenzja ukazała się pod adresem http://melancholiacodziennosci.blogspot.com/2019/10/recenzja-klezmerzy-t-i-i-ii-joann-sfar.html
Szczegóły
Rok wydania
2019
Liczba stron
144 str.
Wydawnictwo
Kultura Gniewu
Język
polski
Format
papier
Cykl
Klezmerzy (tom 1)
Gatunek
komiksy
ISBN
9788366128217
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Klezmerzy 1. Podbój Wschodu" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
