I ktoś rzucił za nim zdechłego psa
Jean Rolin
I ktoś rzucił za nim zdechłego psa
Jean Rolin
Trudno, naprawdę trudno jest znaleźć oryginalny temat reportażu. Trudno, naprawdę trudno jest znaleźć oryginalny temat reportażu i przekazać go w sposób wciągający, jak najlepsza powieść. Ale są jeszcze tacy, którym pomysłów nie brakuje. Co więcej, są tacy, którzy swe wariackie pomysły potrafią zrealizować. Bo kto to widział, żeby pisać książkę o bezdomnych psach, których, jak się okazuje, pełno jest wszędzie. Jean Rolin, francuski dziennikarz, wsiadł w samolot i ruszył tropem „feralnych” psów. „Feralnych”, czyli takich, które ze zwierząt domowych wróciły do stanu dzikości. Podróż, w którą reporter zabiera czytelnika jest chaotyczna i czasami ciężko nadążyć za autorem. Jedziemy zatem do Aten, by tam posłuchać opowieści o „czystce”, którą zleciły władze miasta, by przed igrzyskami olimpijskimi wytępić snujące się zdziczałe czworonogi, a za chwilę zostajemy rzuceni do Meksyku, gdzie po wysypiskach śmieci włóczą się bezpańskie zwierzęta. Rolin zabiera nas również do Moskwy, Libanu, Rumunii, Australii i Bóg sam jeden raczy wiedzieć gdzie jeszcze, bo nazwy wiosek, które pojawiają się w książce trudno znaleźć na mapie. Książka Rolina nie jest typowym reportażem, to gatunkowy metys, który ma w sobie domieszkę traktatu, gawędy, eseju oraz powieści podróżniczej. Francuski reporter przemierza nie tylko kraje w poszukiwaniu swoich „feralnych” bohaterów, ale zakrada się również na tereny literatury, by dowieść, że problem zdziczałych psów istniał już w starożytności. W Biblii, czy też w „Iliadzie” psy były symbolem klątwy, wokół nich unosiła się auta śmierci, co widać również w dzisiejszych czasach. Rolin opisuje współczesne sceny wojenne, ale skupia się przede wszystkim na zachowaniu psów, których hordy wałęsają się wśród trupów i żerują na nich. Zaglądając do literatury zahacza również o pozycje naukowe, przedstawia różne teorie, powołuje się na Coppingera, który wysnuwa hipotezy dotyczące pochodzenie psa udomowionego. Rolin próbuje ugryźć swój temat z różnych stron, zapędza się na tereny socjologii, filozofii, polityki i historii, więc książka wydaje się być rzetelnie przygotowaną publikacją. Jest jednak coś, co mi ciągłe przeszkadzało przy czytaniu tego reportażu to zbyt mocno najeżony kolokwializmami język. Ale być może nieliteracki temat potrzebuje nieliterackiego języka?
Szczegóły
Rok wydania
2011
Liczba stron
224 str.
Wydawnictwo
Czarne
Język
polski
Format
papier
Cykl
Reportaż
Gatunek
reportaż
ISBN
9788375362329
Dodaj „I ktoś rzucił za nim zdechłego psa" do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do 200+ czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać — uporządkuj swoje lektury w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1–10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
Rejestracja zajmuje mniej niż 30 sekund. Bez karty, bez zobowiązań.
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka automatycznie trafi na Twoją półkę Przeczytane.
Twoja ocena
Chcesz podzielić się ze światem tym, co czytasz?
Wygeneruj estetyczną grafikę z tej książki w kilka kliknięć, idealną jako post albo stories. Pełna kontrola nad motywem, tytułem i krótką notką. Gotowe do wrzucenia na Instagrama.


