Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję
Mateusz Pakuła
Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję
Mateusz Pakuła
#agaKUSIczyta Ta ksiązka jest smutna i przegadana jednocześnie. Oto chory ojciec, żółty już, walczący o siebie, o życie i o tą ludzką - męską godność. Walczący o każdy oddech, ale bezradny już, zjedzony przez chorobę i słabość tego okropnego ciała, które wysiada i staje się ciężkie, nieposłuszne i suche. Kości sterczą, sił brak, ale oczy wiecznie żywe, wiecznie krążące, rozglądające się za żoną, za synem, za drobiazgami bliskimi kiedyś, a teraz szczególnie. I oni wokół niego, nagle tak żywi, tak obecni i tak bezradni. Bo tato... Tato... Syn pisze sztukę, ucieka do niej i w nią. Szuka swojego świata teatralnego i pisanego i szuka odcięcia, od tego, co jest, bo tu wszystko boli, a w słowach, tym pisanych małych pigułkach, znajduje ukojenie jakieś. Filozofia miesza się z dialogami. Myśli uciekają nowoodkrytymi drogami sztuki. Byle pisać, byle chować się - ale te wstawki pisania są akurat w powieści Mateusza Pakuły dłużyznami, które można (mówiąc szczerze) przeskoczyć. Przeskoczyć i wrócić do ojca, do mieszkania i jego umierania. Bo tu wszystko boli i rani i tracisz, jako czytelnik - oddech. Czujesz śmierć i tą ludzką słabość. Czujesz destrukcję i kruchość. Czujesz tą bliskość odejścia- jak u Beksińskiego. Patrzysz na obrazy Beksińskiego i czujesz słabość, czujesz tą "rozpadalność" człowieka i tą śmierć, która od kołyski jest gdzieś tuż obok. Czai się, by w najmniej zaskakującym momencie zaatakować i zabrać duszę, na którą od narodzin czekała. Bierze, po co przyszła. Rowność musi. Świat to przecież harmonia. Na odchodzenie bliskiego nie sposób się przygotować. Na śmierć tym bardziej. Bo jak to jest, że ktoś jest, mówi, dotyka, przytula, czyjeś oczy śmieją się tak pięknie... I nagle choroba pazernie to wszystko zabiera, oczy matowieją, na uśmiech brak sił... Autor staje się kimś, kto widzi i pomaga - pomaga ojcu pożegnać się z końcem. Nieporadnie, po synowsku, stara się, żyje obok destrukcji i łez i kroplówek. Jest i tylko tym byciem jest w stanie pomóc - śmierć to okropna zołza, zmienia dom, dusze i tych, co byli tuż obok - razem. Zmienia świat. Jak i Pawła, autora pięknych słów. Ta ksiązka, to też modlitwa za tatę. To czytelniczy różaniec dla taty, dla siebie, dla tego Pana Boga ponad nami i obok nas... Mistyczna i cicha - taka jest ta powieść.
Szczegóły
Rok wydania
2025
Liczba stron
280 str.
Wydawnictwo
Agora
Język
polski
Format
papier
Gatunek
literatura piękna
ISBN
9788383804163
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
