I jeszcze jedno...
Mógłbym we wstępie zadać pytanie „Po co?”. Ale odpowiedź jest oczywista aż do bólu. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Bo jeżeli o jakąś formę hołdu, to ktoś powinien się porządnie nad sobą zastanowić. Eoin Colfer nie jest złym autorem. Cykl o Artemisie Fowlu mi się w ostatecznym rozrachunku całkiem podobał. Tylko, że tam był humor Colferta, w „Autostopem przez galaktykę” Adamsa. A w tym omawianym potworku mamy próbę imitowania humoru Douglasa Adamsa przez Eoina Colfera. Można by pewnie poprosić dowolny polski kabaret o zrobienie skeczu w stylu Monty Pythona, ale efekt mógłby doprowadzić do śmierci co wrażliwszych widzów. Pewnie można by też poprosić Patryka Vege o nakręcenie od nowa „Ojca Chrzestnego” (chociaż tutaj poziom absurdu mógłby przebić wszystkie granice). Rzecz w tym, że nikt nigdy o tym nawet nie pomyśli. Tak samo nikt nie powinien wpaść na stworzenie tej książki, bo jak napisano na okładce, Eoin jest wielkim fanem twórczości Adamsa. To, że podobał mi się styl Johnnego Deppa z najlepszych lat, to nie znaczy, że jak zapuszczę włosy i obwiążę się rzemykami, to będę wyglądał jak on w reklamie Dior Sauvage, tylko bardziej wpasuje się w styl menelsko-podsklepowy. I takie właśnie wrażenie miałem czytając tę książkę. Tzn. że Eoin chciał, starał się, ale próba kopiowania kogoś nie zawsze jest możliwa. I to nie znaczy, że on nie umie pisać, tylko to nie jego działka, bo są różne rodzaje humoru. Przeczytanie tych 398 to była droga przez mękę. Rzadko to mówię. Książki których nie skończyłem można policzyć na palcach jednej ręki (tak, łącznie z lekturami szkolnymi),a tutaj było naprawdę bardzo, bardzo blisko. Tak, żeby powiedzieć cokolwiek bezpośrednio na temat fabuły, to zaczyna się zaraz po wydarzeniach opisanych w części piątej (i niestety nie ostatniej),potem coś się tam dzieje, ale generalnie szkoda czasu na jakiekolwiek komentarze. Jedynki nie daje tylko i wyłącznie dlatego, że coś mi się kojarzy, że czytałem coś gorszego (najprawdopodobniej to było coś Palahniuka). No i w związku z tym, że bardzo podobała mi się oryginalna trylogia „Autostopem” mogę podchodzić do sprawy bardzo mało obiektywnie. Powiedzmy, że razem daje to dwa małe plusy, czyli akurat 2/10. Mam nadzieję, że tytułowe „I jeszcze jedno…” nie zwiastuje kolejnej części.
Szczegóły
Rok wydania
2012
Liczba stron
400 str.
Wydawnictwo
Albatros
Język
polski
Format
papier
Cykl
Autostopem przez Galaktykę (tom 6)
Gatunek
fantasy, science fiction
ISBN
978-83-7659-537-5
Inne książki tych autorów
Opinie czytelników
Oceń tę książkę
Oceniona książka trafi na półkę Przeczytane.
Dodaj „I jeszcze jedno..." do swojej półki
Załóż darmowe konto i miej swoje lektury, oceny oraz postępy w jednym miejscu. Dołącz do grona zadowolonych czytelników, którzy już wiedzą, co przeczytali i co chcą przeczytać.


Trzy półki czytelnicze
Przeczytane, Teraz czytam i Chcę przeczytać. Uporządkuj swoje książki w sekundy.
Oceny i recenzje
Skala 1-10, prywatne notatki, ulubione cytaty. Wracaj do swoich opinii kiedy chcesz.
Statystyki i wyzwania
Ustal roczny cel czytelniczy i obserwuj jak rośnie liczba przeczytanych stron.
Rekomendacje i grafiki
Odkrywaj kolejne tytuły i generuj estetyczne podsumowania roku w książkach.
