Kary Klejnot
"Jeśli stworzenie tak pełnego życia jak ta klacz nie weźmie się dobrocią, to nie będzie ono nigdy do niczego zdatne." Opowieść, która przed laty mną wstrząsnęła. Czytając ją dziś - rozumiem doskonale dlaczego tak mocno to dziecięce serce wówczas poruszyła. "Mój Kary", choć dziś nie stanowi już dla mnie lektury tak ważnej jak niegdyś, wciąż uderza w czułe punkty, wciąż mocno angażuje emocje, których nie sposób wyciszyć gdy na myśl przychodzi widok umęczonego, zaniedbanego konia. Tytułowy Kary przechodząc z rąk do rąk, trafia na zupełnie różnych właścicieli. Niestety częściej jego los skazany jest na wielki trud, bo i czasy były dla zwierząt surowe. Koń traktowany jako narzędzie zarobku bywał zaniedbywany, wykorzystywany do granic możliwości i a często owe granice po prostu się przekraczało. Wówczas koń podupadał na zdrowiu, stawał się utrapieniem przez swą niezdolność do pracy. Na czuły dotyk zdobywało się niewielu; niewielu też rozumiało i respektowało potrzeby zwierzęcia. W momentach kiedy los uśmiechał się do końskiej gromadki - był czas na chwilę wytchnienia od scen naprawdę przykrych, jak dla mnie, czasem nawet zbyt mocnych dla małego czytelnika. Świat widziany z perspektywy samego Karego pachnie i raduje świeżą zieloną trawą, w sam raz nadającą się do pohasania wolno. To świat prostych, nieskomplikowanych potrzeb; czułych relacji; hardości i ciężkiej pracy, która domaga się nieznacznej, zrozumiałej nagrody. Kary czuje wiele, wiele też rozumie, ale Anna Sewell ani na moment nie odejmuje mu czegokolwiek z jego końskiej natury. Na swój jednak sposób próbuje znaleźć jakiś złoty środek w ukazaniu tej zwierzęcej perspektywy i według mnie doskonale się to autorce udaje. Kary ma swoją wrażliwość, oddaje się różnym emocjom, ale wszystko to zachowane jest na bardzo prostym poziomie odczuwania. Jedno jest jednak pewne: "Mój Kary" to opowieść, która bardzo uwrażliwia na los zwierząt i nie pozwala pozostawać obojętnym na ich krzywdę. Boli nas każde skaleczenie; boli nas rozłąka i tęsknota, która jest nieodłącznym elementem "końskiego żywota". Boli nas ich niemy krzyk, boli widok proszących oczu, które próbują usilnie wyrazić cały ten bagaż emocji. Boli to, że skazane są całkowicie na człowieka, na jego przychylność, dobre serce. Anna Sewell wprowadza młodego czytelnika w świat zwierzęcych emocji, pokazując jak niewiele tak naprawdę różni się on od naszego. Uczy, jak traktować zwierzę z miłością; uczy delikatności i zrozumienia dla zwierzęcych potrzeb. Nie unika tematów trudnych; bez ogródek mówi o faktycznej przemocy wobec zwierząt, pokazując na przykładach, jak owa brutalność odbija się na zwierzęcej fizyczności i psychice. Za to niezwykle cenię tę pozycję. Zwraca uwagę na problem, który był i jest widoczny właściwie do dziś. Ile mówi się przecież o zaniedbaniach wobec tych zwierząt; ile mówi się o ich wyzysku i trudnych warunkach, w jakich się te zwierzaki chowa. Coś strasznego. Dlatego "Mój Kary" dotyka nas również dziś, bo przypomina o problemie, który niestety od wielu lat nie został rozwiązany. Polecam małym i dużym miłośnikom zwierząt, choć zaznaczam, że serce momentami pęka od nadmiaru ludzkiej brutalności.
Szczegóły
Rok wydania
2015
Liczba stron
328 str.
Wydawnictwo
Zysk i S-ka
Język
polski
Format
papier
Cykl
Czarny rumak (1979)
Gatunek
literatura piękna
ISBN
9788377857496
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Kary Klejnot" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
