Inwit
Michał Cholewa
Inwit
Michał Cholewa
Jeszcze lepiej napisana opowieść niż poprzednie. Fabuła zajmująca, dramatyczna i jak u tego autora - nie wszystko zawsze kończy się happy endem, przy jednoczesnym zachowaniu przy życiu najbardziej lubianych bohaterów. Jak zwykle mam parę dyskomfortów. (książki z tej serii czytam w audiobooku, mając przenośne słuchawki można czytać cały dzień :) ) Moje dyskomforty: Ta historia z płonącą atmosferą, to lekka przesada. Jakim cudem mogłaby spłonąć atmosfera? Raczej takiej reakcji chemicznej nie ma. Można by spróbować wyobrazić sobie podpalenie atmosfery np. metanowo-tlenowej, ale taka atmosfera istnieć nie może, bo pierwsze z brzegu wyładowanie atmosferyczne podpaliłoby ją, nie mówiąc o scenach z zapalaniem papierosów. Przegięcie dla mnie z powłokami adaptacyjnymi odświeżającymi się, czy wymienianymi w 2 sekundy po zababraniu smołą: z punktu widzenia ergonomii budowy takiego statku obawiam się, że 90% jego masy, to byłyby maszyny do wymiany powłoki adaptacyjnej i do tego w 2 sekundy? To Celium czy Selium na szczęście w tej książce już nie jest pierwiastkiem, tylko minerałem, to już lepiej, ale zważywszy iż w uniwersum autora technologia reakcji termojądrowych dla celów energetycznych jest opanowana, to trzeba sobie uświadomić, że w przeliczeniu na masę (a każdy okręt powinien ograniczać niepotrzebną masę) - absolutnie nie może istnieć żadna reakcja CHEMICZNA o lepszej sprawności, niż uzysk energii termojądrowej, więc z tym caelium to trochę z deszczu pod rynnę. Z dzisiejszego punktu widzenia naszej nauki można by rozważać np. złoża Helu3 zamkniętego w klatratach - byłyby dość cenne, zamiast tego caelium. Oczywiście nikomu by nie zaszkodziły, górnicy byliby zdrowi, więc mogłoby to zaszkodzić dramatowi opowiadanej historii, rozumiem, ok. W sumie za najbardziej żałosny pomysł uważam ten z podpalaniem atmosfery. Niemniej wiele ciekawych pomysłów, a zwłaszcza scen walki uważam za świetne, a cała opowieść ociera się o genialność. Do elementów na które ponarzekałem przy czytaniu poprzednich tomów nie będę wracał, bo mam świadomość, że autor musi poruszać się teraz w miarę konsekwentnie w ramach uprzednio wykreowanego uniwersum. Zatem powiem o jeszcze jednym, tym razem genialnym elemencie książki. Mianowicie uważam, że wspaniale zostały wygenerowane postaci, można je polubić z wadami i zaletami, nie są banalne. Z jednym wyjątkiem. Myślę, że autor nie wykorzystał do końca potencjału drzemiącego w postaci Colette, postać ta mimo mgławicy tajemniczości jawi się jako dość mdła i brak dla niej mocnej roli. Być może autor planuje dalsze tomy i w nich osoba ta odegra ważną rolę. Jeśli takie są plany, to bardzo autora do rozwinięcia roli tej postaci zachęcam. A za interesującą lekturę dziękuje wdzięczny czytelnik.
Szczegóły
Rok wydania
2016
Liczba stron
512 str.
Wydawnictwo
Warbook
Język
polski
Format
papier
Cykl
Algorytm wojny (tom 4)
Gatunek
fantasy, science fiction
ISBN
9788364523434
Inne książki autora
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „Inwit" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
